Fot.: FDJ-SUEZ

Franziska Koch (FDJ United-SUEZ) triumfowała we wspaniałym stylu na trasie jednodniowego wyścigu Paryż-Roubaix Femmes (1.WWT). Niemka na końcowych metrach pokonała Marianne Vos (Team Visma | Lease a Bike). 

Ściganie się na brukowanych odcinkach nie należy do najłatwiejszych zadań, a w niedzielę taka rywalizacja czekała nie tylko panów, ale też na panie. Kobiety miały do pokonania nieco ponad 143 kilometry, a po drodze zmierzyły się oczywiście z wieloma trudnościami, takimi jak: Haveluy à Wallers (****) (2.5 km), Hornaing à Wandignies (****) (3.7 km), Tilloy à Sars-et-Rosières (****) (2.4 km), Auchy-lez-Orchies à Bersée (****) (2.7 km),  Mons-en-Pévèle (*****) (3 km) czy też Carrefour de l’Arbre (*****) (2.1 km). Na liście startowej mieliśmy dwie reprezentantki Polski – Wiktorię Pikulik (Human Powered Health) oraz Karolinę Kumięgę (St Michel – Preference Home – Auber93).

Fot.: ProCyclingStats

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 14:45. Na samotny atak zdecydowała się Rosa Maria Klöser (CANYON//SRAM zondacrypto). Reprezentantka Niemiec wyrobiła sobie nieco ponad minutę przewagi.

Do mety pozostało 118 kilometrów. Wkrótce Niemka wjechała na brukowany sektor Solesmes à Haussy (**) (0.8km), a peleton zaczął nieco odrabiać. Klöser miała nad nim około 50 sekund zapasu. Zawodniczka CANYON//SRAM zondacrypto nie zamierzała jednak odpuszczać i wkrótce powiększyła swoją przewagę do 1 minuty i 15 sekund. W międzyczasie defekt zanotowały Alison Jackson (St Michel – Preference Home – Auber93) i Elisa Balsamo (Lidl-Trek), a w kraksie uczestniczyła Wiktoria Pikulik (Human Powered Health). Na skutek tego wydarzenia reprezentantka Polski zrezygnowała z dalszej rywalizacji.

Tempo w głównej grupie dyktowała ekipa EF Education-Oatly. Wspomagały ją drużyny Liv AlUla Jayco i Uno-X Mobility. Peleton mocno przyspieszył, ponieważ Niemka miała już tylko 30 sekund przewagi. Z defektem musiały sobie poradzić Lily Williams (Human Powered Health) i Zoe Bäckstedt (CANYON//SRAM zondacrypto). Na 83 kilometry do mety peleton jechał ze stratą 40 sekund do Niemki.

Jakiś czas później Klöser została dogoniona przez główną grupę. Czujnie jechała ekipa Team Visma | Lease a Bike. Mechaniczne problemy dopadły Letizię Borghesi (AG Insurance-Soudal Team), a kraksę zaliczyła Lucie Fityus (Team Picnic PostNL). Włoszka zdołała powrócić do peletonu. Niestety chwilę później mieliśmy kolejną kraksę. Tym razem uczestniczyły w niej Alexis Magner (EF Education-Oatly) i Sophie von Berswordt (VolkerWessels Cycling Team). Na około 60 kilometrów do mety na czele peletonu pojawiły się zawodniczki Team SD Worx-Protime.

Dwa kilometry później w peletonie doszło do poważnego wypadku. Ucierpiały m.in. Shari Bossuyt (AG Insurance-Soudal Team) oraz Amber van der Hulst (VolkerWessels Cycling Team). Mechaniczne problemy miała z kolei Elise Chabbey (FDJ United-SUEZ). W czołówce jechało około 50 zawodniczek, a do zakończenia niedzielnej rywalizacji pozostało 56 kilometrów. Kolejny defekt zanotowała Elisa Balsamo, która na skutek tego wydarzenia została za peletonem. Jej los podzieliła Lauretta Hanson (Lidl-Trek). W międzyczasie Chabbey zdołała dogonić czołówkę. Defektu nie uniknęła również Marthe Truyen (Fenix-Premier Tech). Na wymagającym brukowanym sektorze zaatakowała Franziska Koch (FDJ United-SUEZ). Kroku dotrzymały jej Blanka Vas (Team SD Worx-Protime) oraz Marianne Vos i Pauline Ferrand-Prévot (Team Visma | Lease a Bike).

42 kilometry przed metą kraksę zanotowała Lara Gillespie (UAE Team ADQ), a defekt dopadł z kolei Lieke Nooijen (Team Visma | Lease a Bike). Na 33 kilometry do mety prowadząca czwórka miała już 50 sekund zapasu nad resztą stawki. Później peleton tracił jeszcze więcej. Bardzo aktywna była Franziska Koch, która finalnie znalazła się na czele jedynie z Marianne Vos. Za nimi jechała Pauline Ferrand-Prévot, a spory kryzys przeżywała Blanka Vas. Działo się to na 22 kilometry przed metą. Francuzka zdołała dogonić czołową dwójkę.

Choć Ferrand-Prévot miała problemy, to bardzo dzielnie walczyła. Peleton dogonił z kolei Blankę Vas, w związku z czym na atak zdecydowała się jej koleżanka z zespołu – Lotte Kopecky. Kraksę zanotowała Lucinda Brand (Lidl-Trek). Panie wjechały na ostatnie 10 kilometrów, a sytuacja przedstawiała się następująco: z przodu jechały trzy zawodniczki (Ferrand-Prévot, Vos i Koch), dalej mieliśmy Kopecky i Megan Jastrab z UAE Team ADQ (ze stratą 1 minuty i 10 sekund), a później jechał już peleton. Pracę na rzecz swojej koleżanki wykonywała Pauline Ferrand-Prévot.

Było już jasne, że po zwycięstwo na trasie Paryż-Roubaix Femmes 2026 sięgnie któraś z trzech wspomnianych wyżej zawodniczek (Ferrand-Prévot, Vos lub Koch). Największe szanse na triumf miały Holenderka oraz Niemka. Ferrand-Prévot dawała z siebie wszystko, aby triumfatorką została jej koleżanka z zespołu.

Bardzo zmęczona Francuzka odpadła od czołówki na około 4 kilometry przed metą. Po raz kolejny aktywnością wykazywała się Franziska Koch. Pauline nie dawała jednak za wygraną i znów udało jej się dojechać do prowadzącej dwójki. Wkrótce rozpoczął się finałowy kilometr. Wszystko miało się rozstrzygnąć w końcówce. Choć wielu obserwatorów wskazałoby w tym momencie na zwycięstwo Marianne Vos, to ostatecznie ze zwycięstwa mogła się cieszyć wspaniale dysponowana Franziska Koch! Na drugim miejscu rywalizację ukończyła Vos, a trzecie miejsce zajęła Pauline Ferrand-Prévot. Niemka była minimalnie lepsza od Holenderki.

Wyniki Paryż-Roubaix Femmes 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułŚlężański Mnich 2026: Patryk Stosz pierwszym polskim zwycięzcą w tym sezonie!
Następny artykułParyż-Roubaix 2026: Van Aert, Pogačar i Van der Poel komentują wyścig [wypowiedzi]
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Pit
Pit

Dobrze, że kobiety jeżdżą teraz w ten sam dzień co mężczyźni, bo mają szansę jechać w tłumie kibiców i poczuć tej wspaniałej atmosfery. Kiedy ścigały się w inne dni niż faceci to na trasach były pustki. Paryż – Roubaix jest wciąż wyścigiem- matrycą dla wszystkich pozostałych imprez jednodniowych i mam nadzieję, że to się nie zmieni.

Ricky
Ricky

Szkoda, że komentował red. Szczęsny – dla mnie to niestety bariera nie do przeskoczenia (nic do niego nie mam, po prostu nie cierpię stylu w jakim komentuje :D) i musiałem odpuścić (choć dla odmiany bardzo lubię głos i komentarz tej drugiej pani).

Hubert
Hubert

I tak połowa poszła do chaty.