francescomoserFrancesco Moser krytykuje stanowisko włoskich mediów w sprawie dopingu w kolarstwie i mówi o swoim faworycie do pobicia rekordu w jeździe godzinnej.

Nie jest tajemnicą, że włoski kolarz, kiedy przygotowywał się do pobicia rekordu w jeździe godzinnej, współpracował z Conconim i Ferrarim, uciekając się do metod, które kilka lat później znalazły się na czarnej liście. Dziś uważa, odwołując się między innymi do tego, jak w mediach została przedstawiona najnowsza afera z udziałem drugiego z tych lekarzy, że kolarstwo jak zwykle pełni rolę kozła ofiarnego.

Jeśli każdy inny sport byłby traktowany tak samo, zaakceptowałbym to. Ale to zawsze kolarstwo jest przedstawiane w złym świetle. W każdej dyscyplinie są sprawy dopingowe, ale nigdy nie cieszą się aż taką uwagą mediów oraz kibiców. Jeśli chcemy walczyć z dopingiem, musimy zająć się wszystkimi sportami. Gdyby w każdym z nich były takie kontrole, jestem pewien, że zabrakłoby sportowców, aby stawić się w najbardziej prestiżowych zawodach, przekonuje Moser w wywiadzie udzielonym Cyclingnews.

Włoski mistrz komentuje też zabieranie tytułów po latach jako śmieszne i żałosne, odnosząc się przede wszystkim do sprawy Lance’a Armstronga. Wierzę, że kiedy wyścig jest skończony i testy były przeprowadzone, nie można tego tego dalej kwestionować. Inaczej moglibyśmy wątpić w każdy wynik w każdym sporcie. Nie chcę być źle zrozumiany. Musimy znaleźć niezawodny system, inaczej powinniśmy pozwolić każdemu robić to, co chce. 

Francesco Moser zdradza także, kto według niego ma największe szanse na pobicie rekordu w jeździe godzinnej. Myślę, że Wiggins ma moc, wytrzymałość i umiejętności torowe. Jeśli dobrze się przygotuje, wiem, że zmiażdży ten rekord. Mam szacunek dla kolarzy, którzy do tej pory go pobili, ale Wiggins jest na innym poziomie. Myślę, że może przejechać ok. 56 kilometrów, znaleźć się blisko wyniku Chrisa Boardmana. Moim zdaniem najlepsi kolarze powinni walczyć o pobicie rekordu godzinnego, a Wiggins jest najlepszy. Jeśli Voigt albo Brandle wystartowaliby w trwającej godzinę czasówce przeciwko Wigginsowi, straciliby przynajmniej dwie minuty. To mówi wszystko. 

Lo Sceriffo zaznacza, że popiera zmianę reguł, ale nie podoba mu się, że wystartowano z tak niskiego pułapu. 49 kilometrów to żart, ten dystans był już przecież przekroczony, twierdzi Włoch.

Zgadzacie się z opiniami Mosera?

 

Fot.: Talba @flickr.com

Ania Gmaj