fot. Movistar Team

Powiedzieć, że Marlen Reusser była zirytowana po przekroczeniu linii mety wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, to jak nie powiedzieć nic. Frustracja Szwajcarki, która zakończyła zmagania na 4. miejscu, znalazła ujście w strefie wywiadów, gdzie ta bez ogródek postanowiła skrytykować zawodniczki, które jechały obok niej w walce o medale.

Za Marlen Reusser dość słodko-gorzki sezon. Z jednej strony Szwajcarka odniosła sporo głośnych zwycięstw, w tym m.in. obroniła tytuł mistrzyni świata w jeździe indywidualnej na czas, zgarnęła triumf w domowym Tour de Suisse Women czy w Dwars door Vlaanderen, z drugiej jednak Giro d’Italia Women to „dopiero” 13. lokata po dużym kryzysie na ostatnim etapie, a  Tour de France Femmes to powtórka z rozrywki i spadek z 3. na 14. miejsce w klasyfikacji generalnej po upadku na finałowym odcinku. 35-latka mogła sobie powetować te niepowodzenia medalem światowego czempionatu w wyścigu ze startu wspólnego, ale po bardzo ambitnej jeździe ta zakończyła zmagania na chyba najgorszej pozycji dla zawodowego sportowca, jaką niewątpliwie jest 4. lokata.

4. miejsce jest ceną, jaką zapłaciłam za jazdę po 1. miejsce. Mam wrażenie, że byłam w pewnym momencie jedyną, która ścigała się o zwycięstwo. Niestety przegapiłam kluczowy moment, do tego skończyły mi się żele energetyczne i nie miałam jak ich pobrać. Zabrakło mi dobrego odżywiania. Bardzo głupie, być może przez to straciłam kluczowe momenty, ale cóż. Nadal w głowie miałam by walczyć o zwycięstwo, wokół mnie było dużo dziewczyn, ale one… [nerwowy śmiech]. One wszystkie zachowywały się jakby jechały tylko po 2. miejsce. To moje przemyślenie na gorąco, muszę to zobaczyć na spokojnie, ale takie mam wrażenie, że wszyscy pogodzili się z ściganiem o tą 2. lokatę

— ostro zaczęła swoją wypowiedź Marlen Reusser.

Szwajcarka nawiązuje w ten sposób do sytuacji, gdy na niespełna 40 kilometrów przed metą na solową akcję zdecydowała się Demi Vollering, a gdy za plecami Holenderki zamiast zgodnej współpracy oglądaliśmy wiele skoków oraz miganie się od dawania zmian przez niektóre zawodniczki. Oczywiście warto pamiętać, że jest to wyłącznie perspektywa 35-latki, która na zjazdach czy płaskich fragmentach trasy dawała zmiany tak mocne, iż wiele towarzyszących jej kolarek miało problem z utrzymaniem jej tempa, nie mówiąc już o wychodzeniu na czoło grupy. Marlen Reusser zdawała się jednak w swojej wypowiedzi całkowicie ignorować to, że niektóre zawodniczki mogły być zupełnie wycieńczone po ataku Demi Vollering i postanowiła dalej je atakować.

Jeśli ucieka ci ktoś taki jak Demi, to nie możesz mu pozwolić zyskać chociażby niewielkiej przewagi. Musisz gonić albo jest po wyścigu. Myślę, że pokazałam pełne zaangażowanie w pogoń… A większość jadąca obok mnie nie. Okej, Puck [Pieterse] była jedyną, którą w pełni rozumiem, ona nie musiała gonić swojej rodaczki i próbowała nas nawet irytować rozbijając pogoń, ale reszta? Każdy miał interes w tym, by pracować… Cóż, to był mój wybór, mój błąd, ale wiem, że jeśli takie zawodniczki jak ja nie będą goniły, to nikt tego nie będzie robił i oddałybyśmy zwycięstwo Demi. Cóż… To skomplikowane, trudne

— kontynuowała Marlen Reusser, która następnie przerwała zadawanie kolejnego pytania by dodać jeszcze kilka słów.

Najlepiej kolejnym razem będzie po prostu nie przegapić ataku… Tak na pewno będzie lepiej.

O ile Szwajcarka była prawdopodobnie najmocniejszą zawodniczką w całej stawce na odcinkach płaskich oraz prowadzących w dół, o tyle jednak 35-latce nieco brakowało na podjazdach, przez co z czasem odjechały jej Katarzyna Niewiadoma, Elisa Longo Borghini i Juliette Berthet. Cała trójka potrafiła dopaść Demi Vollering, by następnie po przetasowaniach to Polka i Holenderka toczyła walkę o złoto, a za ich plecami zawisła Włoszka. Marlen Reusser tymczasem goniła do utraty tchu i na ostatniej prostej widziała swoje rywalki, ale zabrakło jej dystansu, by wrócić do walki o medal.

W końcówce wiedziałam, że jedyne co mi pozostało to po prostu jechać na 100% w stronę linii mety i liczyć na to, że z przodu czarowanie się potrwa na tyle długo, że zdążę wrócić. Było bardzo blisko, ale ta pogoń kosztowała mnie za wiele w tamtym momencie i już nie miałam z czego jeszcze dołożyć… Gratulacje

— zakończyła Marlen Reusser wypuszczając gratulacje bez jednoznacznej dedykacji co do tego, komu one są przeznaczone.

Sfrustrowana przebiegiem sobotniej rywalizacji Szwajcarka będzie miała teraz okazję do wyciągnięcia lekcji z tego co za nią i rewanżu podczas Mistrzostw Europy. Jej konkurentkami będą tam w większości te same zawodniczki, a wyścig ze startu wspólnego elity kobiet rozegrany zostanie już niedługo, bo w sobotę 3 października. Następnie jeszcze 35-latka powalczy o medal w jeździe indywidualnej na czas (7.10).


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułTour de Langkawi 2026: Matteo Malucelli wygrywa dzień po wyjściu ze szpitala
Następny artykułRemco Evenepoel: „Postrzeganie mnie jako faworyta nie ułatwia zadania”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Kanapka
Kanapka

Na podjazdach odstawala, Vollering zostala przeciez doscignieta, tylko nie przez nią.