Fot.: Team Bahrain Victorious / Sprint Cycling

Damiano Caruso (Bahrain-Victorious) zakończył sportową karierę wraz z końcem sezonu 2026, a jego ostatnim wyścigiem była włoska impreza Gran Piemonte. 39-latek nie żegna się jednak całkowicie z kolarstwem, ponieważ będzie teraz dyrektorem sportowym. Caruso w rozmowie z Bici.Pro wypowiedział się na temat sytuacji w peletonie, poruszając przy tym kilka ważnych kwestii, w tym m.in. rosnącej presji na młodych zawodników, wypalenia oraz samopoczucia kolarzy. 

W sezonie 2026 Damiano Caruso był m.in. 12. w generalce Volta Comunitat Valenciana oraz 9. w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia (na 17. odcinku zajął 3. miejsce). Doświadczony Włoch startował również w Tour de France, ale nie odniósł tam większego sukcesu. Teraz 39-latek będzie mógł wykorzystać całą zdobytą wiedzę, ponieważ jego kariera zakończyła się wraz z końcem sezonu 2026, ale Damiano chce się sprawdzić w roli dyrektora sportowego. W rozmowie z Bici.Pro Caruso poruszył istotne kwestie z punktu widzenia kolarza ścigającego się w peletonie. W pewnym momencie przywołał również przykład Fabio Aru, który zakończył swoją karierę w 2021 roku.

Kolarstwo, z którym się żegnam, jest inne. Jest znacznie bardziej nastawione na wyniki, bardziej naukowe, a w kwestii detali – wręcz obsesyjne. Uważam to za pozytyw. W moim odczuciu jedynym minusem jest to, że nieco zaniedbuje się wymiar ludzki. Sportowcy coraz częściej stają się maszynami, a o ich ludzkiej stronie czasem zapominamy. Kwestie żywienia i osiągów są ściśle kontrolowane, ale mniej uwagi poświęca się szczęściu samego zawodnika […] Kiedyś, jeśli miałeś choć trochę talentu, miałeś też czas, by mógł on dojrzeć. Dziś sam talent nie wystarczy, trzeba go pielęgnować. Nawet jeśli nazywasz się Seixas czy Remco, musisz żyć w pełnej symbiozie ze swoim rowerem. Być może w przypadku Pogačara było inaczej, ponieważ dysponuje on niewyobrażalnym pokładem talentu, większym niż ktokolwiek inny. Dla całej reszty rower musi stać się obsesją. Dlaczego Aru tak wcześnie przeszedł na emeryturę? Czy mógł być jedną z pierwszych ofiar tego rodzaju wypalenia psychicznego? Został wrzucony na najwyższy poziom sportu i zdał sobie sprawę, jak wysoki jest osobisty koszt utrzymania się na nim

– powiedział Damiano Caruso.

Z jednej strony trudno nie przyznać doświadczonemu Włochowi racji, ponieważ presja w tym sporcie jest ogromna, o czym przekonują się różni młodzi kolarze. Nie każdy ją wytrzymuje, ponieważ ściganie się na tak wysokim poziomie przez wiele lat jest naprawdę bardzo poważnym wyzwaniem. Z tego też powodu ważną rolę w życiu każdego sportowca pełni odpowiedni sztab, ale też życie codzienne, które może być doskonałą odskocznią od kolarstwa, choć profesjonalnemu zawodnikowi trudno jest znaleźć odpowiednią dawkę czasu na codzienny relaks. Caruso zamierza pomagać młodym zawodnikom jako dyrektor sportowy.

Obiecałem sobie, że przez pierwsze sześć do ośmiu miesięcy przyjmę raczej rolę obserwatora; trzeba nauczyć się myśleć z innej perspektywy

– zakończył 39-latek dla Bici.Pro.

Miejmy nadzieję, że Damiano doskonale odnajdzie się w nowej roli i będzie potrafił wykorzystać swoje doświadczenie na stanowisku dyrektora sportowego. Być może jego postawa przyczyni się do tego, iż któryś z młodych kolarzy wypłynie na szerokie wody i będzie w przyszłości jedną z największych gwiazd peletonu.

Poprzedni artykułPrzełajowe Mistrzostwa Europy 2026: Poznaliśmy oficjalny skład reprezentacji Holandii
Następny artykułVictor Lafay bez kontraktu na sezon 2027: „Spróbuję wrócić, gdy mój stan zdrowia się poprawi”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze