fot. fot. UEC - Union Européenne de Cyclisme / Ivan Benedetto / Sprint Cycling Agency

Drugą najlepszą z polskich juniorek podczas wyścigu ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 była Kinga Słomka. 40. lokata na mecie satysfakcji biało-czerwonej co prawda nie przyniosła, ale na pewno było to cenne przetarcie przed tym, co czeka naszą reprezentantkę. Już we wtorek ta stanie na starcie drużynowej sztafety, w której przed rokiem była istotnym ogniwem zespołu, który wywalczył brązowe medale.

Po wyścigu ze startu wspólnego juniorek w ramach Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 w naszej kadrze próżno było szukać uśmiechów czy optymizmu. To nie były zmagania, które spełniły marzenia biało-czerwonych – jedne nie miały swojego dnia, inne stanęły na starcie nie w pełni zdrowe, a efektem była 34. lokata rozczarowanej tym wynikiem Amelii Szymańskiej, 40. miejsce Kingi Słomki, 53. pozycja Julii Pośpiech oraz przekroczenie limitu czasu przez 69. na mecie Agatę Sektę oraz 71. Zofię Glinkę. Z drugą z biało-czerwonych porozmawiałem za linią mety o jej wrażeniach związanych z wynikiem i samym wyścigiem.

Zdecydowanie nie jest to spełnienie marzeń, ale uważam, że dałam z siebie wszystko i zostawiłam na trasie 100%… Więcej nie mogłam

— zaczęła Kinga Słomka.

Niedzielne zmagania warto jednak zostawić za sobą, albowiem teraz przed reprezentantkami Polski jeszcze 2 występy na słoweńskich szosach. We wtorek Šenčur ugości start i metę drużynowej sztafety, w środę zaś jazdy indywidualnej na czas. W pierwszej z tych konkurencji bronimy medalu wywalczonego przed rokiem – we Francji nasze juniorki i juniorzy zdobyli brązowy krążek, a częścią tamtego składu była właśnie Kinga Słomka. Jakie ambicje związane z wtorkowym startem ma zatem 18-latka?

Chcielibyśmy obronić medal, a najlepiej pobić wynik z zeszłego roku. Wiadomo, że celujemy w złoto i na pewno damy z siebie wszystko. Postaramy się by było jeszcze lepiej niż we Francji!

— wprost zadeklarowała Kinga Słomka.

Przed rokiem po męskiej części sztafety drużynowej w kategorii juniorskiej Polska plasowała się na 6. miejscu, ale nasze panie zaczęły się piąć w górę tabeli, by na wieńczącym tamtą trasę podjeździe przesunąć nas na trzecią, czyli medalową pozycję. Tym razem wspinać przyjdzie się jednak nie na koniec, a już w trakcie zmagań – tzw. „miks” odbywa się na tej samej rundzie, co wyścigi ze startu wspólnego, a zatem jeszcze przed półmetkiem nasze juniorki zmierzą się z podjazdem pod Možjancę (2,1 km; 10,3%). To lepsza, gorsza, a może nieporównywalna rzecz dla naszej reprezentantki?

Uważam, że będzie to może nie tyle gorsze, co na pewno trudniejsze, bo jednak po podjeździe zostanie jeszcze sporo kilometrów do mety. Fajnie, jakbyśmy na szczyt wjechały wszystkie razem i we trójkę skierowały się do mety. Mam nadzieję, że mimo tej trudności to się uda, na pewno postaramy się tak zrobić i przejechać tę trasę jak najszybciej

— kontynuowała Kinga Słomka.

Tegoroczna wicemistrzyni Polski w jeździe indywidualnej na czas przejechała w swojej karierze niejedną tego typu próbę w wyścigach UCI czy podczas imprez mistrzowskich, ale te zwykle mają od kilku do kilkunastu kilometrów – dla przykładu tegoroczne Mistrzostwa Polski to 13,3 kilometra, w Kanadzie podczas światowego czempionatu na juniorki czekało 10,7 kilometra. Tu organizatorzy po prostu zaproponowali dla każdej z kategorii 22,1 kilometra – o ile dla elity mężczyzn będzie to bardzo mało jak na tej rangi zawody, o tyle dla juniorek to naprawdę sporo. Czy ścigająca się na co dzień dla MAT Atom Deweloper Wrocław juniorka miała już okazję mierzyć się z równie długą próbą czasową?

Nie jest najdłuższa, bo raz jechałam 30 kilometrów, ale zdecydowanie druga najdłuższa. Nie spotykamy się często z takimi czasówkami, także na pewno będzie ciężko… Jeszcze z tym podjazdem, ale jestem dobrej myśli

— powiedziała reprezentantka Polski, którą na koniec zapytałem o to czego Państwo – kibice naszej kadry – powinni jej życzyć na następne 2 starty.

Niech kibice trzymają kciuki za jak najlepsze wyniki!

— zakończyła Kinga Słomka.

Juniorska sztafeta drużynowa (44,3 km | 733 m) rozpocznie się we wtorek o 11:00, jazda indywidualna na czas juniorek (22,1 km | 367 m) to tymczasem środa, zaś jej początek zaplanowano na 9:15. Przed oboma tymi wyścigami przeczytają Państwo w naszym portalu zapowiedzi poszczególnych dni, ale już teraz zachęcam do tego, by mocno trzymać kciuki za biało-czerwone. Być może niedziela nie była nasza, ale to wciąż nie koniec Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026.

W Šenčur z reprezentantką Polski rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:

Poprzedni artykułMistrzostwa Europy Gran Fondo 2026: Dwa medale dla Polski na zakończenie zmagań
Następny artykułLublana 2026: „Czasówki” bez Katarzyny Niewiadomej-Phinney
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze