Foto: Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team

Tom Pidcock nie przystąpił do sobotniego etapu Volta a Catalunya, choć w piątek udało mu się dotrzeć do mety. Badania pokazały jednak, że Brytyjczyk z Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team na skutek kraksy doznał urazów kolana i nadgarstka, które mogą go na pewien czas wyłączyć z rywalizacji.

Po 4. dniach rywalizacji w ramach 105. edycji Volta a Catalunya na pozycji wicelidera klasyfikacji generalnej plasował się Tom Pidcock. Kolarz Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team ze świetnej strony pokazywał się, nim wyścig wjechał w góry, ale niestety Brytyjczyk nie miał okazji stanąć w nich do walki o najwyższe cele. 26-latek na skutek swojego błędu przestrzelił jeden z zakrętów i z impetem wyleciał z trasy. Szczęście w nieszczęściu jest jednak takie, że urazy, jakich doznał, nie są poważne.

Niestety, musieliśmy podjąć decyzję o wycofaniu Toma z wyścigu. W najbliższych dniach przeprowadzimy dokładniejsze badania i prześwietlenia, ale leczenie już się rozpoczęło

— powiedział lekarz Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, Laurenz Emmert.

Jeśli chodzi o rzeczone urazy, to wstępne badania wykazały uszkodzenie nadgarstka, a także naruszenie jednego z więzadeł w prawym kolanie. Na szczęście nie ma tu mowy ani o złamaniach, ani o zerwaniu takowego, toteż powrót do rywalizacji powinien nastąpić stosunkowo wcześnie. Sam Brytyjczyk zaś nie krył tego, że jego upadek był spowodowany wyłącznie jego błędem.

Popełniłem błąd, który mógł się dramatycznie zakończyć. Piłem na zjeździe i źle oceniłem jeden z zakrętów, nie dohamowałem przed nim. Po prostu przejechałem zakręt prosto. Na szczęście miałem radio wyścigowe, więc zespół mógł mnie znaleźć. To niezwykle ważne, że zachowałem przytomność i mogłem wezwać pomoc, bo nikt nie zarejestrował tego, że wypadłem z trasy. Miałem mnóstwo szczęścia. Wystrzeliłem z górskiej drogi z prędkością 60 km/h, a jestem względnie zdrowy. W pierwszej chwili czułem się nawet na tyle nieźle, że przecież wsiadłem na rower. Co prawda musiałem dać z siebie wszystko, żeby ukończyć etap i mieć szansę na kontynuację, ale niestety po badaniach okazało się, że to była wyłącznie kwestia adrenaliny, a o dalszym ściganiu nie było mowy. Teraz zamierzam w pełni skupić się na powrocie do zdrowia i obiecuję, że wrócę silniejszy

— opowiedział Tom Pidcock.

Planowo kolejnymi wyścigami w programie kolarza Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team miały być Brabancka Strzała (17.04), Amstel Gold Race (19.04), Strzała Walońska (22.04) i Liège-Bastogne-Liège (26.04). Czas pokaże jednak, czy 26-latek będzie w stanie wrócić do pełni zdrowia i treningów na tyle wcześnie, by przygotować się na rywalizację w Ardenach. O tym dowiemy się zapewne w najbliższych tygodniach.

Poprzedni artykułTour of Thailand 2026: Vadim Pronskiy wygrywa tegoroczną edycję
Następny artykułTour du Bocage 2026: Maksymilian Matyasik ponownie na etapowym podium
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze