lombardiaprofilChoć teraz wszyscy emocjonujemy się Vueltą, na niej sezon kolarski się nie kończy. Czekają nas jeszcze nie tylko Mistrzostwa Świata, ale też niezwykle emocjonujące jesienne klasyki – w tym ostatni monument roku, czyli Il Lombardia.

108. edycja wyścigu odbędzie się tydzień po zakończeniu rywalizacji w Ponferradzie, w niedzielę 5 października. Oficjalna prezentacja miała natomiast miejsce dzisiaj w Bergamo, a specjalnym gościem był sam Felice Gimondi, który w przeszłości dwukrotnie stanął w tym klasyku na najwyższym stopniu podium. Przy tej okazji organizator, czyli grupa RCS Sport, zaprezentował zupełnie nową trasę. W ostatnich latach “wyścig spadających liści” zaczynał się bowiem w Mediolanie i kończył w Como, teraz jednak w mieście, w którym wcześniej wyznaczany był finisz znajdzie się start, natomiast meta umiejscowiona została w Bergamo. Po drodze kolarze pokonają legendarny podjazd Madonna del Ghisallo, a łącznie na trasie liczącej 256 km czeka ich 3000 metrów wspinaczki. W drugiej połowie wyścigu ulokowano sześć podjazdów – między innymi znany z trasy Giro d’Italia 2011 Passo di Ganda. Ostatnią dłuższą wspinaczkę, pod Berbenno, zawodnicy zakończą na 26 km przed metą, ale przed samym finiszem czeka ich jeszcze krótka, stroma “hopka”.

Ostatnim razem, kiedy wyścig kończył się w Lombardii, zwyciężył Michele Bartoli. Kto wygra tym razem? Czy po raz trzeci z rzędu najsilniejszy okaże się Joaquin Rodriguez (Katusha)? Jedno jest pewne: zwycięzca jeździ w barwach jednego z dwudziestu pięciu ośmioosobowych zespołów, które zostały zaproszone. Dzikie karty przyznano następującym ekipom: Androni Giocattoli, Bardiani-CSF, Caja Rural, Colombia, IAM Cycling, Neri Sottoli oraz NetApp-Endura.

 

Mapka: www.gazzetta.it

Ania Gmaj