Ben Swift (Sky), okazał się najszybszy na 2. etapie wyścigu Santos Tour Down Under. Trzecie miejsce w nerwowej końcówce przypadło dla Gream`a Browna (Rabobank), drugi był Robbie McEwen (RadioShack), który został nowym liderem wyścigu.

Kolarze do pokonania mieli dziś etap z Tailem Bend – Mannum o długości 146 km. W połowie etapu na czele pojawiła się trójka kolarzy: niezmordowany Mitchell Docker (UniSA), który uciekał również wczoraj, Yuriy Krivtsov (Ag2R-La Mondiale) oraz David Tanner (SaxoBank). Maksymalna przewaga ucieczki wyniosła 4 minuty i 20 sekund. Gdy zaczęło robić się groźnie, do roboty wzięły się ekipy sprinterów, a przede wszystkim Team Sky i HTC-Columbia.

Ucieczka została schwytana na około 30 kilometrów przed metą. Później walczyć ze swoimi słabościami próbował Tim Roe (BMC-Racing), jednak jego próba ataku zakończyła się fiaskiem.

Na 4 kilometry przed metą, kiedy to zawrotne tempo w peletonie dyktowała ekipa Sky, z przodu grupy doszło do poważnej kraksy w której ucierpiał m.in. Mark Cavendish (HTC-Columbia) oraz Andre Greipel (Omega Pharma – Lotto).

Całe to zamieszanie najlepiej wykorzystał Ben Swift, który pod nieobecność Grega Hendersona, zablokowanego w kraksie, mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Drugie miejsce dla doświadczonego McEwena, trzeci był były zwycięzca etapowy Tour de Pologne, Gream`e Brown.

W klasyfikacji generalnej aż trzech pierwszych kolarzy ma taki sam czas. Jednak miejsca na poszczególnych etapach zdecydowały, że liderem został McEwen, który wyprzedza Matthew Gossa (HTC-Highroad) oraz Swifta. Czwarty Greipel traci do trójki 4 sekundy.

Lance Armstrong (RadioShack) jest 60. ze stratą 10 sekund do lidera.

Pełne wyniki 2 etapu znajdziesz > tutaj

Skrót etapu obejrzysz > tutaj