Polacy_o_kolarstwie-page-001Wydawałoby się, że w tym roku trudno było o polskich zawodnikach nie usłyszeć, a co za tym idzie popularność kolarstwa mogła tylko wzrosnąć. Czy aby na pewno? Przyjrzyjmy się niezwykle interesującym badaniom Instytutu Homo Homini.

Jaki jest stosunek przeciętnego Polaka do kolarstwa? Nam, osobom żywo zainteresowanym tą dyscypliną, często trudno to ocenić. Powierzchowna orientacja w temacie to dla nas oczywiście za mało. Co więcej, wydaje nam się, że każdy wielki sukces polskich zawodników powinien wiązać się ze wzrostem popularności, a z drugiej strony irytuje nas zalew sezonowych kibiców. Krótko mówiąc, nas ciężko zadowolić, a nam niełatwo ocenić sytuację. Z pomocą jednak przychodzą nam liczby. Sprawdźcie, czy Polacy zmierzają w dobrym kierunku.

Pierwsze, co zostało wzięte na warsztat to rozpoznawalność polskich kolarzy biorących udział w prestiżowych zawodach. Autorzy badania skupili się na trzech okresach – jesieni 2013, lecie 2014 oraz jesieni 2014. Okazało się, że rok temu aż 83% nie potrafiło wymienić żadnego zawodnika, ale w okolicach tegorocznego Tour de France liczba ta znacznie zmalała i utrzymuje się na poziomie 54%.

badania3

Nie ulega wątpliwości, że to właśnie Wielka Pętla najbardziej przyciąga kibiców, choćby dlatego, że dzięki lipcowym występom konkurs popularności wygrywa Rafał Majka. Latem 2014 wymieniało go aż 43% pytanych (obecnie to 37%, a rok temu zaledwie 9%). Strach pomyśleć, co stałoby się z tą statystyką, gdyby Rafał na przykład stanął na podium Touru – a przecież wierzymy, że kiedyś to się stanie.

badania1

Chyba dla nikogo nie będzie też niespodzianką, że drugie miejsce na liście zajął Mistrz Świata, czyli Michał Kwiatkowski. Mimo wszystko, to nieco rozczarowujące, że o kimś, kto osiągnął sukces najwyższej rangi wspomina zaledwie 31% fanów (latem było to 16%, a jesienią 2013, kiedy przecież już cieszył się ogromnym uznaniem na świecie – tylko 6%). Na szczęście, dzięki swojej osobowości, sile przebicia i przyszłym rezultatom, Kwiato z pewnością podbije serce niejednego kibica – ale Polacy mają za co się wstydzić.

badania2

Tym bardziej, że w przypadku pozostałych polskich zawodników rozpoznawalność nie przekracza 4%, a zwykle oscyluje w okolicach 1%. Wydaje się to szczególnie niesprawiedliwe w przypadku takich kolarzy jak Sylwester Szmyd, przez lata ceniony na świecie jako jeden z najlepszych pomocników czy Przemysław Niemiec, zwycięzca etapu na Vuelcie i uznany góral. Z drugiej strony, ciężko się dziwić, że przeciętny Polak nie spotkał się z ich nazwiskami, skoro nie są one lansowane w mediach (a mogłyby być, w przypadku Szmyda choćby przy okazji sukcesu Ivana Basso w Giro 2010).

Inna statystyka dotycząca orientacji w zawodowym kolarstwie jest związana Tour de Pologne. Co prawda zdecydowana większość Polaków słyszała o tym wydarzeniu i ma świadomość, że odbywa się w kolarstwie. Jednak co ciekawe pod wpływem sukcesów Polaków na arenie światowej i zwycięstwa Majki w Tour de Pologne, zasięg wyścigu nie tylko się nie powiększył, ale statystycznie nawet zmalał z 90% do 86%. Wydaje się, że tak spektakularne rezultaty powinny raczej spopularyzować wyścig, gdzie więc leży problem?

badania7

Można oczywiście uznać, że przy tak wysokiej rozpoznawalności marki Tour de Pologne ciężko o poprawienie wyniku, ale czy aby nie jest to po prostu wygodna odpowiedź? W każdym razie należałoby przynajmniej zastanowić się, czy obniżka formy w sferach promocji i kontaktów z mediami nie powoduje stagnacji. Zwłaszcza patrząc na kolejne, więcej mówiące zestawienie dotyczące oglądalności. Kibice, którzy zaczęli uważniej śledzić wyścig w większości dołączają do grupy ograniczającej się do relacji (stanowi ona aż 20%, podczas gdy jesienią 2013 było to 12%). Oczywiście powodem może być brak czasu i umiarkowane zainteresowanie, ale nie ma sensu ukrywać, że jakość transmisji raczej nie zachwyca.

badania8

Ale Instytut Homo Homini nie ograniczył się do zbadania zainteresowania kolarstwem zawodowym. Sprawdzano także, czy Polacy uprawiają amatorskie kolarstwo i jak poważnie traktują tę aktywność. To, że częściej niż raz w tygodniu jeździ aż 35% Polaków należy uznać za pozytywną wiadomość. Natomiast ci, którzy zadeklarowali, że w ogóle nie uprawiają tej dyscypliny obecnie stanowią 39% (o 3% mniej niż w 2013). Miejmy nadzieję, że ich liczba będzie nadal spadać, między innymi dzięki inspiracji sukcesami zawodowców.

badania4

Rzecz jasna, jako fani kolarstwa szosowego, chcielibyśmy także, aby Polacy chętniej wybierali rowery szosowe – na razie posiada je jedynie 5%. Można przy tym zaobserwować, że powoli spada popularność górali (w ciągu roku zmalała z 48 do 41%), triumfują natomiast warianty turystyczne (trekkingowe i crossowe) – z 12% w 2014 zrobiło się aż 28!

badania5

Dodajmy, że w większości przypadków kolarstwo traktowane jest czysto rekreacyjnie. Jesienią 2014 roku zaledwie 6% zadeklarowało zdecydowaną chęć w wyścigu dla amatorów, a 18% odpowiedziało, że prawdopodobnie by się na to zdecydowało.

Jakie wnioski można wyciągnąć z tych badań? Na pewno jedziemy w dobrą stronę. Odpowiedzialność wzięli na siebie zawodnicy oraz niektórzy dziennikarze, a za nimi – w niektórych przypadkach wolniej, w innych ze zdecydowaniem – podążają kibice. Należy jednak pamiętać, że trzeba o nich nieustannie dbać, informować oraz zachęcać. Na wysokości zadania muszą więc stawać nie tylko Rafał Majka czy Michał Kwiatkowski, ale też organizatorzy wyścigów (zarówno profesjonalnych jak amatorskich), zagorzali fani, choćby poprzez prokolarską aktywność w social media, a przede wszystkim media – przy pomocy angażującego, rzetelnie opracowanego contentu. Mamy już podstawy, a to przecież najważniejsze i najtrudniejsze. Teraz trzeba tylko zbudować na nich coś wartościowego!

Nota metodologiczna:

Czas realizacji badania: 10 – 12 października 2014r.
Miejsce realizacji: badanie ogólnopolskie
Próba: Losowo-kwotowa, stanowiąca liczebną reprezentację cech demograficznych dla ogółu pełnoletnich mieszkańców Polski z zachowaniem rozkładów terytorialnych (dane wg GUS). Operatem losowania jednostek badania jest baza teleadresowa jednostek będąca powszechnie uznanym spisem zawierającym niezbędne punkty adresowe i spełniający następujące metodologicznie konieczne warunki: aktualności, kompletności, wyłączności i dostępności.
Techniką pozyskiwania numerów telefonicznych respondentów jest Random Digit Dialing, polega ona na losowaniu numerów telefonów z bazy powstałej przez generowanie numerów telefonów na podstawie przydziałów prefixów telefonicznych poszczególnym operatorom telefonii stacjonarnej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej.
Wielkość próby: n= 1100; błąd oszacowania = 3 proc
Technika badawcza: badanie zrealizowane metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

Ania Gmaj

Dziękujemy Instytutowi Homo Homini za udostępnienie badania.