Fot.: UCI / Getty Sport

Demi Vollering (Holandia) wygrała wyścig ze startu wspólnego elity kobiet i ponownie została mistrzynią Europy. Mistrzyni świata potwierdziła, że tego dnia, to ona była najmocniejsza na trasie w Lublanie i nic nie odbierze jej kolejnego złotego medalu. Srebrny krążek przypadł Puck Pieterse (Holandia), a brązowym medalem musi pocieszyć się Marlen Reusser (Szwajcaria). Pechowa kraksa na ostatnim zakręcie spowodowała, że Katarzyna Niewiadoma (Polska) ukończyła rywalizację na 6. miejscu.

Trasa tegorocznej edycji europejskiego czempionatu zapowiadała rywalizację zarówno dobrze wspinających się, jak i eksplozywnych zawodniczek. Łączny dystans wyścigu wynosił 130 kilometry, którego lwia część prowadzi po względnie płaskim terenie. Co ciekawe, zmagania elity kobiet zawierają jedynie dwa przejazdy przez już nam dobrze znany podjazd Možjanca (2,1 km; 10%), który znajduje się na dwóch rundach. Takie rozwiązanie z pewnością nieco ułatwia sprawę zawodniczkom zdolnym do sprinterskich finiszów. Po ostatnim pokonaniu wcześniej wspominanej góry, do mety prowadził techniczny zjazd, a następnie około 8-kilometrowy dojazd do mety w Šenčur.

Peleton wystartował około godziny 13:49. Właściwie od samego startu znalazły się chętne do wczesnego odjazdu – zapędy uciekinierek były jednak szybko neutralizowane. Ostatecznie, do przodu udało się przeskoczyć Margot Vanpachtenbeke (Belgia) i Carinie Schrempf (Austria). Duet z przodu zdołał zbudować sobie około 35 sekund przewagi.

Pierwsza połowa wyścigu przebiegła pod znakiem równego tempa w peletonie, które utrzymywało ucieczkę w zasięgu około minuty i 30 sekund. Na 67 kilometrów przed metą do harcowniczek zachciała dołączyć Kristýna Burlová (Czechy), która szybko zyskała nad peletonem 30 sekund przewagi. Jej strata do czołówki pozostawała jednak niezmienna, co nie rokowało sukcesu przy tej akcji. Na 58 kilometrów przed metą defekt zaliczyła Agnieszka Skalniak-Sójka (Polska) – Polce na szczęście udało się szybko wrócić do peletonu.

Na 50 kilometrów przed metą peleton dogonił Kristýne Burlovą (Czechy), a przewaga uciekających Vanpachtenbeke i Schrempf powoli zaczynała maleć. Przy pierwszym przekroczeniu linii mety i wjeździe na rundę strata wynosiła około 30 sekund, która sukcesywnie malała. Ucieczka została złapana na 39 kilometrów przed metą u podnóża Možjanca (2,1 km; 10%). Niestety na tym etapie czempionatu na trasie nie było już Dominiki Włodarczyk (Polska) – mistrzyni Polski uczestniczyła w kraksie i zakończyła swój występ na 2 rundy przed końcem wyścigu. Druga z naszych liderek nabawiła się również przeziębienia, więc dzisiejsze ściganie nie należało dla niej do najprzyjemniejszych. Wycofanie się Włodarczyk oznaczało ogromną stratę dla reprezentacji Polski i znaczne osłabienie naszego składu.

Pierwszy przejazd Možjanca (2,1 km; 10%) upłynął pod znakiem mocnej pracy Holenderek. Tuż po tym, mocne tempo narzuciła Marlen Reusser (Szwajcaria), w efekcie czego z przodu powstała grupa, w skład której oprócz Szwajcarki weszły: Demi Vollering, Puck Pieterse (Holandia), Elisa Longo Borghini (Włochy), Juliette Berthet (Francja), Antonia Niedermaier, Liane Lippert (Niemcy) i Katarzyna Niewiadoma (Polska). Reusser poprawiła swój atak na krótkim zjeździe, jednak czujnie zachowała się Demi Vollering (Holandia). Faworytki wyścigu szybko zyskały około 25 sekund nad peletonem.

Na samym początku zjazdu na przyspieszenie zdecydowała się Katarzyna Niewiadoma (Polska). Liderka reprezentacji Polski narzuciła presję na swoje rywalki, raz po raz odjeżdżając im na drobny dystans. Gdy akcja Polki została zneutralizowana, ponownie zaatakowała Marlen Reusser (Szwajcaria). Pierwszy zjazd z Možjanca obfitował w iście szachowe zagrywki, ponieważ na 29 kilometrów przed metą Katarzyna Niewiadoma (Polska) ponownie zaatakowała, jednak znów bez większego skutku.

Chwilę po tym, praktycznie znikąd pojawiły się Franziska Koch (Niemcy) i Cecilie Uttrup Ludwig (Dania). Atak pierwszej z wymienionych zawodniczek spowodował przestój w grupie faworytek, co zaowocowało 10-sekundową przewagą dla wymienionej dwójki. Powstanie dwuosobowej ucieczki z przodu pozwoliło wielu zawodniczkom wrócić do grupy faworytek dzisiejszego ścigania.

Współpraca Koch i Uttrup Ludwig układała się na tyle dobrze, że powiększyły swoją przewagę do około 25 sekund. W grupie pościgowej za pracę wzięły się ponownie Holenderki, które przewodziły „małemu peletonowi”. Przewaga ucieczki zaczynała powoli topnieć, a gdy zawodniczki wjechały na finałową rundę wynosiła ona raptem 15 sekund.

Ambitna akcja reprezentantek Niemiec i Danii została zakończona na 18 kilometrów przed metą u podnóża Možjanca. Praktycznie automatycznie na atak zdecydowała się Liane Lippert (Niemcy), do której dołączyły Noemi Rüegg (Szwajcaria) i Femke de Vries (Holandia). Trójka zyskała około 10 sekund przewagi, a mocne tempo zmusiło grupę pościgową do reakcji. Na ratunek ponownie przyszły Holenderki, które złapały uciekinierki na 16 kilometrów przed metą. Z grupy po kolei odpadały kolejne zawodniczki, aż w końcu na czele wyścigu ponownie znalazły się: Demi Vollering, Puck Pieterse, Femke de Vries (Holandia), Elisa Longo Borghini (Włochy), Juliette Berthet (Francja), Antonia Niedermaier (Niemcy) i Katarzyna Niewiadoma (Polska).

Jako pierwsza kontakt z grupą zaczęła tracić Juliette Berthet (Francja). Bardzo intensywne tempo nadawane wpierw przez de Vries, a następnie Puck Pieterse zaczęło dystansować również Elisę Longo Borghini (Włochy) i Antonię Niedermaier (Niemcy). Na kole holenderskiej maszyny pozostawała wciąż Katarzyna Niewiadoma (Polska), która czujnie czekała na atak którejś z dwójki Vollering-Pieterse.

Na 14 kilometrów przed metą zaatakowała Demi Vollering (Holandia), która pewnie pomknęła do przodu dystansując zarówno Puck Pieterse (Holandia), jak i Katarzynę Niewiadomą (Polska). Świeżo upieczona mistrzyni świata zbudowała sobie około 20 sekund przewagi nad goniącą dwójką i zmierzała po obronę tytułu mistrzyni Europy.

Tymczasem, do Pieterse i Niewiadomej dołączyły Elisa Longo Borghini (Włochy), Marlen Reusser (Szwajcaria) i Antonia Niedermaier (Niemcy). Na 7 kilometrów przed metą przewaga Vollering wynosiła 30 sekund, a tempo z tyłu nadawała głównie reprezentantka Szwajcarii. Brak zorganizowanej współpracy z tyłu powodował, że prowadząca wyścigowi Demi Vollering (Holandia) była praktycznie pewna zwycięstwa.

Decydujący atak na ostatnim podjeździe okazał się skuteczną taktyką (jak zazwyczaj w przypadku tej zawodniczki) i Demi Vollering (Holandia) obroniła tytuł mistrzyni Europy ze startu wspólnego elity kobiet. Mistrzyni świata utrzymała swoją przewagę do mety i samotnie przecięła kreskę. Srebrny medal przypadł Puck Pieterse (Holandia), a brąz wywalczyła Marlen Reusser (Szwajcaria) dopełniając podium wyścigu. Katarzyna Niewiadoma (Polska) zaliczyła kraksę na ostatnim zakręcie przed metą i ostatecznie ukończyła wyścig na 6. miejscu.

Wyniki wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet w ramach Mistrzostw Europy 2026 – Lublana:


Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:

Poprzedni artykułGiro dell’Emilia 2026: Davide Piganzoli najlepszy w Bolonii po pasjonującej walce
Następny artykułSparkassen Münsterland Giro 2026: Olav Kooij najlepszym ze sprinterów
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marcraft
Marcraft

Gdyby przegrała finisz sprinterski, to wszyscy by mówili, że ma słaby finisz, niegodny takiej kolarki. Więc tym upadkiem załatwiła sobie spokój na jakiś czas.

Mikołaj
Mikołaj

Strasznie szkoda strasznie pechowy wynik.

Arnaud
Arnaud

Kacha nie dość, że się sama wywaliła, to jeszcze pozbawiła szans powalczenia o podium koleżankę z drużyny. Co prawda Niemkę, więc chociaż tyle dobrego (hehe ).
Co zrobiła Dominika to sam nie wiem (może źle to odczytałem i ktoś mnie wyprowadzi z błędu) – dlaczego, skoro już ją zniosło w te barierki, nie jechała prosto, tylko odbiła w stronę peletonu – przecież któraś z zawodniczek musiała o nią wyrżnąć przy takim manewrze.
Po mojemu to niestety raczej błędy a nie „pech”…