Rozegrany w ostatnich dniach wyścig VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk miał wielu polskich bohaterów. Do tego grona bez wątpienia zaliczał się Igor Mitoraj, który po naprawdę pięknej walce zakończył całe zmagania na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej. Zawodnik WMKS Olsztyn odczuwał po wszystkim pewien niedosyt, ale i z optymizmem patrzył na przyszłość i zbliżające się Mistrzostwa Polski.
Tuż po pasjonującym finałowym etapie VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk miałem okazję zamienić kilka słów z bohaterami ostatniego odcinka rozegranego na polskich szosach wyścigu zaliczanego do kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Wśród nich rzecz jasna nie brakowało Igora Mitoraja, który całe zmagania zakończył na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej. Jest to niewątpliwie duży sukces, choć jednocześnie zawodnik WMKS Olsztyn stracił tylko 14 sekund do zwycięzcy. Jakie emocje towarzyszyły zatem 17-latkowi po przecięciu linii mety w Sobótce?
Jestem zdecydowanie zadowolony, ponieważ wielu ludzi by marzyło o takim miejscu, ale wciąż jest też niedosyt, ponieważ miałem nadzieję na zwycięstwo. Ono było tak daleko, więc jestem szczęśliwy, ale tak póki co połowicznie
— mówił Igor Mitoraj, który kolejny raz mógł mówić o niedosycie – to samo słowo pojawiło się i w naszej rozmowie po 2. etapie, gdzie ten zajął 2. miejsce.
Jadący w tym wyścigu pod opieką Macieja Stanowicza i Zdzisława Trojgi zawodnik w pewnym momencie wyrastał na wirtualnego faworyta klasyfikacji generalnej – ostatni etap obfitował bowiem w akcje ofensywne, a na skutek jednej z nich licznej grupie zawodników udało się oderwać od dzierżącego koszulkę lidera Adama Drozdowskiego (UKS Copernicus Toruń CCC). Wyżej sklasyfikowany od Igora Mitoraja w odjeździe był wówczas tylko Igor Juszczak (również Copernicus), którego jednak zawodnik WMKS Olsztyn ograł już na Przełęczy Tąpadła, a zatem wydawało się, że strata 7 sekund do rywala jest realnie do odrobienia. Wszystko zmieniło się jednak, gdy z peletonu wyskoczyła aż czwórka zawodników Cannibal B Victorious – gdy grupy połączyły się, formacja ta miała w odjeździe aż piątkę swoich przedstawicieli i okazało się to być kluczem do sukcesu. Marius Linde przypuścił niedługo później solową akcję, a w obliczu braku współpracy za jego plecami Duńczyk zdołał sięgnąć po wygraną nie tylko na etapie, ale i w klasyfikacji generalnej. Jak przebiegała ta pasjonująca rywalizacja oczami Igora Mitoraja?
Ruszyłem z dużą wiarą, w momencie, w którym zawiązał się ten odjazd myślałem, że mogę wygrać wyścig, ale gdy w grupie pojawiło się 5 kolarzy Cannibala to wiedziałem, że jest po ptakach. Wydaje mi się, że czasem w kolarstwie jest tak, że po prostu nie da się nic zrobić. Nie wiem wiem jakim cudem znalazło się aż 5 Cannibali w ucieczce, ale po prostu ja byłem sam, oni mieli przewagę liczebną, więc już wtedy miałem świadomość, że będzie bardzo ciężko o zwycięstwo w całym wyścigu. Spróbowałem wszystkiego, czego mogłem, nie żałuję niczego, bo wyjechałem się do końca
— opowiadał zawodnik WMKS Olsztyn.
3. zawodnik VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk pokazał bez wątpienia, że jest obecnie w naprawdę dobrej dyspozycji. To może go cieszyć w kontekście tego, że już za 1,5 tygodnia rozpoczynają się Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym, których gospodarzami będą Biskupiec, Lubawa i Ostróda. Jakie ambicje związane z krajowym czempionatem ma niespełna 18-letni zawodnik?
Mam nadzieję, że dobrze się pokażę na Mistrzostwach Polski. Ta jazda tutaj zwiastuje moją dobrą dyspozycję, a ambicje są wysokie, bo mistrzostwa są w moim województwie i chciałbym zaprezentować się na nich jak najlepiej. Moim celem jest koszulka w jeździe indywidualnej na czas
— opowiadał Igor Mitoraj, którego jako „gospodarza” postanowiłem dopytać także o trasę i przewidywania związane z wyścigiem ze startu wspólnego.
Na starcie wspólnym wiele się może wydarzyć, jest to wyścig, który bardzo ciężko jest przewidzieć, ale też zamierzam dać tam z siebie wszystko, zresztą tak, jak na każdym wyścigu. Trasa mistrzostw jest generalnie pagórkowata, drogi są bardzo dobre, nie będzie ani kręto, ani wietrznie. Nie pamiętam dokładnie, ale będziemy mieli coś koło 1300 metrów przewyższenia na 120 kilometrach, więc wydaje mi się, że na metę przyjedzie grupa, to będzie wyścig dla trochę szybszych i większych kolarzy
— przewidywał Igor Mitoraj.
Tegoroczna edycja VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk bez wątpienia pokazała, że mamy w Polsce naprawdę utalentowaną grupę kolarzy do lat 19, a przedstawiciel WMKS Olsztyn należy obecnie do ścisłej czołówki na naszym krajowym podwórku. Dzięki temu mogliśmy w ostatnich dniach zobaczyć świetne widowisko na polskich szosach, a i mistrzostwa krajowe zapowiadają się teraz bardzo interesująco. Przed rokiem Igor Mitoraj jako pierwszoroczny junior był 6. w czasówce oraz 15. ze startu wspólnego – większość jego ówczesnych rywali przeszła już jednak do starszej kategorii wiekowej. Kto wie, może zatem kolejną okazja do rozmowy nastąpi już niedługo, a ten będzie mógł przystąpić do niej jako medalista Mistrzostw Polski. 17-latek bez wątpienia ma na to potencjał.

![Lublana 2026: Polska drużyna dzieli się reakcjami na srebrne medale [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/10/Reprezentacja-Polski-szafeta-druzynowa-juniorska-218x150.jpeg)







