Mikołaj Legieć był najlepszym z Polaków podczas jazdy indywidualnej na czas juniorów w ramach Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026. Nasz reprezentant w 63-osobowej stawce uplasował się na 14. pozycji. Po tym występie podsumowaliśmy nie tylko ten start, ale i ogólnie sezon.
Środową jazdą indywidualną na czas wszystkich kategorii zakończyły się Mistrzostwa Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026. Do rywalizacji przystąpiło w sumie 13 biało-czerwonych, w tym trójka polskich juniorów. Najlepszym z grona naszych panów do lat 19 był Mikołaj Legieć, który uplasował się na 14. pozycji. 18-latek na gorąco podsumował ten występ.
Jestem bardzo szczęśliwy, nie spodziewałem się, że tak mi pójdzie na tej ciężkiej trasie. Pojechałem mega równą czasówkę, dobrze rozłożyłem siły – tak jak miałem wszystko rozpisane, tak faktycznie je rozłożyłem i udało się zrealizować założenia. Cieszę się, że kończę sezon w taki sposób. Myślę, że nie wszyscy wierzyli, że drugi dzień z rzędu wjadę ten podjazd w takim stylu, ale się udało, więc jest naprawdę super
— zaczął Mikołaj Legieć.
18-latek wczoraj wraz z naszą sztafetą drużynową wywalczył srebrny medal, dziś jednak indywidualnie pojechał nawet kilka sekund szybciej, niż dzień wcześniej w zespole. Szczególnie imponujące było to, co wychowanek UKS Centrum Nowa Ruda uczynił po podjeździe pod Možjancę (2,1 km; 10,3%) – patrząc na czasy pomiędzy 1. pomiarem a metą, reprezentant Polski był jednym z najszybszych juniorów w całej stawce, a wolniejszy od niego był tam nawet zwycięski w całej stawce Benjamín Noval. Warto pamiętać, że Mikołaj Legieć jest jednak dużo mocniej zbudowanym zawodnikiem od typowych górali, ale 18-latkowi udało się wykorzystać swoje atuty, co wystarczyło właśnie do 14. lokaty. To był idealny przejazd?
Myślę, że pokazałem tym, w którym miejscu jestem i tam gdzie mogłem, pojechałem to co miałem. Podjazd to podjazd – nie straciłem tam jakoś bardzo dużo i to był wynik, na jaki było mnie dzisiaj stać. Fajnie tak zakończyć sezon, po wczorajszym medalu, więc po prostu cieszę się bardzo
— mówił reprezentant Polski.
Mikołaj Legieć, zawodnik łączący starty dla Cannibal B Victorious i UKS Copernicus Toruń CCC, kończy tym samym nie tylko sezon, ale i rywalizację w kategorii juniorów. 18-latek przez nią zostawał dwukrotnie medalistą mistrzostw Europy w sztafecie drużynowej (srebro i brąz), dwukrotnie zostawał wicemistrzem Polski w jeździe indywidualnej na czas, wygrywał etapy Trophée Centre Morbihan (2.NCup) i VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk (2.1) oraz Trofee van Vlaanderen (1.1), stawał na podium E3 Saxo Classic MJ (1.Ncup), był 5. w Kuurne-Bruksela-Kuurne (1.1) czy był w czołowej „10” juniorskiego Paryż-Roubaix (1.NCup). Jak ten czas, swoje wyniki i progres ocenia sam zawodnik?
Bardzo się cieszę z tego, gdzie jestem w tym momencie i nie powiedziałbym 2 lata temu, że będę w tym miejscu. Te 2 lata zleciały bardzo szybko, pamiętam swój pierwszy juniorski wyścig jakby miał miejsce dosłownie wczoraj. To było Kuurne-Bruksela-Kuurne 2025, kiedy przejechałem 60 kilometrów i zszedłem z trasy, bo nie byłem w stanie jechać takim tempem. To było niedawno, a tu jest październik rok później, kończę kategorię juniora i to był bardzo fajny czas, wszystko dobrze się potoczyło. Trafiłem do solidnej drużyny, miałem dobrego trenera… Bardzo chciałbym podziękować mojemu trenerowi za te 2 lata, które przeżył ze mną, bo myślę, że nie jestem łatwym zawodnikiem [śmiech]. Nie jestem łatwą osobą, z którą zawsze da się dogadać, ale miał do mnie cierpliwość. Bardzo dziękuję też rodzicom, którzy cały czas mnie wspierają i wszystkim zawodnikom, trenerom oraz moim dwóm klubom – Cannibal B Victorious i UKS Copernicus Toruń CCC – to były fajne 2 lata, więc jeszcze raz dziękuję za wszystko
— odpowiedział Mikołaj Legieć.
Coś się skończyło, ale to oznacza, że coś się teraz zaczyna – 18-latek za moment rozpocznie rywalizację w kategorii orlików. Jakie są jego plany, cele, marzenia i ambicje związane z przejściem do kolejnej grupy wiekowej?
Teraz chcę odpocząć i potem zaczną się przygotowania do nowego sezonu. Będą nowe bodźce – nowy trener, nowa ekipa, nowe wszystko, nowe-stare w niektórych wypadkach można by rzec. W co celuję? Chcę pokazać, że dostanie się tam nie jest przypadkiem, że daję radę i powalczyć o jak najwięcej w tym kolejnym roku
— odpowiedział biało-czerwony, którego złapałem za słowo „nowe-stare” – czy to oznacza, że przyszłość jest już zabezpieczona?
Tak, przyszłość jest spokojna, a z moich słów można coś wywnioskować [śmiech]
— na wesoło odpowiedział Mikołaj Legieć, którego nowa drużyna zapewne niedługo ogłosi jego przejście do niej.
Zwykle moje rozmowy kończę podziękowaniami, ale 18-latek delikatnie mnie wyprzedził. Mimo to postanowiłem dopytać, czy lista tych wszystkich osób, które były z nim na przestrzeni ostatnich lat oraz w tych ostatnich tygodniach, nie powinna zostać jeszcze o kogoś uzupełniona.
Dziękuję też całej obsłudze, która była z nami czy to tutaj, czy w Kanadzie, bo była naprawdę super. Wszystko mieliśmy dopięte na ostatni guzik, wszyscy spisywali się na medal i ten wczorajszy był dla nich takim podziękowaniem za ten sezon, który być może w wykonaniu juniorów nie był taki, jakbyśmy sobie wymarzyli, ale ten medal był jednak takim podziękowaniem za bycie przy nas w momentach gorszych i lepszych – te osoby, które są tu wokół mnie, nas, cały czas były, pomagały, robiły co do nich należało. Dziękuję też trenerowi, mam nadzieję, że jest szczęśliwy mając nas wszystkich
— zakończył Mikołaj Legieć.
18-latek nie tylko występem na Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026, ale ogólnie całą swoją postawą na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów pokazał, że ma niemałe papiery na wielkie ściganie. Teraz przed nim masa pracy, by ten potencjał dobrze wykorzystać i juniorska rywalizacja oraz wyniki znalazły przełożenie także wśród orlików, a docelowo w elicie. Ja osobiście głęboko wierzę, że Mikołaja Legiecia stać na walkę o zwycięstwa w ważnych klasykach oraz finiszowanie ramię w ramię z najlepszymi, a kolejne sukcesy są tylko kwestią czasu.
W Šenčur z naszym czołowym juniorem rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorów
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików (srebro Jana Jackowiaka)
- Wywiad z Janem Jackowiakiem
- Relacja z sztafety drużynowej juniorów (srebro Polski)
- Wywiady z medalistami z drużyny
- Najnowsze artykuły









