Bezpieczeństwo pozostaje kluczowym tematem w kolarstwie na rok 2025. Prezes Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), David Lappartient, podkreśla, że choć w ostatnim roku poczyniono znaczne postępy, federacja wciąż napotyka na „ogromny opór” ze strony środowiska. Słowa te padły podczas spotkania w Genewie, podsumowującego działalność UCI.
Zrobiliśmy wiele. Wprowadziliśmy system żółtych kartek, poprawiliśmy standardy barierek oraz zabezpieczenia przeszkód na trasie. Jednak niektóre innowacje nie funkcjonują jeszcze tak, jak powinny, ponieważ podczas testów zderzyliśmy się z dużym oporem. Dotyczy to zwłaszcza prób ograniczenia przełożeń oraz wprowadzenia lokalizatorów GPS.
– ocenił Lappartient.
UCI planowało przetestować limit przełożeń podczas wyścigu Tour of Guangxi (październik 2025). Zdaniem federacji, mniejsze przełożenia mogłyby skutecznie ograniczyć rozwijane przez peleton prędkości.
Plany te pokrzyżował jednak amerykański producent komponentów, firma SRAM, która złożyła skargę do belgijskiego urzędu ds. konkurencji (BCA). Popularna konfiguracja napędu 54×10, stosowana przez wiele czołowych zespołów WorldTour, nie spełniałaby nowych wymogów. Urząd orzekł na korzyść producenta, co zmusiło UCI do odwołania testów.
Kolejny konflikt wybuchł wokół obowiązkowego stosowania nadajników GPS. Podczas kobiecego wyścigu Tour de Romandie 2025, pięć czołowych drużyn: Team Visma | Lease a Bike, Team Picnic PostNL, Lidl – Trek, Canyon//SRAM zondacrypto oraz EF Education-Oatly zostało wykluczonych ze startu po tym, jak sprzeciwiły się testom lokalizatorów. Zespoły argumentowały, że sposób wprowadzenia nowych przepisów był niewłaściwy.
Decyzja tych zespołów o sprzeciwie wobec przepisów imprezy jest zaskakująca. Podważa ona wspólne wysiłki środowiska kolarskiego na rzecz poprawy bezpieczeństwa wszystkich zawodników poprzez wdrażanie nowych technologii
– napisało UCI w oficjalnym komunikacie.










Ograniczenie przełożeń? Nie no bez przesady. Przecież wystarczy zmniejszyć rozmiar kół na np. 13” albo np. nakaz ścigania się w trampkach.
Ludzie są sfrustrowani tym człowiekiem. Stronniczym, nie ukrywającym swoich sympatii i antypatii, dla którego liczy się tylko kasa, bez żadnej moralności.
Człowiekiem, który powiedział, że Mistrzostwa Świata w 2024 roku były wspaniałe i ani słowem nie wspomniał przy tym o biednej Muriel Furrer.
Człowiekiem, który publikuje swoje oficjalne gratulacje dla zwycięzców w trakcie trwania wyścigu, robiąc z siebie błazna, bo tutaj na szczęście karma przyszła szybko.