Po emocjonującym finale Sanremo Women 2026, Lotte Kopecky podzieliła się przemyśleniami na temat jednego z najważniejszych sukcesów w swojej karierze. Była mistrzyni świata nie tylko oceniła swoją formę sportową, ale przede wszystkim zwróciła uwagę na ogromną presję, profesjonalizm swojej ekipy oraz realne niebezpieczeństwa, jakie niosą ze sobą włoskie zjazdy.
Dla Kopecky zwycięstwo w Sanremo Women to nie tylko kolejny puchar, ale potwierdzenie jej statusu w świecie kolarstwa klasycznego po bardzo udanym początku sezonu.
Wygrana tutaj to uczucie, którego nie da się porównać z niczym innym. Sanremo ma w sobie tę specyficzną magię i prestiż, o którym marzy każda zawodniczka. Po sukcesie w Nokere Koerse czułam, że moja noga podaje idealnie, ale w takim wyścigu jak ten, niczego nie można brać za pewnik do samej kreski.
Lotte podkreśla, jak ważna w zawodowym peletonie jest współpraca i świadomość posiadania „planu B” w postaci koleżanki z drużyny czekającej na ewentualny sprint z grupy.
Jesteśmy zespołem profesjonalistek i dzisiaj to udowodniłyśmy. Dziewczyny wykonały tytaniczną pracę, aby dowieźć mnie na idealną pozycję przed kluczowymi atakami. Kiedy wiesz, że masz za plecami taką wspólniczkę jak Lorena Wiebes, możesz pozwolić sobie na więcej cierpliwości na zjazdach i skupić się wyłącznie na swojej szansie w sprincie.
Była mistrzyni świata szczegółowo opisała momenty największej presji, gdy musiała reagować na ruchy rywalek na ostatnim wzniesieniu oraz pilnować przewagi przed samą metą.
Na Poggio starałam się odpowiadać na wszystkie kluczowe ataki, ale na zjeździe wiedziałam, że muszę zachować zimną krew i być cierpliwa. Finałowy sprint rozpoczęłam dokładnie w wyliczonym momencie i jestem niesamowicie szczęśliwa, że udało mi się to tak wykończyć. Musiałam być niezwykle uważna, by nikt nie zaskoczył mnie atakiem z tyłu – wiedziałam, że nie mogę do tego dopuścić.
Zwyciężczyni odniosła się również do groźnej kraksy, która wyeliminowała jej najgroźniejsze rywalki, w tym Katarzynę Niewiadomą, podkreślając przy tym, jak trudna technicznie jest ta trasa.
Zjazdy na trasie Sanremo są niezwykle podstępne i wymagają perfekcyjnej znajomości każdego metra asfaltu. Niestety, kolarstwo bywa brutalne. Chwile po upadku Debory i innych dziewczyn były pełne napięcia. Bardzo mocno trzymam kciuki za Kasię Niewiadomą i mam nadzieję, że wszystkie poszkodowane zawodniczki szybko wrócą do pełni sił
-zakończyła zwyciężczyni Sanremo Women.









