Fot. Movistar

Zwycięzca drugiego etapu wyścigu Volta a la Comunitat Valenciana, Alejandro Valverde (Movistar), powiedział, że nie jest zaskoczony swoją dobrą formą, ponieważ od dłuższego czasu czuł się dobrze, a wyniki w Mallorca Challenge potwierdziły, że znajduje się w dobrej formie, którą musiał budować od zera po kraksie w Tour de France 2017. 

Od ostatniego zwycięstwa „Bali” w Liège-Bastogne-Liège 2017 minęło 276 dni, zaś od kraksy na pierwszym etapie Tour de France 2017 – 215. W czwartkowe popołudnie, Hiszpan zaatakował na podjeździe pod Garbí – raz, a porządnie. Błyskawicznie dołączył do Jakoba Fuglasnga z Astany. Na zjeździe, do i tak już mocnej dwójki, doskoczył kolega z drużyny Duńczyka, Luis León Sánchez. Wspaniałe trio goniły takie drużyny jak Sky czy BMC, ale bezskutecznie. Valverde jako pierwszy przekroczył linię mety z 19-sekundową przewagą, odnosząc 109. zwycięstwo w profesjonalnej karierze kolarskiej.

Na podjeździe pod Garbí czułem, że mam dobre nogi, dlatego postanowiłem zaatakować. Sytuacja była jeszcze lepsza z tego powodu, że chwilę wcześniej odjechał [Jakob] Fuglsang. Luisle [Luis Leon Sanchez] dojechał do nas na zjeździe i od tego momentu nasza współpraca układała się bardzo dobrze. To, że równo pracowaliśmy oraz fakt, że wszyscy jesteśmy mocnymi kolarzami sprawiło, że mogliśmy dojechać do mety, mimo że za naszymi plecami Sky i inne drużyny robiły wszystko, by nas dogonić. Czy jestem zaskoczony [tym zwycięstwem]? Cóż, na treningach czułem się świetnie, a podczas pierwszych wyścigów na Majorce przekonałem się, że jestem w stanie utrzymywać prędkość najlepszych, zatem wiedziałem, że mogę wygrać tutaj etap. Wykorzystałem tę szansę, ponieważ nie chciałem czekać na inną czy lepszą okazję. To zwycięstwo sprawiło, że jestem bardzo szczęśliwy, zważywszy na to, co przechodziłem w ostatnich miesiącach

– powiedział Valverde.

Przed etapem jazdy drużynowej na czas drużyna Movistar, w przeciwieństwie do Sky czy BMC, nie jest faworytem, ale jednocześnie nie jest wykluczone, że Hiszpanie zdołają na tyle zminimalizować straty, by w sobotę Alejandro Valverde dopełnił dzieła, zapewniając sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Wyścigu dookoła Walencji.

Te sekundy, które dziś nadrobiliśmy nad peletonem mogą okazać się decydujące. Drużynowa jazda na czas nie jest dla nas zła, ale jej trasa jest niebezpieczna, więc musimy być skoncentrowani i ostrożni, próbując nie stracić zbyt wiele czasu. Zobaczymy, co będziemy w stanie osiągnąć po tym zwycięstwie

– zakończył Valverde.