W sobotę, późnym wieczorem, organizatorzy Giro d’Italia Women 2026 poinformowali o tym, iż pierwotna triumfatorka inauguracyjnego odcinka została zdyskwalifikowana. Chodziło oczywiście o Lorenę Wiebes (Team SD Worx-Protime). Przyczyną był zbyt lekki rower. Z decyzją jury absolutnie nie zgadza się jej ekipa.
Lorena Wiebes bez większych problemów zafiniszowała po zwycięstwo na 1. odcinku tegorocznego wyścigu Giro d’Italia Women, ale jak się potem okazało, z triumfu mogła się cieszyć Elisa Balsamo (Lidl-Trek), która została jednocześnie pierwszą liderką włoskiej imprezy. Holenderka została zdyskwalifikowana za nieregulaminowy rower, nie spełniający podstawowych wymogów UCI. Do całej sprawy odniosła się jej ekipa – Team SD Worx-Protime, wydając w tej sprawie długie oświadczenie.
Team SD Worx-Protime jest zszokowany decyzją panelu komisarzy UCI o tym, że rower Loreny Wiebes po pierwszym etapie Giro d’Italia Women nie spełnił minimalnego limitu wagi, zgodnie z artykułem 2.12.007-2.2. Według jury rower ważył 6,78 kg i tym samym nie spełniał ustalonej przez UCI dolnej granicy 6,8 kg. Zespół stawia znaki zapytania przy kontroli rowerów na Giro d’Italia Women. Różnica w wadze między pierwszym a drugim ważeniem roweru Loreny Wiebes po zakończeniu etapu w Rawennie wyniosła ponad 50 gramów. Lorena Wiebes jeździła na tym rowerze wielokrotnie w tym sezonie, zawsze z tą samą konfiguracją. Osiągnęła na nim liczne zwycięstwa. Ponadto, na początku tego roku rower był ważony przez komisarzy UCI po kilku wyścigach, w których Lorena Wiebes zdecydowanie wygrała sprinterskie finisze. Za każdym razem waga roweru przekraczała limit 6,8 kg. Zespół nie rozumie, jak ten sam rower mógł nagle zostać zważony poniżej minimalnego limitu wagi. Zespół Team SD Worx-Protime uważa, że dyskwalifikacja Loreny Wiebes jest wyjątkowo surową sankcją. Na płaskim etapie sprinterskim, w przeciwieństwie do etapu górskiego, niewielka redukcja wagi praktycznie nie daje przewagi. Dotyczy to z pewnością takiej kolarki, jak Lorena Wiebes, która wygrała sprint w Rawennie z przewagą trzech długości roweru. Zespół Team SD Worx-Protime, wiodący zespół w kobiecym peletonie przez ostatnie 15 lat, nie ma wyjaśnienia, dlaczego tym razem stwierdzono, że rower Loreny Wiebes miał wagę niższą od minimalnej
– tak brzmi oświadczenie holenderskiej formacji.
Statement from Team SD Worx–Protime regarding the disqualification of Lorena Wiebes
Team SD Worx – Protime is astonished by the decision of the UCI commissaires’ panel that Lorena Wiebes’ bicycle did not comply with the minimum weight limit after the first stage of the Giro…
— Team SD Worx – Protime (@teamsdworx) May 30, 2026
Jedno jest jednak pewne, holenderska sprintera została zdyskwalifikowana i nie ma jej już na trasie Giro d’Italia Women 2026. Wybitna zawodniczka skupi się teraz na innych celach, chociaż na pewno nie będzie łatwo przejść jej obojętnie obok tej sprawy i wrócić do normalnego funkcjonowania. W rozmowie z NOS na ten temat wypowiedział się jeszcze Erwin Janssen – menedżer zespołu Team SD Worx-Protime. Holenderska formacja nie zamierza odpuszczać UCI, chcąc zakwestionować dyskwalifikację Loreny Wiebes.
Będzie ciężko, ale nie możemy tego tak po prostu odpuścić. To absurdalne, że Lorena jest wyrzucona. Oznacza to dla nas ogromne szkody. To są rowery, na których zawsze jeździmy. Nigdy nie mieliśmy takiej sytuacji. Jak to możliwe? Pierwszy był o 70 gramów lżejszy niż dozwolony. Sprzęt do ważenia wymaga ponownej kalibracji. Słyszeliśmy, że tak się nie stało. Na mecie sami osiągnęliśmy wynik powyżej 6,83 kg. To było w pomieszczeniu, bez wiatru, na naszym własnym sprzęcie. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, również na drodze prawnej. Otrzymają list z informacją, że pociągniemy ich do odpowiedzialności za poniesione szkody [chodzi tutaj o UCI – przyp. red.]
– mówi Erwin Janssen.
Jury było zdania, iż rower Loreny Wiebes jest zbyt lekki i nie spełnia obowiązujących przepisów UCI, dlatego też podjęto decyzję o dyskwalifikacji Holenderki. Wygląda na to, że będziemy mieć teraz duży konflikt na linii Team SD Worx-Protime – Międzynarodowa Unia Kolarska.










Nie wiem jak było, ale przy pomiarze na granicy, to jednak warto mieć na uwadze, że bardziej zużyta zębatka Czy opona Może robić różnice tych 20 gram.
W f1 po wyścigu kierowcy zbierają na opony brud, żeby auto było cięższe. Kubica w debiucie miał dsq Bo za lekki bolid.
Nie wiem czy ma mleko w oponie, ale tu też może być różnica. Czasem marginal gains przynosi porażkę.
Ja oczywiście też nie wiem jak tam było z tą wagą (choć myślę, że nawet jeżeli zachodzą czynniki utraty wagi na trasie, o których pisze kolega Alek, to po prostu ekipa powinna tak ustawić startową wagę roweru, by na koniec zmieścić się w limicie, skoro jest on ustalony na sztywno – a skoro, jak sami mówią, nie robi to aż takiej różnicy, to może dla bezpieczeństwa trzeba było dołożyć coś na zapas?), ale w świetle tych pogróżek ekipy „o pociąganiu do odpowiedzialności”, będę jednak trzymał stronę UCI i mam nadzieję, że się nie ugną. Już i tak teraz za często można odnieść wrażenie, że boją się ruszać tych wielkich (zwłaszcza w peletonie męskim) i biorą się wyłącznie za płotki.
Pamiętam, że kiedyś na jednym z etapów komentatorzy zastanawiali się po co, bodajże Ivan Basso miał dokręcone… rogi do kierownicy. Okazało się, że jego rower był po prostu za lekki i mechanicy musieli wykombinować coś na szybko.