fot. Flèche Wallonne

Już prawie rok nie mogliśmy oglądać Stephena Williamsa w warunkach wyścigowych. Istniały pogłoski, że zwycięzca Strzały Walońskiej z 2024 roku może niedługo wrócić do ścigania, ale to póki co musi zostać ponownie odsunięte w czasie. To spory cios dla NSN Cycling Team w kontekście zbliżających się wielkimi krokami ardeńskich klasyków.

Stephen Williams był bez wątpienia jednym z bohaterów sezonu 2024 – Brytyjczyk wygrywał wówczas m.in. klasyfikacje generalne Santos Tour Down Under i domowego Tour of Britain, a także, a może nawet przede wszystkim, Strzałę Walońską, co zapewniło mu sporą rozpoznawalność. Niestety w kolejnym roku zawodnik reprezentujący od lat ekipę znaną dziś jako NSN Cycling Team, zamiast pójść za ciosem, zaczął mieć poważne problemy zdrowotne, przez które najpierw nie był w stanie nawiązać walki w kolejnych wyścigach, a następnie nawet nie potrafił ich kończyć. Ostatni raz Stephena Williamsa oglądaliśmy w efekcie 1 maja 2025 roku podczas worldtourowego Eschborn-Frankfurt, po którym ten rozpoczął żmudną walkę z kontuzją kolana.

Gdy wydawało się, że 29-letni kolarz NSN Cycling Team będzie mógł wrócić do rywalizacji, ten został dotknięty przez kolejną kontuzję – tym razem naruszył on ścięgno uda. To ponownie wstrzymało powrót do treningów z pełną mocą, bez których udział w wyścigach nie ma większego sensu.

Stevie Williams wciąż przechodzi intensywną rehabilitację po urazie ścięgna uda. Plany powrotu do pełnowymiarowych treningów zakładają, że Stevie podejmie je w ciągu najbliższych 4-6 tygodni

— napisano w oświadczeniu NSN Cycling Team.

Pod nieobecność Stephena Williamsa wydawało się, że rolę lidera na imprezy takie jak te wchodzące w skład tryptyku ardeńskiego, przejąć może Joseph Blackmore, ale i ten dotychczas nie wziął udziału w żadnym wyścigu w sezonie 2026. Drugi z Brytyjczyków również zmaga się z poważną kontuzją kolana.

Joe przejdzie dalsze konsultacje ze specjalistami z Wielkiej Brytanii i Belgii. Ma to na celu zbadanie uporczywego bólu kolana podczas treningów, który jak dotąd uniemożliwia mu rywalizację w tym roku

— poinformowała grupa, która od tego roku jest zarejestrowana ze szwajcarską licencją.

Pod nieobecność dwójki Brytyjczyków rolę lidera na Amstel Gold Race prawdopodobnie przejmie Brady Gilmore. Dla 25-letniego Australijczyka może to być życiowa szansa, choć nie ma co ukrywać, że załatanie luki kadrowej w NSN Cycling Team nie było proste, a i najprawdopodobniej absencja zawodników z wysp odbije się na wynikach tej ekipy.

Poprzedni artykułYates i Pinarello podsumowują O Gran Camiño 2026 [wypowiedzi]
Następny artykułPatryk Goszczurny podbija internet. Wheelie z jedną ręką na kierownicy na podjeździe [wideo]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze