Choć wydawało się, że sprinterskie etapy rozgrywane w ramach 105. edycji Volta a Catalunya są już za nami, to los uśmiechnął się do najszybszych zawodników biorących udział w tym wyścigu. 4. odcinek, planowo z metą na Vallter 2000, został skrócony z powodu silnych wiatrów i pozbawiony kluczowej trudności.
Czwartkowy etap Volta a Catalunya miał być pierwszą okazją do zobaczenia w akcji faworytów klasyfikacji generalnej. Oryginalnie odcinek ten miał 173 kilometry, a meta była ulokowana na dobrze znanym kibicom wzniesieniu Vallter 2000 (11,4 km; 7,5%). W przeszłości na tej górze wygrywali tacy kolarze jak Juan Fernández (1986), Tony Rominger (1992), Nairo Quintana (2013), Tejay van Garderen (2014), Adam Yates (2019 i 2021), Giulio Ciccone (2023) oraz Tadej Pogačar (2024), a zatem zanosiło się na to, że i tym razem będzie to naprawdę emocjonująca końcówka. Tak się jednak nie stanie, a widoczny poniżej pierwotny profil został ogołocony z finałowej wspinaczki – kolarze zakończą zmagania 23 kilometry wcześniej, w miejscowości Camprodón, a zatem wjadą na zaledwie 946 metrów nad poziom morza.

Jesteśmy zatem zmuszeni skrócić trasę czwartego etapu, zaplanowanego na czwartek 26 marca. Etap, który rozpoczyna się w Mataró, zakończy się w miejscowości Camprodon, a końcowy podjazd do stacji narciarskiej zostanie odwołany
— napisano w komunikacie.
Tym samym istnieje spora szansa, że niespodziewanie jeszcze raz zobaczymy pojedynek pomiędzy najszybszymi kolarzami w peletonie. Prowadzący w wyścigu Dorian Godon (INEOS Grenadiers) będzie miał okazję do 3. zwycięstwa etapowego, choć zapewne jeszcze kilka godzin temu nie spodziewał się, że w tym wyścigu będzie mógł jeszcze cokolwiek ugrać. Jakby tego było mało chodzą słuchy, że również piątkowy etap do La Moliny jest zagrożony – tu jednak podjazdów na trasie jest na tyle dużo, że nawet przesunięcie mety nie uczyni tego odcinka sprinterskim.

![Pojawiło się nowe nagranie z kraksy Remco Evenepoela. Na pewno winna była dziura? [wideo]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/03/Remco-Evenepoel-po-kraksie-218x150.jpeg)








To może w ogóle niech się przerzucą na jakiegoś Zwifta (czy co tam teraz w modzie) skoro byle wiaterek i już zmiana trasy? To jest sport zawodowy? Litości…
@Adam, za bardzo by im średnie prędkości spadły i KOMów by nie porobili na Stravie. A Ty wychodzisz pokręcić jak mocniej wieje? 😉
I dla kontekstu – „byle wiaterek” ma przekraczać 60 km/h, na szczycie jeszcze rano było -6 stopni Celsjusza, zatem odczuwalna temperatura byłaby dramatycznie niska jak na uprawianie kolarstwa. Do tego dochodzi niemożność bezpiecznego rozstawienia barierek czy scenografii przy takim wietrze, więc kolarze ścigaliby się do kreski namalowanej na asfalcie, a potem zziębnięci zjeżdżali do aut, tak? Litości…