fot. UAE Team Emirates-XRG

Richard Carapaz (Education First-EasyPost) w wielkim stylu wygrał swój drugi etap na tegorocznym Tour de France. Ekwadorczyk przypieczętował również drugą w swojej kolekcji koszulkę górala. Z dobrej strony pokazał się Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe), który występami w trzecim tygodniu uciszył opinie krytyków, a Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) celebruje piąty (o ile jutro dojedzie do mety) triumf w „Wielkiej Pętli”, dołączając do rekordzistów w ilości wygranych Tour de France.

33-letni kolarz pochodzący z El Carmelo zwyciężył na trasie 20. etapu Tour de France 2026. Richard Carapaz (Education First-EasyPost) wykazał się niesamowitym hartem ducha w drodze po swój drugi triumf na trasie tegorocznej edycji „Wielkiej Pętli”. Świeżo upieczony zwycięzca klasyfikacji górskiej wyścigu nie krył swojego wielkiej radości na mecie, choć jak wspomina sam zainteresowany, plan na ten etap był bardziej konserwatywny:

Wciąż nie mogę w to uwierzyć i potrzebuję chwili, żeby to do mnie doszło. Ten dzień był bardzo, bardzo trudny. Długo jechałem z Seppem Kussem i Jaiem Hindleyem, a to przecież zwycięzcy wielkich tourów. Na początku etapu stwierdziłem, że interesuje mnie dzisiaj tylko klasyfikacja górska. Gdy już udało się zapewnić zwycięstwo, stwierdziłem, że mogę spróbować powalczyć o etap

– powiedział na mecie Richard Carapaz.

Lider Education First-EasyPost jest bohaterem ucieczek tegorocznego Tour de France. Aktywna dyspozycja w odjazdach dnia podczas górskich etapów zaprocentowała nie tylko dwoma wygranymi etapami i koszulką w grochy, ale wywindowała go również na 8. miejsce w klasyfikacji generalnej. Zawodnik jednak nie przywiązuje do tego zbyt dużej uwagi i bardziej skupił się na trudach dzisiejszego odcinka:

Co chwila byłem na limicie swoich możliwości, ale wciąż trzymałem koło i wiedziałem, że potem dam radę odjechać. To jednak bardzo bolało, a na Alpe d’Huez problemy były jeszcze większe. Ten Tour był dla mnie jak z marzeń. Startując w Barcelonie, wiedziałem, że nie będę walczył o klasyfikację generalną. Wiedziałem czego chce dokonać i to zrobiłem. Dojechanie do ostatniego etapu z dwoma wygranymi etapami i klasyfikacją górską daje mi ogromną radość

– skomentował triumfator dzisiejszego etapu.

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) bezproblemowo przyjechał na metę, choć straty na mecie mogą sugerować coś innego. Mistrz świata zdecydował się bowiem pomagać swojemu koledze, Isaacowi del Toro (UAE Team Emirates-XRG) w utrzymaniu trzeciego miejsca w klasyfikacji generalnej. Słoweniec skomentował swoje poczynania oraz wysiłki jego kolegów na mecie:

Ludzie będą gadać, że pomogłem Isaacowi dowieźć podium Touru, ale to dzięki niemu jestem w żółtej koszulce, tak właściwie to dzięki wszystkim zawodnikom naszej drużyny. Nils Politt i Florian Vermeersch wykonali sporo pracy na płaskim, Felix Grosschartner był naszym kapitanem i decydował, co robić w danym momencie, no i Adam Yates wraz z Brandonem McNultym świetnie pokazali się w górach. To był zaszczyt jechać dla Isaaca przez ostatnie dwie godziny wyścigu, podobało mi się to. Teraz rozumiem, jak trudne jest oddanie się liderowi (śmiech). Przekroczyliśmy wspólnie linię mety, a to osiągnięcie warte wspomnień

– opowiada uśmiechnięty lider Tour de France 2026.

Pogačar nie omieszkał się również skomentować przebiegu całego wyścigu i zauważył, że Tour de France jest bardzo nieprzewidywalnym wyścigiem. Świeżo upieczony rekordzista w ilości triumfów (o ile jutro dojedzie do mety) przedstawił również swój plan na ostatni etap batalii wokół Francji:

Dobrze mi poszło, tak samo jak całej drużynie, choć przyznam, że wielu moich rywali miało sporo pecha. To Tour, tutaj zawsze coś się wykrzaczy przez te trzy tygodnie. Przetrwaliśmy jako drużyna, a jutro ostatnia szansa na show w Paryżu. Zobaczymy co się wydarzy i jak się będę czuł. Przede wszystkim nie chciałbym ryzykować. W tym roku nie ma z nami Wouta van Aerta, więc to już jeden rywal mniej na Montmartre. To nie jest dla mnie jakiś wielki cel, ale bez ryzykowania i z dobrymi nogami, chciałbym spróbować powalczyć o wygraną

– skwitował Tadej Pogačar.

Podczas trzeciego tygodnia „Wielkiej Pętli” na ustach wszystkich był Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe). Belg skorzystał z pecha Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike), przejmując drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, jednak jego dyspozycja w górach potwierdziła, że nie został drugim kolarzem wyścigu z przypadku. Mistrz olimpijski cieszy się ze swoich tegorocznych poczynań:

Jestem bardzo usatysfakcjonowany, to na pewno. Cóż, mam mentalność zwycięzcy, więc oczywiście trochę mi szkoda tego etapu, pewnie przejdzie mi za pół godziny. Straciłem dwadzieścia sekund do Carapaza, dwa kilometry dłużej podjazdu i pewnie bym wygrał. Najważniejsze, że miałem dzisiaj dobry dzień. Było bardzo trudno wejść na ten poziom, ale cierpliwie i ciężko pracowałem poza kulisami, co zaprocentowało tym wynikiem. To też potwierdza, że brak wiary we mnie nie ma żadnego podłoża. Niekażdy kolarz może powiedzieć, że ukończył Tour de France jako drugi, w szczególności w ostatnich latach. Jestem dumny z pracy mojej drużyny i każdego w moim otoczeniu

– powiedział Remco Evenepoel.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułDookoła Mazowsza 2026: Dorussen z etapem, Frątczak 2., Pomorski wygrywa cały wyścig!
Następny artykułLorena Wiebes: „Jestem szczęśliwa, że udało mi się wygrać drugi etap”
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Adam
Adam

Remco jak zwykle nie umie w pi-ar :). Świetny wyścig i zasłużone pudło, ale przecież wszyscy wiedzą, że to 2 miejsce to wyłącznie dzięki temu, co spotkało Jonasa, więc po co takie gadanie, że nie każdy może powiedzieć, że ukończył TdF jako drugi, zwłaszcza w ostatnich latach – gdyby nie przypadek, to ty też byś nie mógł…

Dawid
Dawid

wszyscy wiedzą, że to 2 miejsce to wyłącznie dzięki temu, co spotkało Jonasa” – tak samo jak wszyscy wiedzą, że gdyby nie kontuzje, to Chris Froome by wygrał w 2026. Kolarstwo to sport w którym jedną z części sukcesów jest brak kontuzji, i Pogacar w przeciwieństwie do Evenepoela i Vingegaarda ich na szczęście unika. Ale nikt nie czekał na Evenepoela aż wyzdrowieje i w 2025 Tour się odbył, tak samo jak nikt nie czekał na Vingegaarda w 2026, żeby doleczył obojczyk i dowiózł drugie miejsce.

Piotr
Piotr

„Cóż, mam mentalność zwycięzcy,”…..
Remco Bufonpoel: brawo jako zawodnik.
I krecha jako człowiek.

Seb
Seb

Oj tam, oj tam, Remco pozytywnie mnie zaskoczył, zasłużyłby bez problemu na 3 miejsce nawet w super dyspozycji Jonasa której taki pewien wcale nie byłem, może miał formę może nie, już się nie dowiemy. W każdym razie Remco odwalił kawał dobrej roboty i zrobił ogromny postęp, który prawdopodobnie nie byłby przy Jonasie aż tak efektowny. Niemniej jednak nie lubię go nadal mimo, że nieco zyskał w moich oczach jako kolarz, ale nadal za dużo jeszcze w nim piłkarza, choć jak na piłkarza jest mega twardy chłop:) No nie sili się nawet na odrobinę skromności i zawsze sobie dodaje, już Tadej jest przy nim mega skromny chłopak, pomimo tego, że ma absolutnie przeogromny instynkt zwycięzcy, co wielokrotnie udowadniał, choćby SB gdzie po fikołku w krzaki, wskoczył na rower i cały pozdzierany jechał w pyle i kurzu dalej, nie wspominając o SR gdzie po kraksie na pękniętej ramie jechał po zwycięstwo.

Seb
Seb

P.S. ale wypowiedź zaraz po etapie, to każdy jeszcze pamięta, że Jonas złamał obojczyk i nie jedzie w wyścigu, sołł, taka wypowiedź, siwego Remco za kilkadziesiąt lat brzmiałaby inaczej, niż teraz, że nie każdy kolarz może powiedzieć… no właśnie, nawet Tadej dziś powiedział, że jutro bez ryzyka. Wystarczy tylko dojechać do mety, ale jakiś deszcz, pech i można mety jednak nie przekroczyć. No nie ma w Remco tej elementarnej skromności cienia nawet, ciężko go polubić.

Tomasz2
Tomasz2

pełna zgoda z „TOMASZ” – Bufonpoel do 2(!) za:
buractwo w minięcie S.Kussa na 50 m przed metą…. co było nie smaczne + za uśmiech „zwycięzcy” na mecie / Pogacar by tego Bufona odstawił w cuglach, ale chciał to zrobić co zrobił i okazał klasę i RADOŚĆ a nie butę

Różowa Landryna
Różowa Landryna

No cóż, dla mnie Evenepoel to typowy przedstawiciel pokolenia „ZERO” : jestem najlepszy i wszystko mi się należy. Zapomniał dodać ( typowe dla tego pokolenia), że ktoś mu pomógł bo się poświęcił dla innego. On i jemu podobni nigdy tego nie potwierdzą.

BarAnina
BarAnina

Remko, to typowy bufon, taki polski Stefek Burczymucha. Dobrze pamiętamy, jak płakał kiedy mu nie szło i się wycofywał z Tour de France, więc niech nie pieprzy, że ma mentalność zwycięscy. Poza tym, Tadejowi do pięt nie dorasta i tylko dlatego wygrał Remko poraz drugi, ponieważ ze względu na upadek Jonasa i jego wycofanie się, Tadej nie chciał wygrać tego etapu. Poświęcił się też dla swojego pomocnika na 20 etapie, chociaż Sextas już by DelToro nie wyprzedził, ale chciał dojechać do mety razem ze swoim pomocnikiem i dlatego wygrał etap Carapaz.

Adam
Adam

Jak zwykle niektórzy idą w przesadę z tą krytyką Remco, która budzi mój sprzeciw, mimo że wiele jego wypowiedzi mi nie pasuje (czemu dałem wyraz w pierwszym komentarzu). Nazywanie buractwem faktu, że walczył do końca jest już grubą przesadą. Jak w takim razie nazwiecie zachowanie Ryszarda? (żeby nie było, ja do żadnego z nich nic nie mam w tej kwestii).