W ostatnich latach polscy kolarze coraz śmielej poczynają sobie na światowych szosach co powoduje coraz większą popularność tego sportu w kraju nad Wisłą.

Nie da się ukryć – właśnie żyjemy w czasach historycznych dla polskiego kolarstwa szosowego. Na naszych oczach nasi rodacy osiągają jedne z największych sukcesów, o ile nie największe w dziejach. Wielu przedstawicielom starszego pokolenia kolarstwo w Polsce dotąd kojarzyło się z Szurkowskim, Piaseckim, Szozdą, Langiem, Jaskułą czy Halupczokiem. Po nich i przed nimi oczywiście byli inni, lecz dopiero teraz mamy do czynienia z eksplozją talentów, które udowadniają, że potrafią walczyć i wygrywać.

Sukcesy Michała Kwiatkowskiego, Rafała Majki, Przemysława Niemca oraz innych polskich zawodników nie mogły przejść bez echa w naszym kraju. Świadczy o tym nie tylko gwałtowny wzrost zainteresowania kolarstwem przez media. Nie chodzi tu tylko rzecz jasna o serwisy internetowe o kolarstwie, kolarskie fora dyskusyjne, które co prawda cieszą się coraz większą popularnością. Ważniejszy jest niezaprzeczalny fakt, że o sukcesach Polaków coraz częściej słyszymy w telewizji, stacjach radiowych, czytamy na portalach nie związanych bliżej z kolarstwem oraz w prasie codziennej nie tylko przy okazji wyścigu Tour de Pologne, lecz także w przypadkach wyścigów rozgrywanych poza granicami Polski.

Jak już wspominałem sukces, to nie tylko zainteresowanie mediów. Za ludźmi sukcesu także podążają wielkie firmy. W przypadku polskiego kolarstwa jest podobnie. Mimo wycofania się ze sponsorowania kolarstwa przez Bank BGŻ, pod względem sponsoringu ta dyscyplina sportu ma się naprawdę nieźle. Wraz z końcem lutego doszło do podpisania umowy sponsorskiej między grupą ActiveJet, a spółką Orlen Paliwa. O tym jak potężny to sponsor nie trzeba nikomu mówić. Orócz Orlenu wspierają kolarstwo tak znane marki jak m.in. KGHM, Plus, Tauron, czy także Lotto.

Jednak nawet największe pieniądze bez odpowiednich ludzi nie są w stanie zapewnić rozwoju kolarstwa w Polsce. Na szczęście z tym problemu nie ma, gdyż ludzie związani z kolarstwem coraz częściej decydują się na zakładanie kolarskich akademii, które mają za zadanie wyłowić talenty i umożliwić im dobry start do ich własnej kariery. Na tym polu udzielają się także sami kolarze, którzy jeden po drugim zakładają tego typu placówki. O Akademii Copernicus naszego mistrza świata z Ponferrady słyszał już każdy sympatyk kolarstwa, lecz za nim poszedł także Bartosz Huzarski zakładając w Sobótce Akademię Kolarską Bartka Huzarskiego (AKBH). Michał Podlaski (ActiveJet Team) także niedawno otworzył swoją akademię. Kolejne mniejsze, większe szkółki rosną jak grzyby po deszczu. Pozostaje mieć nadzieje, że podobne inicjatywy będą kontynuowane.

Nie można nie zauważyć także innego skutku świetnych wyników naszych rodaków. W ostatnim czasie możemy zaobserwować gwałtowny wzrost liczby wyścigów dla amatorów. Gdzie najlepiej szukać talentów jeśli nie na tego typu imprezach? Ludzie związani ze środowiskiem kolarskim bez wątpienia poszli tą drogą stwarzając nowe możliwości sprawdzenia się dla kolarzy – amatorów.

Powyżej opisane tendencje na szczęście nie ustają i miejmy nadzieję, że rozwój będzie widoczny jeszcze bardziej. Życzę wszystkim byśmy nie musieli długo czekać na godnych następców Kwiatkowskiego i Majki. Przy tak rosnącej popularności kolarstwa w naszym kraju o kandydatów nie powinniśmy się martwić.

Jacek Smyrak