Istnieje spora szansa, że to w piątek byliśmy świadkami największej sensacji w wyścigach ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Najlepszy wśród orlików Ashlin Barry nie był bowiem zaliczany do grona faworytów, a pokonał ich w stylu, który na długo pozostanie w pamięci. Uciekał długo, a w końcówce samotnie bronił się przed rywalami i został mistrzem świata do lat 23.
Trasy kanadyjskich mistrzostw świata są niezwykle selektywne i po wygrane będą sięgali wyłącznie doskonale wspinający się zawodnicy oraz zawodniczki – takie wnioski można było wyciągnąć po tym, jak wśród orliczek zobaczyliśmy dwójkowy finisz, w którym lepsza była Viktória Chladoňová, a następnie po solowym rajdzie wśród juniorów triumfował Benjamín Noval. Piątek pokazał nam jednak, że inne rozstrzygnięcia także są możliwe, a by zwyciężyć, nie trzeba czekać do ostatnich rund. Ashlin Barry w odjeździe zameldował się na niemal 130 kilometrów przed metą, a niemal 30 finałowych przejechał już samotnie. Dobrze zbudowany, mierzący 192 centymetry wzrostu i zdecydowanie więcej od swoich konkurentów Amerykanin miał jednak nad nimi jedną zasadniczą przewagę – jechał po prostu cały czas równo i mocno, podczas gdy oni co rusz oglądali się na siebie nawzajem. To sprawiło, że to właśnie na szyi świętującego wczoraj swoje 19. urodziny zawodnika zawisł jakże niespodziewany złoty medal mistrzostw świata.
To niesamowite, nie mogę w to uwierzyć. Nie wiem, jak to zrobiłem. Szczerze mówiąc, chciałem po prostu wyprzedzić ruchy faworytów. Nie sądziłem, że jestem wystarczająco silny, żeby im dotrzymać kroku. Jeśli masz trochę przewagi, możesz pokonywać podjazdy we własnym tempie. Kiedy już byłem na prowadzeniu, po prostu ruszyłem do przodu. Uwierzyłem w to, że mogę wygrać, dopiero po ostatnim podjeździe. Właściwie to jednak nie, nadal nie mogę w to uwierzyć. Spodziewałem się strat na podjazdach, ale jechałem swoim tempem. Na szczęście w ucieczce towarzyszyli mi silni kolarze. Dałem z siebie wszystko na ostatnich dwóch okrążeniach
— opowiadał wyraźnie przepełniony emocjami Ashlin Barry.
Amerykanin, który jeszcze rok temu był juniorem, w tym sezonie świetnie rozwija się jako zawodnik Team Visma | Lease a Bike Development, a zatem kolarz tej samej ekipy co m.in. nasz Patryk Goszczurny. Ten sezon przyniósł mu premierową wygraną w elicie podczas etapu Metec Olympia’s Tour (2.2), a także tytuł mistrza Stanów Zjednoczonych w wyścigu ze startu wspólnego do lat 23. Teraz jednak gwieździstą koszulkę 19-latek będzie mógł zamienić na tą jeszcze cenniejszą, czyli tęczową.
Z pewnością celem było zostać mistrzem świata, choć nie spodziewałem się, że to możliwe. Nawet medal wydawał się być takim nierealnym celem i wszystko, co można było osiągnąć. Wygrać tutaj, na tej trudnej trasie… To niesamowite. Muszę podziękować tak wielu osobom. To było naprawdę niesamowite móc tu dzisiaj się ścigać, z tak wieloma przyjaciółmi i rodziną przy drodze. Słyszałem nawet szczekanie mojego psa! Jestem ogromnie wdzięczny za całe wsparcie
— zakończył Ashlin Barry.
Amerykanin posiada kontrakt ważny z Team Visma | Lease a Bike Development do końca 2029 roku. Patrząc jednak na tempo jego progresu może się okazać, że holenderska formacja zdecyduje się go „przesunąć” do UCI World Teamu jeszcze przed upływem tego czasu. Póki co jednak młody zawodnik będzie miał czas by ochłonąć, a w przyszłym sezonie zapewne zobaczymy go w tęczowej koszulce odgrywającego główne role podczas niejednej imprezy dedykowanej kolarzom do lat 23.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
- Zapowiedź całego czempionatu
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorek (złoto Marii Okrucińskiej)
- Skład reprezentacji Polski
- Klasyfikacja medalowa
- Wszystkie artykuły









