Kolarz, który w przyszłym sezonie będzie się ścigał w barwach Cannondale-Garmin, w swoim wpisie na cyclingnews zdecydował się odpowiedzieć na zarzuty stawiane przez Claudio Chiapucciego.

Niedawno pisaliśmy o tym, że znakomity Włoch “oskarżył” obecnie jeżdżących kolarzy o zbytnie zaufanie taktyce i liczbom. Chiapucci tęskni za czasami, kiedy kolarstwo było nieprzewidywalne, a zawodnicy decydowali się na nietypowe rozwiązania.

Na odpowiedź zdecydował się Amerykanin Phillip Gaimon. Piszący dla cyclingnews kolarz dość nietypowo rozpoczął swoją ripostę.

Na prawie każdym etapie większych wyścigów w Ameryce Północnej ktoś przynosił mi ciastka. Jeśli rozpoznałem tę osobę, to mogłem sobie jedno (albo trzy) wziąć. Jeśli zawierały toffi albo żurawinę, to udawałem, że mi smakują, nawet jeśli nienawidzę toffi, a żurawina nie ma prawa się znaleźć na ciastku. Jeśli pojawiała się szansa, że w cieście znajdowała się konopia indyjska (nigdy tak nie było), to oddawałem je mechanikom.

Co mają ciastka do sprawy, którą zaczął włoski kolarz? Niewiele, chociaż Gaimon znalazł powiązanie. Jak pisze, chodziło mu o to, że łatwo jest nawiązać więź z kibicami, zachęcić ich do wspierania kolarzy. Kolejną obserwacją jest to, że większość fanów bardzo chce poznać swoich ulubionych sportowców.

Claudio Chiapucci powiedział ostatnio, że kolarze są zbyt nudni, są robotami i tylko Peter Sagan ma osobowość. Myślę, że chodziło mu o naszą jazdę na rowerze i fakt, że sport stał się mniej widowiskowi, bo chłopaki nie atakują się na każdym ostrym podjeździe i nikt nie ucieka przez 200km na solo.

Czy kolarstwo straciło swoją osobowość? Ludzie zawsze z rozrzewnieniem wspominają dawne czasy. Saturday Night Live było zabawniejsze, kiedy miało się 14 lat, a kolarstwo było dla Chiapucciego ciekawsze, kiedy on sam się ścigał.

Zmieniła się też technologia, drużyny poszły do przodu. Teraz wygrywa ten, kto zachowa najwięcej energii. Ściganie się jest fajne, chowanie w peletonie nudne. Chris Froome też by pewnie chciał pokazać więcej ciekawego, atakować co 5 minut. Zgadzam się z tym, że Sagana dobrze się ogląda, ale on też nie atakuje, dopóki nie dojedzie do końcowych kilometrów.

Tak naprawdę jeśli chcesz pokazać swoją osobowość w 2015 roku, to możesz stracić 20 minut, ale pokonaj linię mety na jednym kole – wszystko ci wybaczą. Jeśli chcesz to zrobić przez atak od samego startu, to tylko zdenerwujesz swojego szefa, bo tak wyścigu się nie wygra.

Amerykanin zwraca też uwagę na inne detale – kolarstwo jest sportem dla ludzi, którzy lubią wyjść z domu i przez sześć godzin być z sobą samym. Większość z zawodników nie lubi zwracać na siebie uwagi, dzielić się z publiką każdym detalem ze swojego życia. Z drugiej strony pojawiają się akcje jak filmiki kolarzy Orica-Greenedge. Do komunikacji z fanami i zachęcania ich do kibicowania kolarze wolą wykorzystać portale społecznościowe, wspólne treningi czy… ciastka, jak autor wpisu. Gaimon pozwolił też sobie na kilka uszczypliwości w stosunku do Chiapucciego i jego czasów.

Problemem też jest to, że kolarstwo stało się nudniejsze, bo my nie mamy dostępu do tych samych lekarzy. Sponsorzy nie chcieli dopingu, więc został on wykluczony. Jeśli hematokryt nie przekracza czterdziestu paru i zaatakujesz 10 razy, to następnego dnia bardzo to czujesz. To nie nasza wina.

Jeśli chcesz rzeczywiście trafić do głów fanów, to najlepszym sposobem jest wygranie mistrzostw świata, zachorowanie na raka, wyleczenie się, wygranie Tour de France, poprowadzenie Saturday Night Live, a później przyznanie się do wszystkiego u Oprah.

Szczerze mówiąc jak przeczytałem te oskarżenia, to musiałem wygooglać “Chiapucci”. Nie chcę go obrażać, z całą pewnością on też nie wie kim jestem. Myślę, że zna niewielu obecnie jeżdżących “prosów”, bo wielu z nas ma świetną osobowość. Po prostu musimy się bardziej starać, żeby ją pokazać nie siedząc na rowerze.

foto wikipedia