fot. Tomasz Śmietana / Tour de Pologne

Zwycięstwem Jonathana Milana zakończył się 1. etap rozgrywany w ramach 83. edycji Tour de Pologne. Rosły sprinter ścigający się dla Lidl-Trek odniósł w Koszalinie swoją 1. w karierze wygraną w koszulce mistrza Włoch. Co oczywiste zatem, 25-latkowi dopisywał humor, choć jednocześnie ten nie krył pewnego zmęczenia po spędzeniu 250 kilometrów na rowerze.

Sporą część poniedziałku 147 śmiałków, którzy stanęli na starcie 83. edycji Tour de Pologne, spędziło przemierzając trasę z Gdyni do Koszalina. Po drodze peleton zwiedzał kolejne kaszubskie miasta i wioski, a uciekinierzy dzielili pomiędzy sobą premię za premią. Ci jednak z czasem zostali schwytani, a do głosu doszli sprinterzy. Wśród nich górą w pojedynku ramię w ramię, koło w koło był Jonathan Milan z Lidl-Trek, którego wyższość uznać musiał m.in. Paul Magnier z Soudal Quick-Step. Co na gorąco miał do powiedzenia aktualny mistrz Włoch?

To był naprawdę długi, trudny etap, dlatego super, że na końcu udało się sięgnąć po zwycięstwo, jestem bardzo szczęśliwy. Wygrywanie zawsze sprawia, że gdzieś to zmęczenie, ten ból związany z naprawdę długim dystansem przemija, a muszę przyznać, że były dziś takie momenty, gdzie mogę śmiało powiedzieć, że nieco cierpiałem. Wracam do ścigania po ponad miesięcznej przerwie i takie szybkie niemal 250 kilometrów, prawie 6 godzin na rowerze było pewnym wyzwaniem. koniec końców byłem jednak naprawdę mocny wtedy, kiedy była potrzeba, jak zresztą cała moja była bardzo mocna – chłopaki wykonali świetną pracę. Pracowaliśmy przez cały dzień, oczywiście ze wsparciem innych drużyn, ale mimo wszystko koledzy spędzili na czele dziś wiele, wiele kilometrów. Być może przez to nieco trudniej było nam zachować świeżość i zebranie się w finale wymagało dodatkowego wysiłku, ale ważne, że wszystko to się udało

— powiedział Jonathan Milan, 1. lider 83. edycji Tour de Pologne.

Sukces ten, pierwszy w karierze odniesiony przez Włocha w koszulce mistrza Italii, był faktycznie dziełem pracy całego zespołu. Zawodnicy Lidl-Trek przez niemal cały dzień kontrolowali przewagę ucieczki dnia, w końcówce zaś byli zaangażowani w przygotowanie swojego sprintera do pojedynku na ulicach Koszalina. W ostatni zakręt ten nie wchodził co prawda na samym czele, ale Jonathan Milan nie narzekał na taki rozwój sytuacji.

W ostatni zakręt wchodziłem gdzieś w okolicach 10. pozycji, być może nie było to idealne, ale jednocześnie cały czas liczyłem się w walce. Wiedziałem, że do mety będzie lekko pod górę, więc szukałem swojego perfekcyjnego miejsca by ruszyć dokładnie wtedy, kiedy ostatecznie ruszyłem. Dowiozłem wynik, na który pracowała cała drużyna i cieszę się, że będziemy mieli kolejny w tym roku powód do świętowania

— kontynuował Jonathan Milan.

Z perspektywy widza finał w Koszalinie wyglądał na naprawdę zacięty i dynamiczny. To sprawiło, że podczas pierwszej wypowiedzi po zakończeniu zmagań musiało także paść o liczby, jakie wykręcił pierwszy z liderów 83. edycji Tour de Pologne. Ten co prawda nie udzielił bezpośredniej odpowiedzi, ale z uśmiechem na usta podsumował przy okazji to, jak tak długi etap wpływa na nogi każdego z kolarzy.

Moje liczby? Oh, nie były dziś tak dobre, jak czasem bywają, ale było to związane z tym, że za nami naprawdę trudny, długi etap. Nie jestem pewien co do tego co tam dokładnie się pokaże po analizie finiszu, ale gwarantuję, że miewałem w życiu lepsze [śmiech]. Koniec końców liczą się jednak nie cyferki, tylko zwycięstwo

— zakończył Jonathan Milan, który do jutrzejszego etapu z Międzyzdrojów do Szczecina przystąpi w żółtej koszulce lidera klasyfikacji generalnej 83. edycji Tour de Pologne, której sponsorem jest Orlen. We wtorek na kolarzy czeka dużo mniej, bo „tylko” 150 kilometrów, a kolejny odcinek również powinien się zakończyć sprinterskim pojedynkiem. Ten jednak będzie miał nieco inną charakterystykę – na ostatnich metrach kolarze przejadą bowiem agrafkę. O tym jednak więcej przeczytają Państwo w naszej zapowiedzi 2. etapu, która ukaże się dziś wieczorem bądź najdalej w godzinach nocnych.

Z Jonathanem Milanem w Koszalinie rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułTour de Pologne 2026: Jonathan Milan wygrywa na otwarcie, aktywna jazda Polaków
Następny artykułMarceli Bogusławski: „Chłopaki pokazali, że możemy walczyć z najlepszymi pociągami świata”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze