Biniam Girmay nie ukrywa zadowolenia z przejścia do NSN Cycling Team. Erytrejczyk, który jeszcze kilka miesięcy temu był związany kontraktem z Intermarché-Wanty do końca 2027 roku, skorzystał z fuzji belgijskich ekip i podpisał umowę ze szwajcarską drużyną WorldTour. Start w nowych barwach rozpoczął od zwycięstwa na otwierającym etapie Volta Comunitat Valenciana, dając sygnał, że nadchodzący sezon może przynieść powrót do najwyższej formy.
Girmay wygrał sprint w Torreblanca i przez trzy dni utrzymywał koszulkę lidera wyścigu, ostatecznie wygrywając w klasyfikacji punktowej. Dla zawodnika, który w poprzednim sezonie nie wygrał ani jednego wyścigu, a jego najlepszym wynikiem było drugie miejsce w Lille na otwarcie Tour de France, taki wynik na początku kampanii 2026 jest szczególnie ważny.
NSN Cycling Team powstał zimą na strukturach Israel-Premier Tech. Szwajcarska formacja przejęła znaczną część składu i personelu, rezygnując jednak z kontrowersyjnego sponsorowania przez rząd Izraela. Dla Girmaya zmiana otoczenia to nie tylko nowy trykot, ale przede wszystkim lepsze warunki pracy i atmosfera, która mu odpowiada.
To zupełnie inne środowisko. Tutaj jesteśmy zespołem bardziej globalnym i międzynarodowym, z wieloma narodowościami. Podoba mi się ta atmosfera. To bardzo zorganizowana struktura, która wszystko dobrze planuje z każdym kolarzem. NSN ma wyższą jakość zawodników i personelu. Znalazłem tu świetnych kolegów z drużyny.
W wywiadzie dla hiszpańskiej Marki Erytrejczyk odniósł się także do pytań o polityczną przeszłość ekipy, która jeszcze niedawno nosiła barwy sponsora związanego z rządem Izraela. Sprinter nie pozostawił wątpliwości co do swojego podejścia.
Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie to. Jedyną rzeczą, która się dla mnie liczy, są ludzie w zespole i rodzinna atmosfera, jaką mamy. Jesteśmy tu, żeby ścigać się na rowerach, a nie bawić się w polityków. Nazwa to nazwa, ale my chcemy rywalizować. Mamy ambicje i jestem tu, żeby wygrywać.
Zwycięstwo na pierwszym etapie Volta a la Comunitat Valenciana dało Girmayowi i całej ekipie zastrzyk pewności siebie u progu nowego sezonu. W weekend Erytrejczyk wystartuje w Clásica de Almería, a w głowie ma już jasno sprecyzowane cele na nadchodzące miesiące.
Niesamowite jest zacząć w ten sposób z nowym zespołem. Pierwszy wyścig daje nam pewność siebie, by kontynuować w tym stylu przez resztę sezonu. Moim głównym celem jest Tour de France, ponieważ to wyścig, w którym wszyscy chcieliby wygrywać. Klasyki będą dla mnie kolejnym wielkim celem.
Temat zielonej koszulki, którą Girmay wywalczył w 2024 roku, powraca naturalnie w każdej rozmowie z Erytrejczykiem. Kolarz podchodzi do tego pragmatycznie, wiedząc, że walka o punktową klasyfikację wymaga regularności przez trzy tygodnie.
O zielonej koszulce nie chcę za dużo mówić w tym momencie. Wiem, że liczy się tam przede wszystkim regularność. Skoro za wygrany etap dostaje się 50 punktów, to dlaczego nie spróbować?








