fot. Lotto Cycling Team

Jarno Widar (Lotto Intermarché) pokonał Toma Pidcocka (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) i Matteo Jorgensona (Team Visma | Lease a Bike) na finiszowych metrach 105. edycji Tre Valli Varesine. Belg tym samym odniósł pierwszą zawodową wiktorię i podczas rozmowy z mediami nie krył wzruszenia tym faktem. 

Jarno Widar od czasów juniorskich uchodzi za wielki talent. Przez wielu nazywany jest nawet przyszłością kolarstwa. Na swoje pierwsze zawodowe zwycięstwo czekał niemal cały rok, ale gdy już wygrał, to było to zwycięstwo prestiżowe, gdyż na trasie jesiennego Tre Valli Varesine. Młody Belg w pokonanym polu pozostawił Toma Pidcocka i Matteo Jorgensona, co sprawiło 20-latkowi jeszcze większą satysfakcję, który miał na względzie, z jak wielkimi kolarzami przyszło mu się mierzyć:

Tom Pidcock był piekielnie silny. Zaatakował dwanaście kilometrów przed metą, na tym małym podjeździe, a ja naprawdę musiałem się mocno postarać, żeby dotrzymać mu kroku. Matteo Jorgenson początkowo nie jechał z pełną prędkością, ale każdy ma swoją własną strategię wyścigową. Później i on zechciał z nami współpracować.

– komentował postawę swoją i rywali Jarno Widar. Kontynuując, przyznał, że kluczowe było ustawienie do finałowego sprintu. Belg bardzo chciał rozpocząć go, będąc nieco z tyłu:

Wiedziałem, że muszę rozpocząć sprint z ostatniej pozycji, żeby nabrać tempa z tyłu. Po prostu musiałem to zrobić w ten sposób. Tylko  ten sposób mogłem pokonać tak klasowych zawodników, jak Matteo i Tom.

– zakończył.

Dla młodego Belga sezon jeszcze nie dobiega końca. W jego planach są starty w Il Lombardia (10 października) oraz w Tour of Guangxi (13-18 października).

Poprzedni artykułLublana 2026: Luka Mezgec z pożegnaniem, jakie zapamięta do końca życia
Następny artykułPablo Castrillo przedłużył kontrakt z Movistar Team do 2030 roku
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze