Cycling: 96th Tour of Italy 2013 / Stage 12Mark Cavendish (Omega Pharma-Quick Step) odniósł dziś piąte zwycięstwo etapowe podczas tegorocznego Giro d`Italia. Brytyjczyk pojechał najszybciej i najrozsądniej. Po etapie po raz kolejny wychwalał swoich kolegów z drużyny i podkreślał radość z niedzielnego triumfu. 

Jestem tak bardzo, bardzo szczęśliwy. Nie mogłem być bliżej wygranej. Wszyscy wiedzieli, że będę próbował wygrywać lotne premie. Jestem szczęściarzem, a w peletonie jechali dżentelmeni, gdyż pozwolili mi walczyć o czerwoną koszulkę. Nibali też mógł walczyć o ten trykot, ale miał przecież tę najważniejszą, różową. Moja drużyna ciężko dla mnie pracowała. Organizatorzy dodali 10 km do dystansu ostatniego etapu i w rezultacie nie wiedzieliśmy, na którym okrążeniu się znajdujemy. Zatem uprawiałem sprint przez trzy okrążenia.

Objęliśmy kontrolę nad bardzo wietrznym etapem. Chłopcy tacy, jak Jerome Pineau, Julien Vermote, Gianluca Brambilla, Serge Pauwels czy Michał Gołaś stracili mnóstwo energii prowadząc peleton. Inne drużyny próbowały nas złapać w końcówce, ale nie daliśmy się. Kiedy ruszył Modolo, ja zacząłem jechać na 80, 90 procent, rozpocząłem rozwijanie prędkości. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy z tej wygranej.

To, co mnie ciągle motywuje to właśnie zwycięstwa. Zawsze chciałem wygrywać. Jestem uzależniony od wygrywania od czasów dzieciństwa. To jest coś najlepszego, co możesz dać innym. Zwłaszcza jeśli jesteś otoczony drużyną zbudowaną pod ciebie. Trzeba dawać wtedy z siebie 100 procent i to jest właśnie to, co próbuję robić. Jeśli znajduje się ktoś, kto jest szybszy, wracam do domu i trenuję ciężej, by w następnym roku wrócić jeszcze mocniejszy.

Foto: Tim De Waele

Marta Wiśniewska