Zapraszamy na rozmowę z Pawłem Poljańskim, kolarzem ekipy Tinkoff Saxo, który już jutro wraz z Rafałem Majką, Maciejem Bodnarem i Przemysławem Niemcem stanie na starcie ostatniego z wielkich tourów – Vuelta a Espana!

Jak wyglądają Twoje bezpośrednie przygotowania do Vuelty?

Zaraz po Tour de Pologne przyleciałem do swojego mieszkania do Włoch i tutaj przeprowadziłem ostatnie treningi przed Vueltą. Jesteśmy już w Hiszpanii, wczoraj zrobiliśmy sobie wspólny trening wokół Malagi, a od soboty już wielkie ściganie.

Co sobie myślisz, kiedy patrzysz na trasę tegorocznej Vuelty? Który z etapów będzie dla Rafała i drużyny kluczowy?

Trasa jest ciężka, to na pewno. Przez 21 dni mamy do przejechania ponad trzy tysiące kilometrów, osiem etapów kończy się na podjeździe, także łatwo nie będzie. A na wyścigu etapowym tak naprawdę każdy etap jest kluczowy. Czy to etap płaski, czasówka czy z metą pod górę, bo każdego dnia trzeba uważać żeby nie stracić żadnych minut bądź sekund. Na pewno najważniejsze etapy to te w dużych górach.

Jednym z Twoich zadań na Vuelcie będzie z pewnością pomaganie Rafałowi Majce. Czy fakt, że Polak w jednej z najlepszych drużyn na świecie może pojechać wielki tour na własne konto jakoś dodatkowo Ciebie motywuje, czy raczej podchodzisz do tego bez dodatkowych emocji i traktujesz to jako kolejne zadanie do wykonania?

Tak to prawda, będę pomagał Rafałowi. A odnośnie motywacji na Vueltę, to raczej jest ona taka sama jak na innych wyścigach. Choć presja może być tutaj trochę większa.

Jesteś młodym kolarzem, z niewielkim jeszcze doświadczeniem w World Tourze, więc z pewnością przyglądasz się temu, co robią najlepsi? Jak z Twojej perspektywy wyglądał tegoroczny wyścig Tour de France? Głównie chodzi mi o dominację Chrisa Froome`a i sposób, w jaki pojechała ekipa Sky. Myślisz, że  na Vuelcie to się powtórzy?

W World tourze ścigam się niecałe dwa lata. Przyznam, że Tour de France nie oglądałem zbyt dużo, bo byłem na wyścigu w Austrii. Ale widziałem na Dauphine w jakiej dyspozycji jest cała drużyna Sky raptem trzy tygodnie przed Wielką Pętlą, więc to że wygra Froome było do przywidzenia. A jak będzie na Vuelcie, nie mam pojęcia. Od touru minęło trochę czasu.

Który ze swoich dotychczasowej występów w World Tourze uważasz za najlepszy? Nie chodzi mi o najwyższe miejsce, ale bardziej o to, kiedy pomyślałeś sobie  np.: o, wtedy dobrze się czułem, dobrze pojechałam taktycznie, albo wykonałem dobrą robotę dla drużyny.

Ciężko powiedzieć bo tak naprawdę do końca tego roku zawsze pomagałem innym. Tego pierwszego zwycięstwa cały czas szukam. Ale dla mnie najważniejsze było to, że po wyścigu czy etapie słyszałem od dyrektorów: “dobra robota Paweł”.

Jak mówiłeś, nie udźwignąłeś ciężaru bycia liderem podczas niedawno zakończonego Tour de Pologne. Czego tegoroczny wyścig Cię nauczył?

To prawda. Był to mój dopiero drugi wyścig gdzie mogłem pojechać na własne konto. Nie ukrywam mówiąc że cały czas jeszcze wiele nauki przede mną. Każdy wyścig mnie czegoś uczy, nie tylko Tour de Pologne. Ścigam się w world tourze dopiero dwa lata, więc tego doświadczenia jeszcze nie mam. Ale to musi przyjść z czasem, tego nie da się przeskoczyć.

Kolejny sezon spędzisz w Tinkoff-Saxo. Czy masz już jakieś plany startowe na rok 2016?

Niedawno przedłużyłem swój kontakt z Tinkoff-Saxo. Odnośnie planów na przyszły rok, dowiem się pewnie na pierwszym zgrupowaniu. Ale jak na razie mamy jeszcze rok 2015 i chcę go zakończyć jak najlepiej.

Na koniec zapytam o Twoje hobby poza kolarstwem, co najchętniej robisz, gdy nie jeździsz na rowerze?

Hobby może aż takiego nie mam. Ale w wolnym czasie bądź w przerwie między wyścigami, staram się jak najwięcej odpoczywać. Czasami spaceruję sobie gdzieś po Toskanii, popijam capuccino i czekam na następne wyścigi ;-).

Dziękuję za rozmowę, połamania kół na Vuelcie!

Również dziękuję.

Rozmawiała Marta Wiśniewska

Foto: Michał Kapusta / naszosie.pl