Alberto ContadorBez wątpienia – Nairo Quintana (Movistar), został dziś największym pechowcem tegorocznego wyścigu Vuelta a Espana. Kolumbijczyk przez upadek stracił fotel lidera, a na jego miejsce wskoczył Alberto Contador (Tinkoff-Saxo).

“Cóż, jestem po prostu zdruzgotany. Wyścig już pojechał. Będę pomagał Alejandro [Valverde przyp. red] w walce o zwycięstwo, a sam będę próbował wkraść się na podium”, mówił na mecie Quintana, który po dzisiejszym etapie spadł na jedenaste miejsce ze stratą ponad trzech minut do Alberto Contadora. “Czułem się dobrze na podjeździe, a to nie pomagało w tym, by naciskać hamulce na zjeździe. Tuż przed tym zakrętem, mocniej dopinałem buta, ale nie wiem, czy przez to wydarzył się wypadek. Po prostu miałem za dużą prędkość i nie wyhamowałem. Na szczęście nie odniosłem ciężkich obrażeń. Najgorzej wygląda lewe kolano i mam siniaki na całym ciele, ale mogę jeździć na rowerze”, powiedział triumfator tegorocznego Giro d`Italia.

“Jestem bardzo zadowolony. Kiedy stanąłem na starcie Vuelty to nie pomyślałem, że zdołam założyć czerwoną koszulkę lidera”, powiedział najlepszy kolarz Tinkoff-Saxo w odniesieniu do swojej kontuzji z Tour de France.  “Szczerze mówiąc, to mam teraz spokojniejszą głowę. Nie mam presji i potraktuję wyścig z dnia na dzień. Nie można przewidzieć co się stanie, co pokazał przypadek Nairo Quintany. Jeśli wygram wyścig, to oczywiście świetna wiadomość. Z drugiej strony, jestem już ogromnie zadowolony z tego, co zrobiłem do tej pory. Moją przewagą jest to, że to moi rywale muszą myśleć, jak mnie pokonać”, zakończył “El-Pistolero”.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej Gucwa