fot. UEC - Union Européenne de Cyclisme / Roberto Bettini / Sprint Cycling Agency

W czwartek Polski Związek Kolarski ogłosił skład naszej reprezentacji narodowej na Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Do Kanady poleci w sumie 26 biało-czerwonych, którzy powalczą we wszystkich 13 rozgrywanych tam konkurencjach. To niemal pełne wykorzystanie przysługującej nam puli miejsc, a o tym czemu nie wypełniliśmy takowej w 100% zapytałem poszczególnych selekcjonerów.

Od 20 do 27 września Montréal i okalające go kanadyjskie szosy staną się stolicą światowego kolarstwa, albowiem to tam rozegra się walka o 13 kompletów medali w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym. Liczba 13 wynika z tego, iż po 6 rozdane zostanie w wyścigach ze startu wspólnego i jeździe indywidualnej na czas, 1 zaś do zdobycia jest w sztafecie drużynowej. Biało-czerwonych zobaczymy finalnie w każdej z konkurencji. Polski Związek Kolarski w czwartek ogłosił listę 26 sportowców, którzy wybiorą się za ocean i będą nas reprezentowali podczas światowego czempionatu.

Choć do Kanady wybiera się bardzo liczna ekipa biało-czerwonych, to tuż po ogłoszeniu składu naszej kadry, momentalnie pojawiły się dyskusje o tych kategoriach, w których nie zdecydowaliśmy się na wykorzystanie przysługującej nam puli miejsc. Ta znana była jeszcze od końcówki zeszłego roku, albowiem w przypadku Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) zdecydowała się rozdzielić kwoty startowe pomiędzy poszczególne federacje narodowe już na podstawie rankingu za sezon 2025. Zgodnie z nimi do Kanady mogło polecieć maksymalnie 30 Polek i Polaków, a jako kadra zdecydowaliśmy się na wykorzystanie niemal wszystkich tych miejsc. Oto jak prezentuje się to dokładnie:

  • Elita mężczyzn: 4/4 w wyścigu ze startu wspólnego (RR), 1/2 w jeździe indywidualnej na czas (ITT)
  • Elita kobiet: 5/7 (RR), 2/2 (ITT)
  • Orlicy: 4/4 (RR), 2/2 (ITT)
  • Orliczki 5/5 (RR), 2/2 (ITT)
  • Juniorzy: 4/5 (RR), 2/2 (ITT)
  • Juniorki: 4/5 (RR), 2/2 (ITT)

Jak to jednak bywa w przypadku naszej kadry narodowej, dyskusja momentalnie objęła nie tylko temat tych, którzy będą reprezentowali biało-czerwone barwy podczas światowego czempionatu, ale i drobnych luk, które znajdziemy. Przede wszystkim pełnej puli nie wykorzystaliśmy w elicie kobiet, co jest pewną powtórką z 2025 roku – wówczas do Kigali polecieliśmy w jedynie 3-osobowym składzie, a głośno mówiło się o tym, że część kolarek odmówiła wyjazdu do Afryki. Tym razem do Kanady wybieramy się z piątką zawodniczek, w tym dwiema wyraźnymi liderkami, czyli podwójną mistrzynią naszego kraju Dominiką Włodarczyk (UAE Team L’IMAD) oraz Katarzyną Niewiadomą (CANYON//SRAM). Wspierać je będą Marta Jaskulska (Human Powered Health), Marta Lach (Team SD Worx – Protime) i Kaja Rysz (Hitec Products – Fluid Control).

Momentalnie pojawiły się zatem komentarze, że to może być kwestia finansowa, odmów ze strony zawodniczek bądź innych problemów. Zapytałem o to u źródła, czyli świeżo upieczonego selekcjonera naszej kobiecej kadry Sylwestra Szmyda, który cały temat skwitował krótko i konkretnie – wybór składu był tylko i wyłącznie jego decyzją. Taka odpowiedź powinna odciąć wszelakie dyskusje na ten temat, bo oznacza wprost, że powołania zostały wykonane suwerennie przez odpowiedzialną osobę w porozumieniu z samymi zawodniczkami i nie wynikały w żaden sposób z ewentualnych ograniczeń ze strony związku.

O tym, że selekcjonerzy nie musieli się ograniczać przy powołaniach, wypowiedziała się także Paulina Brzeźna-Bentkowska. Ta w lipcu przejęła kadrę narodową orliczek i od początku wiedziała, że może zabrać do Kanady 5 orliczek, a zatem w pełni przysługujący nam limit. Takowego nie wykorzystujemy wśród juniorek, ale i tam nie powinniśmy narzekać – choć pierwotnie przymierzano się do zabrania 3 zawodniczek, to finalnie za ocean polecą aż 4, co jest znaczącą poprawą wobec zeszłego roku, kiedy w Kigali reprezentowała nas wyłącznie Maria Okrucińska.

W początkowych założeniach miały jechać 3 juniorki – co oczywiste wynikało to z finansów. Z czasem okazało się jednak, że budżet pozwala nam na powalczenie o jeszcze jedną zawodniczkę i postanowiliśmy, że zabieramy 4. O piątej w sumie już nie myśleliśmy, bo doszliśmy do wniosku, że ta czwórka, która jedzie, jest optymalnie przygotowana na Mistrzostwa Świata. Branie kogoś po doświadczenie aż do Kanady? To jednak nie tędy droga. W orliczce za to od początku było wiadome, że pojedzie 5 zawodniczek, czyli maksymalna pula. Co prawda gdy obejmowałam stanowisko selekcjonerki w tej kategorii nie wiedziałam jeszcze jak wygląda preliminarz, ale jak się okazało, że mamy zabezpieczone finanse, to od razu zapadła decyzja, że wysyłamy pełną piątkę

— jasno opowiedziała o sytuacji w kadrze Paulina Brzeźna-Bentkowska.

Pełny limit miejsc, tj. 4/4, wykorzystujemy także w kategoriach elity mężczyzn oraz orlików. Jeden „wakat” znajdziemy jeszcze jedynie w przypadku juniorów, gdzie reprezentować nas będą Mikołaj Legieć (Cannibal B Victorious / UKS Copernicus Toruń CCC), Igor Mitoraj (WMKS Olsztyn / Salus Ciclistica Seregno de Rosa), Hubert Blokesz (UKS Avatar Silesia Team) oraz Adam Drozdowski (UKS Copernicus Toruń CCC). W pierwszej chwili poruszenie wywołał m.in. brak Maksymiliana Matyasika, ale jego nieobecność szybko w komentarzach wyjaśnił Andrzej Matyasik, który poinformował, że 31 sierpnia nasz mistrz kraju w jeździe indywidualnej na czas został potrącony przez samochód podczas treningu i obrażenia na skutek tego zdarzenia są zbyt poważne, by myśleć o startach w najbliższym czasie. Teraz dokładniej o stanie młodego kolarza wypowiedział się także Błażej Janiaczyk – selekcjoner naszej kadry juniorów.

Od początku zakładałem start w 4 osobowym zespole, przebieg sezonu nie zmienił mojej decyzji. Szkoda mi jest Maksa Matyasika, który miał być naszym liderem na start wspólny. Maks był w bardzo dobrej formie – m.in. zajął 6. miejsce w klasyfikacji generalnej Aubel-Thimister-Stavelot i mogliśmy myśleć o dobrym wyniku, niestety wypadek z samochodem wykluczył Maksa z rywalizacji. Na szczęście zawodnik czuje się coraz lepiej i wraca powoli do zdrowia

— powiedział Błażej Janiaczyk.

Choć nie udało mi się uzyskać jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony prezesa Polskiego Związku Kolarskiego, Marka Leśniewskiego, to i tak widać zatem jak na dłoni, że dyskusja o nie wykorzystaniu 100% miejsc nie powinna przysłonić tego, że do Kanady wysyłamy bardzo liczną reprezentację zawierającą praktycznie wszystkich możliwych czołowych zawodników i zawodniczki w poszczególnych kategoriach wiekowych. Teraz pozostaje nam mocno trzymać kciuki, byśmy od 20 do 27 września mieli okazję do świętowania medali biało-czerwonych – rok temu w Kigali łupem naszej kadry padł brązowy medal w wyścigu ze startu wspólnego juniorów, który wywalczył Jan Jackowiak.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułMistrzostwa Polski dwójek i drużyn 2026: Relacja tekstowa z 2. dnia [na żywo]
Następny artykułMontréal 2026: Urška Žigart po raz kolejny złamała szczękę
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze