Mads Pedersen (Lidl-Trek) przyznał publicznie, iż wie, kiedy chciałby zakończyć swoją sportową karierę. Podobno ma to nastąpić w 2029 roku, po mistrzostwach świata, które zostaną rozegrane w Danii (w Kopenhadze). Zdaniem Pedersena byłby to idealny sposób na zakończenie kariery.
Duńczyk ściga się obecnie na trasie Tour de France 2026, gdzie dzielnie walczy o wywalczenie zielonej koszulki dla najlepszego zawodnika w klasyfikacji punktowej. W międzyczasie Pedersen ogłosił jednak jedną bardzo ważną rzecz, w duńskim programie telewizyjnym AftenTour. W 2029 roku zawodnik Lidl-Trek zamierza zakończyć kolarską karierę. Jego zdaniem byłby to idealny moment na taką decyzję, ponieważ to właśnie wtedy zorganizowane zostaną mistrzostwa świata w Danii, a konkretniej w Kopenhadze. Byłaby to ostatnia wielka impreza dla reprezentanta Danii.
Wszystko ma swój koniec, a dla mnie oznacza to dzień, w którym nie będę już w stanie walczyć o zwycięstwa. Wtedy przestanę pasować do peletonu. Przejście z roli lidera ekipy do zawodnika, który zawsze musi pełnić funkcję pomocnika, byłoby dla mnie zbyt trudne. To byłoby idealne miejsce na pożegnanie ze sportem [mistrzostwa świata 2029 w Kopenhadze – przyp. red.]. Plan zakłada zakończenie kariery po tych mistrzostwach. To nie znaczy, że już mam plany na życie po zakończeniu kariery. Wciąż żyję w kolarskiej bańce: na razie liczy się dla mnie zielona koszulka. W kolejnych latach będę dążył do zdobycia nieuchwytnego zwycięstwa w jednym z monumentów, a potem będę chciał wygrać kolejny. Życie zawodowego kolarza daje się we znaki, zwłaszcza na płaszczyźnie fizycznej. Co więcej, mam w domu żonę i chcemy kiedyś założyć rodzinę. Wchodzimy teraz w wiek, w którym może się to stać […] Wolę zakończyć karierę trochę wcześniej, aby mieć czas na założenie rodziny. Już wiele osiągnąłem w swojej karierze, chociaż chcę spełnić jeszcze kilka marzeń, zanim przestanę
– powiedział Mads Pedersen.
Przypomnijmy, że Duńczyk ma obecnie 30 lat. Jak widać Pedersen zamierza pozostać w peletonie jeszcze przez kilka sezonów i już teraz można stwierdzić, że kiedy zakończy karierę, będzie go po prostu brakować. To waleczny, pewny siebie i wszechstronny zawodnik, którego przyjemnie ogląda się na kolarskich trasach. W jego dorobku jest m.in. tytuł mistrza świata w wyścigu ze startu wspólnego z 2019 roku, ale też etapowe wygrane w każdym z trzech wielkich tourów. Życzymy mu realizacji kolejnych kolarskich marzeń, w tym zdobycia upragnionego monumentu.










Nie wiem czy takie planowanie zakończenia kariery 3 lata do przodu to coś mądrego. Pewnie pod drodze jeszcze 3 razy zmieni zdanie
To Tomek Pitkok jednak lepszy, on zaplanował już koniec kariery na bodaj 2036 :).