fot. Plouay Cyclisme Organisation.

Podczas gdy kolarski świat niemal w pełni skoncentrowany jest na wydarzeniach, które mają miejsce na Półwyspie Iberyjskim, w innej części Starego Kontynentu odbywają się wyścigi, które wybiorą zwłaszcza ci, którzy wolą powalczyć o pojedynczy triumf, aniżeli cierpieć przez trzy tygodnie w Hiszpanii. Do takich wyścigów zaliczymy Bretagne Classic CIC. Zapraszam na zapowiedź zawodów, które w najbliższą niedzielę odbędą się po raz 90. 

Klasyk w północno – zachodniej Francji może i nie ma tak długiej historii jak kolarskie monumenty, ale dzieje tego wyścigu sięgają lat na długo przed II wojną światową, a konkretnie 1931 roku. Wtedy to rozegrano imprezę o nazwie Circuit de Plouay, która pod zmienionymi nazwami rozgrywana jest po dziś dzień. Pomysł organizacji wyścigu zrodził się w głowie doktora René Berthy’ego, który był osobą zarządzającą podczas Festiwalu Saint-Ouen odbywającego się przez cztery dni pod koniec sierpnia. Będący człowiekiem bardzo popularnym w Plouay, jako sympatyk kolarstwa przedsięwziął plan zaproszenia czołowych francuskich kolarzy do udziału w wyścigu. Co ciekawe, 20 lat później René Berthy został lekarzem pracującym przy Tour de France. Pierwsza edycja, w której wzięło udział 50 amatorów i zawodowców okazała się wielkim sukcesem. Nic dziwnego, że po niej przyszły kolejne. Co warte podkreślenia, jedynie na czas II wojny światowej (1939-1945) zaniechano organizacji wyścigu. Po wojnie kolarze natychmiast powrócili na trasę Bretanii i od 1946 wyścig nie miał ani jednego roku przerwy. Jest to wynik godny podziwu, gdy spojrzymy na mniejsze lub większe problemy z pozyskiwaniem sponsorów przez dyrektorów wyscigów kolarskich.
Francuzi jako gospodarze przez lata nie byli szczególnie gościnni. Do 1993 roku oddali palmę pierwszeństwa tylko trzykrotnie (edycje z lat 1954, 1979, 1984). Później nastał kres francuskiej dominacji. Nie znaczy to, że zawodnicy gospodarzy przestali się w tym wyścigu liczyć. Zdecydowanie nie. Ostatnim Francuzem, który triumfował w tym wyścigu, jest Valentin Madouas, który jako pierwszy minął linię mety w 2023 roku. Na liście zwycięzców próżno szukać jakichś dominatorów. Na przestrzeni 89 rozegranych dotychczas edycji, żadnemu z zawodników nie udało się triumfować w tym wyścigu więcej niż dwa razy. Podwójny triumf był dziełem aż 10 kolarzy.

Trasa:
W porównaniu z ubiegłoroczną edycją, trasa wyścigu uległa dosyć poważnym zmianom. Zacznijmy od najważniejszej. Odcinek, na którym przyjdzie się ścigać zawodnikom, znacznie skrócono (z 269km w 2025 do 228km w 2026). Zmieniono też nieco profil trasy. Wyżej postawiono trudność pokonywanych podjazdów aniżeli ich ilość. Są to krótkie, techniczne podjazdy, ale jest ich stosunkowo mniej. Tym razem łączne przewyższenie będzie wynosić 2900m i to jest znacznie mniej niż przed rokiem, kiedy ta liczba przekraczała 4200m. Zadania sprinterom nie ułatwi także pokonywana trzykrotnie runda w końcówce rywalizacji, na której znajdziemy dwa główne podjazdy: Côte de Ty Marrec (1,3km, 5,3% śr.) and the Côte de Lezot (1,2km, 4,4%śr.) Trasa z pewnością zachęca do podejmowania śmiałych akcji takich jak ta, która dała zwycięstwo Marcowi Hirshiemu przed dwoma laty.

 

Faworyci:
Organizatorzy zawodów starają się urozmaicić trasę, czego rezultatem jest niemożność przewidzenia faworyta do końcowego zwycięstwa. Ciężko ocenić czy większe szanse mają sprinterzy, czy też klasykowcy. Na liście startowej znajdziemy i jednych i drugich. Tytułu nie będzie bronić Arnaud de Lie (Lotto Intermarché).

Jeżeli chodzi o sprinterów, na czoło wysuwają się dwa nazwiska: Paul Magnier (Soudal Quick-Step) i Jasper Philipsen (Alpecin – Premier Tech). 22-letni Magnier to zwycięzca klasyfikacji punktowej tegorocznego Giro d’Italia. Francuz dołożył do tego trzy zwycięstwa etapowe. Bardzo dobrze zaprezentował się także w ostatnio przejechanym Deutschland Tour. Philipsen natomiast zdominował Renewi Tour i także może zaliczyć tegoroczną kampanię do udanych. Ponadto warto pamiętać o takich zawodnikach jak Mike Teunissen (XDS Astana Team), Jenno Berckmoes (Lotto Intermarché), czy Laurence Pithie (Red Bull – BORA – hansgrohe).

Sprinterom przeszkodzić postara się plejada mocnych zawodników. Poczynając od wspomnianego wcześniej Marca Hirschiego (Tudor Pro Cycling Team), na starcie staną m.in. Jan Christen, Benoit Cosnefroy (obaj UAE Team Emirates – XRG), Jonas Abrahamsen (Uno-X Mobility), Matias Vacek (Lidl-Trek), Per Strand Hagenes (Team Visma | Lease a Bike), Alec Segaert (Bahrain – Victorius).Każdy z wymienionego grona potrafi walczyć i zwycięstwo któregoś z nich po samotnym ataku nie będzie z pewnością rozwiązaniem wyrastającym do rangi sensacji.

Na starcie stanie dwójka Polaków: Filip Maciejuk (Team Movistar) oraz Kamil Gradek (Bahrain – Victorius).

Transmisja:
Z powodu transmitowanej równolegle hiszpańskiej Vuelty, wyścig nie zmieścił się w telewizyjnej ramówce Eurosportu. Zawody będzie można zobaczyć wyłącznie w HBO Max / Playerze od godziny 15:15.

Pogoda:
Prognozy na najbliższą niedzielę dla Plouay i okolic nie są najlepsze. Zawodnicy będą ścigać się przy pochmurnym niebie, z którego może spaść niewielki deszcz. Temperatura powinna oscylować w okolicach 21 stopni Celsjusza.

Lista startowa

Poprzedni artykułVuelta a España 2026: Klasyfikacja generalna po 8. etapie
Następny artykułVuelta a España 2026: Enric Mas triumfuje w koszulce lidera!
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze