Zwycięstwem Jonathana Castroviejo zakończyły się mistrzostwa Europy w jeździe na czas. Marcin Białobłocki, po świetnym początku, zakończył rywalizację na 9 pozycji.

Czwartkowa rywalizacja elity mężczyzn stała pod znakiem samotnej walki z czasem. Na starcie pojawiło się kilku bardzo dobrych czasowców, z Jonathanem Castroviejo i Marcinem Białobłockim na czele. Pewne więc było, że rywalizacja niejednego wybrednego kibica rozgrzeje do czerwoności.

Już na pierwszym pomiarze czasu polscy fani kolarstwa mieli wiele powodów do radości. Bardzo mocnym otwarciem popisał się Białobłocki, który o kilka sekund wyprzedzał Nelsona Oliveirę i Sylvaina Chavanela. Dość nieoczekiwanie bardzo słabo jechał Bob Jungels, który od początku ponosił bardzo duże straty.

Niestety z biegiem czasu polska gwiazda nieco bladła. Już na drugim pomiarze czasu Białobłocki był 4, ze stratą 31 sekund. Podobną obniżkę zanotował Chavanel, który miał walczyć o medale. Z dystansem rozkręcali się za to Castroviejo i Victor Campenaerts, którzy wyraźnie poprawili swoje rezultaty.

Na mecie jednak nieoczekiwanie znakomity rezultat wykręcił Anthony Roux. Francuz długo prowadził, lecz ostatecznie został zmieniony przez Moreno Mosera, który także wielu zaskoczył. Włoch pojechał końcówkę na tyle dobrze, że lepsze czasy zdołali uzyskać tylko Castroviejo i Campenaerts i to właśnie ta trójka stanęła na podium pierwszego czempionatu starego kontynentu elity mężczyzn. Marcin Białobłocki zakończył zmagania na 9 pozycji, co bez wątpienia jest delikatnym rozczarowaniem, z nutką nadziei na lepszy wynik w Katarze.