Kibice kolarstwa są od lat przyzwyczajeni do tego, że wybierając się w grudniu i styczniu do Hiszpanii, można spotkać tam praktycznie wszystkie największe zespoły świata. Z organizacji obozu przedsezonowego w tej lokalizacji wyłamuje się jednak Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team, które wyrusza w dość nietypowym kierunku – swoje przygotowania kolarze tej formacji odbędą w odległym Chile.
Nie od dziś wiadomo, że przed rozpoczęciem ścigania się na szosie w nowym sezonie, kolarze potrzebują nakręcić nieco kilometrów treningowych, a najbardziej popularnym kierunkiem w tym celu jest stosunkowo ciepła o tej porze roku Hiszpania. Sprawdzone szosy, możliwość wjechania całkiem wysoko nad poziom morza, dostępność hoteli i lotów – wszystko to przemawia za wybieraniem właśnie tamtego kierunku. Jak się jednak okazuje część kolarzy Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team będzie się szykowało do sezonu w zupełnie innym, odległym dla Europejczyków miejscu – szwajcarski zespół zorganizuje obóz dla Toma Pidcocka i części jego kolegów w południowoamerykańskim Chile.
Powód jest prosty – chodziło o znalezienie rozwiązania umożliwiającego organizację obozu treningowego na dużej wysokości. W tym okresie taki jest praktycznie niezbędny, potrzebny jest dobry klimat do treningu, aby nie musieć ciągle improwizować. Na Teide jest tylko jeden hotel na wysokości i kilka pomniejszych ośrodków. W związku z tym dostępność noclegów jest bardzo ograniczona. A nawet wtedy, o tej porze roku, zdarza się, że pogoda potrafi się tam zepsuć, co zmusza do trenowania na mniejszej wysokości. To pokierowało nas do Chile. Pod tym względem nasze nowe miejsce treningowe przypomina Teneryfę – jest tam jedna góra, na którą można wejść z różnych stron. Kiedyś był tam ośrodek narciarski. Będziemy na wysokości 2700 metrów nad poziomem morza
— wyjaśniał Kurt Bogaerts w rozmowie dla Het Nieuwsblad.
Wylot za ocean z pewnością będzie bardziej kosztowny, ale czas pokaże, czy nie zwróci się to w postaci bardziej optymalnych przygotowań do nowego sezonu. Tom Pidcock i jego koledzy z Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team bez wątpienia będą mogli liczyć na stabilniejsze warunki pogodowe, więcej spokoju, a także nowe bodźce – zamiast ciągłego pokonywania znanych na pamięć podjazdów, czekają ich teraz nowe, potencjalnie zupełnie nieznane szosy.
Drogi na miejscu są dobre. Obecnie mamy opracowane 7-8 tras pod kątem treningów, więc będzie sporo różnorodności. Myślę jednocześnie, że kiedy już tam dotrzemy, odkryjemy też kilka nowych tras. Zaletą jest to, że jest tam teraz wczesne lato, więc w Santiago będzie około 30 stopni Celsjusza, zaś w górach powinno utrzymywać się około 15-20 stopni Celsjusza
— zakończył Kurt Bogaerts, członek kadry zarządzającej Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team.
Szwajcarska ekipa nie sprecyzowała dokładnie, którzy kolarze wybierają się wraz z Tomem Pidcockiem za ocean, ale wiadomo, że będzie to jedynie część spośród 30-osobowego składu, którego częścią w sezonie 2026 jest Kamil Małecki. Zespół ten po raz pierwszy zaprezentuje się w nowym roku podczas AlUla Tour (27-31.01), czyli wyścigu, który przed rokiem padł łupem wspominanego Brytyjczyka.









