fot. Riteņbraukšanas federācija

Przed rokiem po zwycięstwo w Świeciu podczas Międzynarodowego Wyścigu o Puchar Prezydenta Grudziądza sięgnął kolarz Lotus Team – konkretnie Olivér Soós. Tym razem, gdy rywalizacja powróciła do tego miasta, ponownie to koszulka jednego z zawodników węgierskiej ekipy była widoczna na czele, a triumfatorem został dziś Arvids Logins. Dla Łotysza to życiowy sukces, a przy tym powrót do walki o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

35. edycja Kujawy-Pomorze Tour – Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Juniorów o Puchar Prezydenta Grudziądza (UCI 2.1) póki co wyrywa się wszelkim schematom – gdy bowiem przed 1. etapem spodziewano się, że zobaczymy szaloną, wręcz chaotyczną rywalizację, to okazało się, że wszystko w ryzach trzymali kolarze Uno-X – Carl Ras Roskilde, którzy w Łasinie ustrzelili dublet. Dominacja Duńczyków była tak wielka, że przewidywano, że i 2. dnia nikt im nie podskoczy, a wtedy po wygraną etapową sięgnął z odjazdu Holender Stijn Vlieland. 3. etap miał zatem przynieść spore podziały i przewrócić wyścig do góry nogami, a zamiast tego zobaczyliśmy odcinek zakończony sprintem z niemal 100-osobowej grupy, który to umocnił na czele tych kolarzy, którzy już wcześniej uchodzili za najmocniejszych.

Po wygraną w Świeciu sięgnął Arvids Logins – 17-letni Łotysz poszedł w ten sposób w ślad swojego klubowego kolegi Olivéra Soósa, który przed rokiem triumfował w tym mieście. Węgier po swoim sukcesie został wówczas wiceliderem klasyfikacji generalnej, tegoroczny zwycięzca (niestety) nie może się pochwalić takim wynikiem – zawodnik Lotus Team przesunął się na 3. lokatę w wyścigu. To wciąż jednak naprawdę świetny rezultat, a dla Arvidsa Loginsa to była 1. wygrana UCI w karierze. Co czuł Łotysz po swoim sukcesie?

Jest bardzo dobrze, jestem bardzo szczęśliwy, nadal nie mogę uwierzyć w to zwycięstwo, przepełniają mnie emocje. Już przed etapem czułem się nieźle, może nie tak dobrze, jak na samym początku, ale nadal całkiem całkiem. Planem na dziś było zabranie się w odjazd, ale wszyscy byli bardzo mocno pilnowani przez peleton, więc skupiłem się na sprincie. Świetnie pokonałem ostatnie zakręty, następnie już dawałem z siebie wszystko aż do mety i to wystarczyło

— opowiadał Arvids Logins.

Sukces Łotysza nie może być niespodzianką – kolarz Lotus Team był w przeszłości m.in. 2. na etapie słowackiego wyścigu Medzinárodné dni Cyklistiky, który jest zaliczany do juniorskiego Pucharu Narodu, czy zajmował 3. lokaty podczas Internationale Cottbuser Junioren-Etappenfahrt oraz właśnie w ramach grudziądzkiej etapówki – przed rokiem w Świeciu udało mu się stanąć na najniższym stopniu podium. Dzisiejszy triumfator miał jednak przed startem pewne starty do lidera wyścigu, a ja nieświadomy jeszcze tego, że na mecie naliczono mu aż 7 sekund przewagi nad większością stawki zapytałem dość niepewnie, czy nadal myśli o klasyfikacji generalnej, czy też skupi się jutro na etapowym zwycięstwie.

Zobaczymy jak się ułoży wyścig, ale myślę, że priorytetem na jutro będzie walka o klasyfikację generalną. Zobaczymy, zobaczymy. Czy pojedziemy na mnie? Prawdopodobnie tak, ale nie ukrywam, że jakby ktokolwiek inny z ekipy osiągnął sukces, to również bardzo by mnie to ucieszyło

— kontynuował Arvids Logins.

Wspomniana różnica na mecie, w połączeniu z bonifikatą sprawiła, że Łotysz z Lotus Team przesunął się na 3. miejsce w klasyfikacji generalnej i traci tylko 10 sekund do prowadzącego w niej na powrót Magnusa Madsena. Choć Duńczyk z
Uno-X – Carl Ras Roskilde jest piekielnie mocny, to jednak grudziądzka etapówka już niejednokrotnie pokazywała, że takie różnice nie są nie do odrobienia, a finałowy odcinek może wiele zmienić – w przypadku Arvidsa Loginsa wystarczy teoretycznie, by ten sięgnął po zwycięstwo w Grudziądzu przy jednoczesnym braku Duńczyka na etapowym podium, a to właśnie jego łupem padnie generalka. Nie ma co jednak gdybać i wybiegać w przyszłość, a warto skupić się na tym, co za nami – Łotysz bowiem opowiedział przy okazji podziękowań dość ciekawą historię swojej drogi do tego sukcesu.

Chciałbym podziękować mamie, a tak właściwie to całej mojej rodzinie. Pod koniec poprzedniego sezonu miałem bardzo poważny wypadek, połamałem kręgosłup i rękę, to był dla mnie ciężki okres, a bez ich wsparcia nie dałbym rady wrócić. Także zdecydowanie chciałbym, by wybrzmiało, że jestem bardzo wdzięczny mojej rodzinie

— zakończył Arvids Logins.

Bez wątpienia jest to zatem bardzo inspirująca historia pokazująca, że nawet duże przeciwności losu nie powinny zatrzymywać w drodze do marzeń. Choć twarz wąsatego 17-latka z Lotus Team cały czas nosi znamiona kraksy, to dziś w oczy rzucały się przede wszystkim nie blizny, a szeroki uśmiech, który był w pełni uzasadniony. Jutro tymczasem przed Łotyszem kolejne wyzwanie – stawką ostatniego etapu, który wystartuje już o 9:00, będzie bowiem nie tylko zwycięstwo na pojedynczym odcinku, ale i triumf w klasyfikacji generalnej. Oto jak prezentuje się czołówka przed finałowym etapem:

W Świeciu z Łotyszem rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 35. edycji Kujawy-Pomorze Tour – Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Juniorów o Puchar Prezydenta Grudziądza:

Poprzedni artykułMathieu van der Poel: „Przygotowujemy program na Tour de France”
Następny artykułGracia Orlová 2026: Erja Giulia Bianchi z etapem, Maja Tracka 6.
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze