Fot. CCC Sprandi Polkowice / Mario Stiehl

Dla Alana Banaszka (CCC Sprandi Polkowice) sobotnia wygrana w GP Doliny Baryczy – Memoriale Grundmana i Wizowskiego była szóstym zwycięstwem w tym sezonie, po trzech triumfach w imprezach UCI i trzech prologach (kryteriach) wyścigów etapowych.

Oto co powiedział 19-letni zawodnik „pomarańczowych” po wyścigu:

Na rundach w Miliczu jeden atak następował po drugim. W pewnym momencie i ja kontrolnie mocniej nacisnąłem na pedały. Oderwałem się razem z kilkoma innymi zawodnikami i gdy zobaczyłem, że nasza grupka jest dosyć liczna i są w niej bardzo silni kolarze, uznałem, że ma ona spore szanse na dojechanie do mety. Było w niej też dwóch kolegów z ekipy, więc sytuacja była dla nas bardzo dobra

opowiadał Alan Banaszek.

Wszyscy uciekinierzy zgodnie współpracowali. Ja również wychodziłem na zmiany. Ostatnie kilometry to ciągłe skoki. Jeden z nich wykonał Łukasz Owsian, za którym rywale musieli mocno gonić. 

W samej końcówce, 4 kilometry przed metą, w tym całym zamieszaniu udało mi się oderwać na solo. Wypracowałem niewielką przewagę, którą zdołałem dowieźć do samego końca. 

Jutro Korona Kocich Gór, rozgrywana na nieco trudniejszej trasie. Mniej odpowiada ona mojej charakterystyce, ale też postaram się powalczyć.

Źródło wypowiedzi: CCC Sprandi Polkowice

Treck