fot. Decathlon AG2R La Mondiale Team

Tadej Pogačar został nowym mistrzem Europy, samotnie triumfując w wyścigu w Guilherand-Granges po 75-kilometrowym odjeździe. Mimo wyraźnej przewagi, Słoweniec nie uznał swojego zwycięstwa za „bardzo dominujące”.

Kiedy jechałem sam, starałem się utrzymać przewagę około minuty. Uważałem, że to dość stabilna przewaga, ale dziś nie było to zbyt dominujące. Remco gonił mnie do samego końca, więc musiałem naprawdę mocno jechać. Cieszę się, że to już koniec, kolejny tytuł w kieszeni

– powiedział Pogačar w krótkim wywiadzie po wyścigu.

Pytany, dlaczego zdecydował się na tak wczesny atak, Słoweniec wyjaśnił:

Belgowie ruszyli na drugim długim podjeździe. Na trzecim okrążeniu zobaczyłem czterech lub pięciu Belgów wokół siebie, podczas gdy byłem sam. Wtedy postanowiłem zaatakować. Mój zespół, a zwłaszcza Domen Novak i Matevž Govekar, byli dziś bardzo mocni, dzięki nim wszystko się układało

– przyznaje Słoweniec.

To już osiemnaste zwycięstwo Pogačara w tym sezonie. W jego dorobku znajdują się między innymi dwa Monumenty, Tour de France, Mistrzostwa Świata, a teraz również Mistrzostwa Europy.

Muszę się tym cieszyć, póki mogę. Dzisiejsze zwycięstwo to wielki zaszczyt. Chcę stawać się lepszą wersją siebie z roku na rok i startować w coraz bardziej zróżnicowanych wyścigach

– podsumowuje Słoweniec.

Poprzedni artykułCoppa Agostoni 2025: Adam Yates wygrywa po pechu Carlosa Canala
Następny artykułJonas Vingegaard szuka przyczyn porażki na Mistrzostwach Europy
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Kamil
Kamil

Była.

Kuba
Kuba

No tak, zespół był tak mocny, że na 100 km przed metą został sam z pięcioma Belgami 🙂

Adam
Adam

Z pewnosia jest chory na astme.

Daniel
Daniel

Przyszłość pokaże co teraz bierze …

Out
Out

Nie, to w ogóle nie była dominacja. W końcu dominacja zaczyna się od pięciu minut w górę…

On już musi szukać usprawiedliwień kolejnych chorych występów, wmawiać sobie, że to było ok, bo to „tylko” minuta. Że to było ok, że wyścig ukończyło TYLKO SIEDEMNASTU zawodników.

Reszta nie widziała żadnego sensu, by jechać dalej, skoro i tak nie mieli żadnych szans. Słusznie. Po co dalej się ujeżdżać, skoro nie ma to sensu? Po co dawać się upokorzyć? Bo tak wypada? Nie, tak nie wypada.

Dla niego to po prostu kolejne zwycięstwo, kolejny odhaczony wyścig na liście. Nic ekscytującego, i tak tej koszulki nigdy już nie założy. Nawet Wellens podczas Touru powiedział, że zwycięstwa Boga tak im spowszechniały, że już ich w ogóle nie świętują.

Pycha kroczy przed upadkiem. Kojarzę takiego jednego, co też myślał, że jest nieśmiertelny i nic mu się nie zdarzy. Tak powiedział w wywiadzie po tym, jak doszedł do siebie po kraksie. Po tym, jak prawie zakończył karierę. Teraz z każdego triumfu cieszy się, jakby miał być jego ostatnim.

Nie życzę Słoweńcowi niczego złego, nikomu tego nie życzę. Ale trochę pokory jednak by się przydało. I szacunku względem rywali. Nie każdy z nich ma tak usłaną różami karierę, jak on, więc wypada szanować to, że się podnoszą i walczą dalej. A nie mówić, że to tylko minuta, że to nie dominacja.

R. S.
R. S.

Po tym jak w 1989 roku wyścig ze startu wspólnego amatorów w Chambery wygrał śp. Halupczok po ukończeniu wyścigu miał powiedzieć: „ale im dołożyliśmy”. Nad drugim Francuzem miał wtedy (mogę się mylić!) bez mała 3 minuty przewagi. Ja nie traktowałem tego jako „przechwałek” i tak samo postrzegam też wypowiedź Pogacara. Propagandowa raczej była sama relacja z samotnego finiszu Halupczoka, gdzie realizator pokazywał, że nie musi, a jedzie on 86 km/h (film ogólnie dostępny w sieci). Z tego wynika, że dzisiejsi top-sprinterzy na swoich aerodynamicznych rowerach nie mieliby z nim żadnych szans.

BarAnina
BarAnina

Daniel, na pewno nie bierze tego co ty, czyli nie faszeruje się lenistwem. Najczęściej tacy jak ty, nie chodzący w szkole na lekcje wf i nie uprawiający żadnego sportu, faszerujacy się śmieciowym żarciem i żłopiący na potęgę piwsko, zarzucają sportowcom, szczególnie tym wybitnym branie niedozwolonych środków. Założę się, że ty nawet nie umiesz jeździć na rowerze. Pogacar wystarczy, że ma większą pojemność płuc i determinację zwyciężania i to już daje mu przewagę nad innymi.

ander_her
ander_her

Daniel po co tu piszesz ?