Team Sky / Graham Watson

Polak znakomicie finiszował na drugim etapie Vuelta a Espana i przejął koszulkę lidera od swojego kolegi z drużyny Petera Kennaugha.

Mistrz świata z Ponferrady udowodnił, że w jego nogach drzemie ogromna moc. Finisz na czwartej lokacie w pojedynku z rasowymi sprinterami przyniósł mu pierwszą w historii polskich występów koszulkę lidera hiszpańskiego Wielkiego Touru.

Mam okazję założyć czerwoną koszulkę i to niesamowite uczucie. To jeden z najlepszych początków wyścigu jaki kiedykolwiek miałem – zwycięstwo w drużynówce Wielkiego Touru z Team Sky to wspaniałe osiągnięcie. Jestem bardzo wdzięczny Peterowi, że dał mi możliwość walki w sprincie o bonifikaty i czerwoną koszulkę. Dziękuję drużynie, że to było możliwe. 

Decyzja o walce zapadła w samej końcówce.

Dwa kilometry przed metą [Kennaugh] podjechał do mnie i zapytał czy chcę finiszować, a ja się zgodziłem. Był z przodu i mnie wyprowadził. Byliśmy pewni, że Chris jest bezpieczny, bo ciągle jechał na czele grupy i unikał kraks, więc nie było ryzyka straty czasu dla naszego lidera. Wiedzieliśmy, że Rojas może próbować zgarnąć bonifikaty, a był groźny w kontekście klasyfikacji generalnej. Szukałem go przed finiszem, ale potem zdecydowałem samemu pojechać. Nie chcieliśmy oddać czerwonej koszulki za darmo i myślę, że zasługujemy na nią po takiej jeździe jak wczorajsza.

Mimo wywalczenia pozycji lidera wyścigu Michał pozostaje wierny swojemu liderowi. Jutrzejszy etap Team Sky podporządkuje Christopherowi Froome’owi.

Jutro mamy dość ciężki finisz na szczycie. Przyjechaliśmy na Vuelta a Espana z jednym celem – wygrana Chrisa Froome’a. Miejmy nadzieję, że uda nam się doprowadzić go na właściwej pozycji, żeby zyskał trochę czasu, a przynajmniej nie stracił w klasyfikacji generalnej.

źródło: TeamSky.com