Karol DomagalskiKarol Domagalski na swoim profilu na Facebook`u podsumował miniony dla niego sezon. Kolarz Caja Rural poinformował także, że przedłużył kontrakt ze swoim dotychczasowym teamem.

To już prawie 2 tygodnie od zakończenia przeze mnie sezonu 2013. Ciężkiego sezonu, z wielu względów. Rozpocząłem teraz okres roztrenowania, który potrwa jeszcze tydzień, a po tym czasie… pełen luz i w końcu wakacje! Ok, wróćmy jednak do podsumowania minionych miesięcy. Ten sezon zapowiadał się bardzo dobrze. Po pierwszym roku, w trakcie którego zebrałem dużo cennego doświadczenia (nie raz bardzo bolesnego, ale takie jest kolarstwo), czułem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Już na początku lutego na Majorce czułem się lepiej, a badania, którym byłem poddawany potwierdzały moje odczucia. Kręciło mi się lżej i nie miałem problemów podobnych do tych z poprzedniej wiosny. Na kolejnych wyścigach (Vuelta a Andalucia, Vuelta Ciclista a Murcia, Volta Ciclista a Catalunya czy Gran Premio Miguel Indurain) było naprawdę nieźle i powoli czułem zbliżający się szczyt formy. Niestety już na samym początku Tour of Turkey, na który się nastawiałem i na którym miałem walczyć, doznałem kontuzji kolana i wszystko się posypało. Uraz udało się wyleczyć, ale nie mogłem wrócić już do odpowiedniego rytmu.

W czerwcu i na początku lipca wziąłem udział w kilku wyścigach w Polsce – m.in. w Małopolskim Wyścigu Górskim i krajowych mistrzostwach – po czym chcąc przygotować się do Tour de Pologne, który pojechać miałem w barwach kadry narodowej, pojechałem trenować na wysokości w Sierra Nevada. I to był kolejny problem. Niestety zgrupowanie, choć przeprowadzone pod bacznym okiem teamowego lekarza, przyniosło efekt odwrotny do zamierzonego. Choć będąc na górze czułem się znakomicie, to Tour de Pologne i późniejsze Volta a Portugal przejechałem “martwy”, chyba tylko siłą woli… no ale co zrobić, teraz pozostaje mi się już tylko śmiać i wyciągnąć z tego lekcję:) Człowiek uczy się na błędach!

Jednak forma formą, a ja wrócę jeszcze do Tour de Pologne. Jechałem ten wyścig po raz drugi, ale tym razem było zupełnie inaczej. Jeden z etapów wiódł przed moją rodzinną Skałę i atmosfera, jaka tam panowała, była nie do opisania. Coś niesamowitego! Raz jeszcze chciałbym wszystkim podziękować za tę akcję, bo choć minęło już trochę czasu, to cały czas siedzi mi to w głowie. Takie chwile pamięta się bardzo długo i dodają one ogromnej motywacji do dalszej pracy.

Volta a Portugal, choć jak już wspomniałem był dla mnie ciężki, miał też swoje dobre strony. Nie miałem za bardzo czasu na odpoczynek, ale mimo to udało mi się trochę zregenerować i jechało mi się nieco lepiej. Na pewno największym plusem tego wyścigu było etapowe zwycięstwo Manuela Cardoso – udało nam się w 100% zrealizować plan na finisz z grupy i dało to oczekiwany rezultat. Po takich dniach jest ogromna satysfakcja. Tydzień po Portugalii pojechałem jeszcze klasyk we Francji (Châteauroux Classic de l’Indre Trophée Fenioux) i włoską etapówkę Settimana Ciclistica Lombarda by Bergamasca. We Włoszech wbrew moim przeczuciom było całkiem ok, ale z ulgą przyjąłem wiadomość, że to mój ostatni wyścig w sezonie i w końcu mogę trochę odetchnąć.

Suma summarum za mną 66 dni startowych w sezonie 2013. Nie udało mi się sięgnąć po upragnione zwycięstwo, popełniłem pewne błędy, ale było też wiele pozytywnych momentów, które zostaną ze mną. Niezależnie od wszystkiego był to kolejny rok cennych doświadczeń i wiele się nauczyłem, co mam nadzieję w końcu zaprocentuje. Teraz czas odpoczynku, ale już za kilka tygodni rozpocznę przygotowania do kolejnego sezonu, który także spędzę w hiszpańskim Caja Rural-Seguros RGA, z którym zdecydowałem się przedłużyć kontakt na kolejny rok – oby owocny zarówno dla mnie, jak i dla ekipy!

 

Źródło: fanpage Karola Domagalskiego