2014, Eneco Tour, tappa 06 Heerlen - Aywaille, Lotto - Belisol 2014, Wellens Tim, Aywaille

Zwycięstwem Tima Wellensa zakończyły się niedzielne zmagania w wyścigu GP Cycliste de Montreal. Belg na finiszu pokonał Adama Yatesa i Rui Costę.

Druga z kanadyjskich jednodniówek przyniosła niezmiernie dużo emocji. Dość niespodziewanie, od samego początku kibice mogli obserwować wiele ataków, nie tylko kolarzy lubujących się w całodniowych harcach. Po kilkudziesięciu kilometrach do przodu wyrwać się próbowali m.in. Philippe Gilbert, Greg van Avermaet czy Michał Kwiatkowski. Przez wiele kilometrów sytuacja się jednak zmieniała.

Ostatecznie, od peletonu po ponad 100 kilometrach oderwała się trójka Manuel Quinzato, Louis Vervaeke i Thomas Voeckler. Harcownicy jako pierwsi zdołali zbudować stosunkowo bezpieczną przewagę. Momentami różnica wynosiła prawie 2 minuty. Słabsze tempo peletonu wykorzystać postanowili Christopher Jull Jensen i Andriy Grivko, z których tylko ten drugi zdołał dojść do czołówki.

Na 40 kilometrów przed metą, coraz mocniejsze tempo zaczęła nadawać ekipa Orica – Greenedge, pracując na rzecz Michaela Matthewsa. Przyspieszenie Australijczyków spowodowało szybki spadek przewagi ucieczki, która na 30 kilometrów przed kreską wynosiła zaledwie minutę i 20 sekund.

Kilka kilometrów po rozpoczęciu przedostatniej pętli stało się jasne, że ucieczka nie ma tego dnia większej szansy na dojechanie do mety. Zdając sobie z tego sprawę, na atak z czołówki zdecydowali się Vervaeke i Voeckler, którzy jednak nie zdołali obronić się przed szalejącą grupą zasadniczą.

W momencie gdy odjazd został skasowany, na atak zdecydował się Michael Valgren. Duńczyk dość szybko zdołał zyskać kilkanaście sekund przewagi, jednak nie dało mu to długiego prowadzenia. Kolarz Tinkoff – Saxo został doścignięty, kiedy na czoło grupy wysforowała się ekipa Etixx – Quickstep.

Ostatni przejazd przez jedyne na trasie dłuższe wzniesienie był kolejnym popisem niezłej dyspozycji Michała Kwiatkowskiego. Mistrz świata nadawał mocne tempo, gubiąc kolejnych rywali. Jego pracę wykorzystali jednak rywale. 10 kilometrów przed metą, od peletonu oderwała się sześcioosobowa grupka w składzie Adam Yates, Wilco Kelderman, Roman Bardet, Jan Bakelandts, Rui Costa i Tim Wellens. Liderzy swoich ekip zdołali zyskać około 20 sekund przewagi, co dawało nadzieje na dojechanie do mety przed grupą zasadniczą.

Współpraca w czołówce nie wyglądała jednak dobrze, co szybko wykorzystać postanowiła dwójka Yates – Wellens. Jak się okazało kilka chwil później, akcja Australijczyka i Belga zakończyła się powodzeniem. Po bardzo ciekawym finiszu, jako pierwszy linię mety przeciął Wellens. Niecałą sekundę po nim kreskę przeciął Yates, a na trzecim miejscu uplasował się Costa.