fot. Team Visma | Lease a Bike

Wielkie toury to dla uczestniczących w nich ekip nie tylko okazja do odniesienia wielu cennych zwycięstw, ale i znaczącego podreperowania swojego dorobku punktowego w rankingach UCI. Każdego dnia do zdobycia jest bowiem niemal 800 oczek, a to dla niektórych drużyn szansa na wzmocnienie się w walce o licencję w UCI World Tourze bądź wypracowanie sobie obligatoryjnej dzikiej karty. Kto z Giro d’Italia wraca zadowolony, a komu ten wyścig będzie się śnił wyłącznie w koszmarach?

Za nami 109. edycja Giro d’Italia. Po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej oraz na aż 6 z 21 etapów sięgnęli kolarze Team Visma | Lease a Bike, aczkolwiek swoje cele podczas włoskiej trzytygodniówki ugrało też wiele innych zespołów. Niestety, jak to w sporcie bywa, nie wszyscy mogą być zadowoleni ze swoich wyników, a często odzwierciedleniem osiąganych rezultatów bywają punkty UCI zdobywane przez poszczególne formacje. Przyjrzyjmy się zatem zyskom każdej z drużyn wypracowanym podczas tegorocznego Giro d’Italia.

Na czele tabeli, z dorobkiem niemal 3300 punktów, znajdziemy rzecz jasna Team Visma | Lease a Bike. Aby osadzić tę liczbę w kontekście wystarczy wspomnieć, że taki wynik dawałby rok temu 26. miejsce w rankingu UCI za cały sezon – mniej przez cały rok nazbierali wówczas kolarze takich ekip jak m.in. Unibet Tietema Rockets, Burgos Burpellet BH, Team Polti VisitMalta, Equipo Kern Pharma czy Euskaltel – Euskadi. Do wywalczenia licencji UCI World Tour za sprawą rankingu trzyletniego potrzeba było zebrać tymczasem około 26 tysięcy punktów – taki występ jak ten holenderskiej formacji stanowiłby zatem przeszło 1/8 tej liczby, choć mowa tu o pojedynczym wyścigu.

Oczywistym jest jednak, że najlepsze zespoły świata praktycznie nie muszą się przejmować punktami UCI, a te należy traktować w ich wypadku jedynie jako ciekawostkę. Z drużyn, które realnie myślą o pozycji w rankingu, na wyróżnienie zasługuje tymczasem Tudor Pro Cycling Team i ich 1218 punktów – to solidny zastrzyk dla szwajcarskiej drużyny, która w ten sposób jest dużo bliżej obligatoryjnej dzikiej karty na kolejny rok, a i być może licencji UCI World Tour od sezonu 2029. Powody do radości mają też w Uno-X Mobility (1015 pkt) czy Movistar Team (857 pkt), albowiem i te ekipy mocno powiększyły swój dotychczasowy dorobek.

Na drugim biegunie znajdziemy tymczasem przede wszystkim Team Picnic PostNL z kompromitującym dorobkiem 67 punktów. Aby lepiej nadać skali tej porażce można chociażby wspomnieć, że 75 oczek w tym sezonie zarobił Leandro Varela za zajęcie 2. miejsca w mistrzostwach krajowych w Kostaryce. To zatem kolejny żenujący wynik holenderskiego zespołu, który coraz mocniej zbliża się do spadku z UCI World Touru. Powodu do zadowolenia po Giro d’Italia nie mają też w takich ekipach jak Alpecin-Premier Tech (295 pkt), Lotto Intermarché (332 pkt), Team Jayco AlUla (337 pkt) czy Groupama – FDJ United (353 pkt), gdzie dorobek również nie uległ znaczącemu powiększeniu, a jednak zawodnicy tej ekipy rywalizowali w wielu wypadkach przez pełne 3 tygodnie. Cóż, taki jest sport, a okazji do odkucia się, na szczęście dla każdej z tych formacji, będzie jeszcze wiele.


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułUnbound Gravel 2026: Mads Würtz Schmidt i Sofía Gómez wygrywają na 200 mil
Następny artykułTour de Pologne Junior – tu zaczynają młode talenty
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Konrad
Konrad

No i co z tego, że dana drużyna spadnie do drugiej dywizji, skoro i tak będzie dostawała zaproszenia na wszystkie wyścigi, tak jak Israel w poprzednich latach. Nawet lepiej, w takiej sytuacji będzie przysługiwało jej prawo do odmowy startu w niechcianych wyścigach. Niestety, obecny system jest beznadziejny. Najlepiej sprawdzał się ten sprzed 1999 r. Jeden ranking, a organizatorzy zapraszają tych co chcą jechać. Przynajmniej nie dochodziło do tak absurdalnych sytuacji, w których dana drużyna wycofywała się po kilku kilometrach z wyścigu, w którym nie chciała jechać, jak to było bodajże z Fuji-Servetto.