fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026 rozegrano niejeden ciekawy wyścig ze startu wspólnego, a do takowych bez wątpienia należały zmagania juniorów. Jednym z głównych aktorów tego widowiska był Karol Bies – kolarz UKS Avatar Silesia Team, który zainicjował medalową akcję, a sam rywalizację zakończył z brązowym krążkiem.

Gdy w piątkowe przedpołudnie juniorzy ruszali na trasę swojego wyścigu ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026, ciężko było przewidywać jakie ściganie zobaczymy na szosach województwa warmińsko-mazurskiego. Młodzi sportowcy szybko pokazali jednak, że to nie trasa, a kolarze tworzą wyścig, albowiem ci nie czekali na podjazdy i niemal od samego początku zaczęli inicjować kolejne akcje ofensywne. W kluczowym, 9-osobowym odjeździe znalazł się m.in. Karol Bies z UKS Avatar Silesia Team, który jechał w nim w towarzystwie swojego klubowego kolegi Łukasza Rutkowskiego. Z czasem ucieczka rozrosła się do nawet 15 zawodników, ale to nie odebrało animuszu 18-latkowi ze śląskiej ekipy. Było wręcz przeciwnie – ten na niespełna 20 kilometrów przed metą zainicjował nową akcję z odjazdu, a jego towarzyszami byli wówczas wyłącznie Michał Struzik (UKS Copernicus Toruń CCC) i Wojciech Cierpicki (STC Stargard). Trójka na tyle dobrze współpracowała, że finalnie każdy z nich zdobył medal, a brąz zawisł na szyi tego, który zapoczątkował tę medalową ucieczkę, czyli właśnie Karola Biesa. Co młody sportowiec czuł za metą?

Na pewno nie spodziewałem się tego, jestem zaskoczony. Przyjechałem na te Mistrzostwa Polski by pomóc kolegom, ale tak się poukładało, że to ja mam medal i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy

— opowiadał na gorąco Karol Bies, którego dopytałem o moment, gdy ten uświadomił sobie, że faktycznie jedzie po krążek.

Jeszcze sobie tego nie uświadomiłem [śmiech]

— dodawał 18-latek z UKS Avatar Silesia Team.

Przed startem wyścigu juniorów snuto dużo różnych rozważań na temat tego, jak może poukładać się ten wyścig. To, że do mety dojechała jednak ucieczka zawiązana na tak wczesnym etapie zmagań mogło być pewną niespodzianką. W którym momencie uciekinier zdał sobie sprawę, że jest częścią odjazdu, z którego rozegra się pojedynek o krążki?

Jak dojechała do nas druga grupa, to wiedzieliśmy, że to pójdzie na metę. Potem jeszcze dołączył do nas Maksymilian Matyasik, było nas z przodu już 15, różnica była wyraźna, więc gdzieś pojawiła się ta pewność. Wtedy nieco zaczęliśmy się oszczędzać, czekaliśmy na metę, choć oczywiście plan cały czas był taki, by tego nie roztrwonić, by odpowiadać na ataki, trzymać się i w dobrym momencie odskoczyć od rywali, powalczyć o zwycięstwo

— mówił Karol Bies, który jak widać wyścig rozgrywał nie tylko świetnymi tego dnia nogami, ale i głową. Ta finalnie podpowiedziała mu, by ruszyć do przodu z około 20 kilometrów, co okazało się być strzałem w „10”.

Na mniej więcej 20 kilometrów przed metą zaatakowałem, później dojechali do mnie dwaj zawodnicy. Długo jechaliśmy razem, ale gdy zostałem nieco za nimi w końcówce, to widziałem za plecami peleton. Cisnąłem ile się dało do końca, miałem czarno przed oczami, a gdy wjechałem na metę tylko usłyszałem, ze grupa zrobiła to dosłownie za moimi plecami

— zdradzał mocno zmęczony wyścigiem zawodnik UKS Avatar Silesia Team.

Filip Pasterski (KLTC Konin), który wygrał z Mikołajem Legieciem (UKS Copernicus Toruń CCC) finisz o 4. lokatę, stracił do Karola Biesa 5 sekund, a zatem faktycznie była to walka o medale, która rozgrywała się do samego końca. Tym razem górą był w niej 18-latek, któremu na koniec pozostawiłem przestrzeń do podziękowań dla osób, bez których nie byłoby tego sukcesu.

Na pewno dziękuję trenerowi, rodzicom i przede wszystkim kolegom z drużyny za dobrą pracę na wyścigu

— zakończył Karol Bies, zawodnik UKS Avatar Silesia Team, a zatem podopieczny Rafała Sekty.

W Lubawie wywiad z medalistą wśród juniorów przeprowadził Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułBroń obosieczna – zapowiedź trasy Tour de France 2026
Następny artykułTour de France 2026: Wszechstronny skład Intermarché-Lotto
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze