Fot. Dariusz Krzywański

 W ubiegłym roku Wyścig Solidarności i Olimpijczyków wygrał Kamil Zieliński z ekipy Mexller Team, która w tym sezonie jeździ pod nazwą Domin Sport. W składzie ekipy jest także Mariusz Witecki, triumfator WSiO sprzed trzech lat.

Zieliński znajduje się w gronie faworytów, ale sam jest ostrożny w ocenianiu swoich szans.

– Trudno jest wygrać tak ciężki wyścig dwukrotnie, dlatego przystąpię z myślą, żeby dobrze wypaść. Nie kalkuluję czy wygram. Wolę się mile rozczarować na mecie.

Z polskich kolarzy za największych rywali uważa Jacka Morajkę i Dariusza Batka z Wibatechu, Pawła Bernasa i Kamila Gradka z Active Jet oraz – jeśli wezmą udział – Maciej Patereski i Stefan Schumacher, bo ekipa CCC Sprandi Polkowice ma szeroki skład. Mogłaby wystawić więcej niż jedną drużynę.

– Nie potrafię ocenić szans zawodników z zagranicznych grup, bo przyjeżdżają na kolejne imprezy rozgrywane w Polsce w innych zestawieniach – dodaje kolarz Domin Sport.

Wyścig rozpocznie się 1 lipca od płaskiego etapu wokół Lublina, w ocenie Kamila Zielińskiego jazda będzie szybka, ostra, a wygra najlepszy sprinter po finiszu z peletonu. Faworytami będą Konrad Dąbkowski z Active Jet i Grzegorz Stępniak z CCC Sprandi Polkowice. Tego samego dnia po południu, krótki (87,7 km) etap Strzyżów-Krosno.

– Wszystkie grupy będą szukały szans dla swoich liderów, bo na koniec czeka nas niezwykle trudny podjazd pod zamek Kamieniec. Ale walka na poważnie rozpocznie się już przed pierwszą górską premią pod Zmiennicę. Peleton powinien się tam porwać i 40-50 zawodników powinno rywalizować w podjeździe pod Kamieniec. Jeśli znajdę się czołówce, to na pewno będzie dobrze, bo lubię takie sztywne podjazdy, a potem na zjeździe do Krosna nie pozwolę się zgubić. Kolejny dzień (2 lipca) też będzie trudny i najbardziej trzeba będzie się pilnować na początku, gdzie przed nami trzy górskie premie w Mordarce, Zamieściu i Świątnikach Górnych. Potem trasa stanie się płaska i peleton będzie miał możliwość zlikwidować każdą ucieczkę. Następnego dnia (3 lipca) trasa będzie przez cały czas pagórkowata z końcowym wjazdem pod zamek w Chęcinach. Dla wszystkich ostatnia szansa, żeby zmienić klasyfikację końcową. Nie spodziewam się zmian na ostatnim etapie (4 lipca) z Radomska do Łodzi, bo trasa jest płaska i grupa mająca lidera nie odpuści ucieczek największych rywali. Moja grupa nastawia się na walkę o zwycięstwo w wyścigu, dlatego nie będziemy mieli w składzie zawodnika, który powalczy na finiszach. Zgodnie będziemy pracować na końcowe zwycięstwo. Bez zespołu nie wygrałbym przed rokiem, a moimi najważniejszymi pomocnikami są Mariusz Witecki, który też potrafi wygrywać i Jarosław Rębiewski. Z całą ekipą Domin Sport rozumiem się bez słów. Mamy mocną ekipę, bo wspomniani Mariusz i Jarek oraz Artur Detko też mogą powalczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Wyścigu Solidarności

Przypomnijmy, że przed rokiem Kamil Zieliński wygrał królewski etap z Nowego Sącza do Krosna (192 km)  i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej 25 Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Na finiszu wyprzedził Włocha Mirko Tedeschi z ekipy Team Idea, z którym uciekał od ostatniego z trzech wjazdów pod górę Kamieniec.

– Ja jechałem, a Włoch nie dawał mi zmian niemal do końca – mówił na mecie Zieliński. – Skoczył dopiero na ostatnich metrach, ale zdołałem go wyprzedzić i wygrać. Na gratulacje zasłużyła cała moja grupa, bowiem mocno pracowała, bym mógł zaatakować i wygrać – mówił w Krośnie Kamil Zieliński.  Przewagę utrzymał do mety w Jarosławiu.

Zapraszamy na naszą stronę internetową:www.wyscig.com.pl

Informacja prasowa

Foto: Domin Sport