fot. Irek Pyszora

Za nami kolejna edycja Wyścigu o Puchar Prezydenta Grudziądza. Na ulicach tytułowego miasta po triumf na ostatnim etapie sięgnął Oleh Smolynets, ale reprezentant Ukrainy był nieco niepocieszony – zwycięstwo to nie dało mu bowiem awansu na podium klasyfikacji generalnej. W tej po pewną wygraną sięgnął za to Magnus Madsen, który z wielką pewnością siebie opowiadał o drodze do tego sukcesu.

W niedzielę na ulicach Grudziądza zakończyła się 35. edycja Kujawy-Pomorze Tour – Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Juniorów o Puchar Prezydenta Grudziądza (UCI 2.1). Finałowy etap przyniósł nam wielkie emocje, albowiem do przodu niemal od samego początku ruszyli dziś najmocniejsi kolarze w wyścigu – ucieczkę dnia uformowali nie zawodnicy ze stratami, a sama czołówka klasyfikacji generalnej. Najlepsi juniorzy tegorocznej edycji ramię w ramię toczyli bój premia po premii, by o losach wyścigu zadecydował finalnie dopiero finisz na metę. Tam ze zwycięstwa cieszyć mógł się Oleh Smolynets, aczkolwiek reprezentant Ukrainy nie wypracował sobie solowym atakiem na ostatnich 3 kilometrach wystarczającej przewagi, by wskoczyć na końcowe podium. Po przeliczeniu różnic i bonifikat okazało się, że ścigający się na co dzień dla Cannibal B Victorious kolarz zakończył zmagania na 4. pozycji w klasyfikacji generalnej.

Czuję się dobrze, za mną 4 dni, podczas których cały czas meldowałem się w czołowej „5”. Pokazałem równą, dobrą formę, mam zwycięstwo etapowe. Z drugiej strony jest ta 4. lokata w klasyfikacji generalnej. Celowałem wyżej, nie będę ukrywał, ale to miejsce w top5 jest okej. Na pewno te 4 dni były dla mnie wartością dodaną, dobrze potrenowałem, przepaliłem nogę

— opowiadał Oleh Smolynets, którego dopytałem o to, czy obecność w odjeździe dnia była częścią planu – szczególnie biorąc pod uwagę, że rok temu na 4. etapie również oglądaliśmy go w ucieczce, dzięki której zajął wówczas 6. lokatę w klasyfikacji generalnej grudziądzkiej etapówki.

Bardzo chciałem dziś znaleźć się w odjeździe dnia, bo wiedziałem, że będą dziś, szczególnie na początku, kręte odcinki, na których nie trzeba wiele zyskać, by zniknąć z pola widzenia rywali. Taki teren zawsze ułatwia uciekanie, a że to była moja ostatnia szansa na awans w generalce, to trzeba było spróbować

— rozwinął reprezentant Ukrainy, dla którego to była 2. wygrana UCI w karierze.

O ile w przypadku wielu kolarzy rywalizujących w grudziądzkiej etapówce można było mówić o tym, że to ich pierwsze poważne sukcesy, o tyle ścigający się na co dzień dla Cannibal B Victorious zawodnik ma już w dorobku m.in. wygrany etap węgierskiego wyścigu zaliczanego do Pucharu Narodów, który ukończył na 2. pozycji w klasyfikacji generalnej. Podwójny mistrz Ukrainy bez wątpienia ma spore papiery na ściganie, toteż zapytałem go o największy cel na najbliższy czas, a także całą karierę.

Chciałbym podpisać kontrakt z jednym z zawodowych zespołów, to na ten moment mój największy cel. Z pewnością jazda dla Cannibala jest w tym pomocna, ale trzeba jeszcze zapracować sobie na to, by związać przyszłość z kolarstwem. Póki co mogę jednak być bardzo wdzięczny dla mojego zespołu, który wykonywał tu fantastyczną robotę. Dziękuje też klubowi, moim trenerom, bez nich nie byłoby mnie tutaj

— zakończył Oleh Smolynets, zwycięzca 4. etapu Wyścigu o Puchar Prezydenta Grudziądza.

Reprezentant Ukrainy zaczynał finałowy odcinek jako 7. kolarz klasyfikacji generalnej, a ten pozwolił mu się przesunąć na 4. lokatę. Zapewne awans mógłby być okazalszy gdyby nie fakt, że na czele znaleźli się też zawodnicy z podium najważniejszego zestawienia, którzy nie jechali w odjeździe pasywnie – każdy z nich zdobywał sekundy bonifikat czy to na premiach, czy na mecie i sumarycznie do dorobku każdego z nich dopisane zostały po 4 sekundy. Status quo sprawił, że zwycięzcą całego wyścigu został ten, który rozpoczynał ostatni etap w koszulce lidera, czyli Magnus Madsen. Triumfator nie krył swojej radości z faktu, że udało mu się dowieźć wygraną aż do końca.

Ekipa wykonała świetną pracę na przestrzeni całego wyścigu. Każdego dnia czułem się otoczony opieką, a gdy reszta tak dobrze się spisywała, mi zostawało robić swoje, a w tym jak widać byłem skuteczny. Dziś w mojej głowie było wyłącznie zwycięstwo. Utrata koszulki 2. dnia nie była przyjemna, ale jak widać potrafiłem ją odzyskać i tym razem skutecznie obronić. Nigdy nie straciłem pewności siebie i choć dziś nie udało się wygrać etapu, to i tak jestem bardzo szczęśliwy

— opowiadał Magnus Madsen, kolarz Uno-X – Carl Ras Roskilde.

Odjazd liderów na płaskim etapie nie jest czymś, co ogląda się na co dzień w wyścigach, a jednak właśnie tak rozegrał się finałowy odcinek grudziądzkiej imprezy. O ile Oleh Smolynets podkreślał, że to był jego plan, o tyle czy i Duńczyk myślał o tym, że trzeba będzie wyskoczyć z peletonu już na pierwszych kilometrach i kręcić na czele aż do końca, by utrzymać żółtą koszulkę?

Kiedy wicelider ruszył do przodu, po prostu pojechałem za nim. Obejrzałem się, zobaczyłem, że stawka dzieli się, więc wiedziałem, że trzeba będzie dawać z siebie wszystko na czele, bo to da mi zwycięstwo. Czy 3 sekundy dla Stijna na 1. lotnej premii zabrały mi choć część pewności siebie? Wydaje mi się, że nie – cały czas mieliśmy kontrolę nad wydarzeniami, miałem nadzieję, że już na 2. finiszu będę mógł się odegrać, dałem tam z siebie wszystko i to zadziałało. Potem dołożyłem jeszcze kolejną sekundę. Co prawda bardzo chciałem też wygrać etap, skupiałem się na tym może nawet bardziej, niż na generalce, bo wiedziałem, że zwycięstwo da mi i ją

— kontynuował 17-letni Duńczyk, którego dopytałem, czy gdy atakował reprezentant Ukrainy nie pojawiła się jednak w jego głowie myśl, że ten zabierając bonifikaty może mu zapewnić spokojniejszy triumf w całym wyścigu.

Nie, nie, nie. Cały czas chcieliśmy wygrać, po prostu tym razem się nie udało. Moje cele pozostają jednak niezmienne – tak jak mówiłem po 1. etapie, marzy mi się jak najwięcej zwycięstw, bez półśrodków, z pewnością chciałbym też zostać mistrzem Danii. Czy rozmawiam już z kimś o przyszłości? Może, może

— zakończył z uśmiechem Magnus Madsen.

Urodzony w kwietniu 2009 roku zawodnik Uno-X – Carl Ras Roskilde wraca do domu nie tylko z żółtą koszulką, której sponsorem był Samorząd Województwa Kujawsko-Pomorskiego, ale i białym trykotem za klasyfikację pierwszorocznych zawodników, którą ufundowały Grudziądzkie Wodociągi. Dzisiejszy triumfator, czyli Oleh Smolynets, zgarnął wygraną w klasyfikacji punktowej, której sponsorem był BIG STAR SHOES. Do tego jeśli chodzi o pozostałe zestawienia, to fioletową koszulkę najaktywniejszego, której fundatorem był Ocetix, do domu zabiera 2. w końcowym zestawieniu Stijn Vlieland (Goudenbod-Parkhotel), a klasyfikację kolarzy z województwa kujawsko-pomorskiego wygrał 9. w generalce Igor Juszczak (UKS Copernicus Toruń CCC). Zestawienie drużyn, któremu partnerował GAZ system, padło łupem węgierskiego Lotus Team.


Wszystko o 35. edycji Kujawy-Pomorze Tour – Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Juniorów o Puchar Prezydenta Grudziądza:

Poprzedni artykułTadej Pogačar: „To była walka do samego końca”
Następny artykułMedia: Mauri Vansevenant przejdzie do Lotto Intermarché
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze