Dariusz Rudnicki (BDC MarcPol) na dzisiejszym etapie w MWG uczestniczył w kraksie. O to co miał do powiedzenia po etapie popularny “Rudy” oraz jego kolega z ekipy Robert Radosz :

Ostatnie 700 metrów było mocno z góry. Zasadniczo panował chaos w peletonie, a tempo było duże. Na około 300 metrów przed metą zaczynało się tzw. “siodełko”. Wtedy rozpoczął się decydujący finisz z peletonu.

W pewnym momencie poczułem uderzenie w tylne koło, po czym znalazłem się na ziemi. Okazało się iż uderzenie było tak mocne, że urwało mi przerzutkę.

Szkoda, nie ukrywam że dzisiaj szykowałem się na etap, tym bardziej że byłem dobrze ustawiony i czułem się świetnie.

Jednak to jest sport kraksy są wpisane w nasz zawód, najważniejsze że wyszedłem z tego w jednym kawałku. Wyścig dopiero się rozpoczął, więc ścigamy się dalej wraz z całym zespołem BDC MarcPol. Ja się tak łatwo nie poddaje mimo dzisiejszych szlifów ( Uśmiech )... zakończył mocno poobijany i poździerany “Rudy”.

A tak podsumował kraksę inny kolarz BDC MarcPol, Robert Radosz:

„Rudemu” w przerzutkę wjechał któryś z Niemców. Szkoda, bo nasz sprinter był tuż z Tomkiem Smoleniem, a Darek lubi takie finisze lekko pod górkę. Na szczęście Rudnickiemu nic poważnego się nie stało, jest tylko lekko poobijany. Etap płaski, ale nerwowy. Dziś chcieli się pokazać ci, którzy na dwóch kolejnych etapach prowadzących w górskim terenie nie mają czego szukać. Nasza forma coraz lepsza, choć Marcin Sapa i Darek Baranowski jadą po przerwie spowodowanej chorobą i trochę im brakuje. Liczę na Jarka Kowalczyka i Damiana Walczaka, którzy i dziś atakowali.