Wiosna i lato to idealny czas, by wsiąść na rower – czy to dla sportu, czy aby dojechać do pracy. Niestety, wraz ze wzrostem liczby cyklistów rośnie też ryzyko kradzieży jednośladów. Warto więc zadać sobie pytanie: czy ubezpieczenie roweru od kradzieży to realna ochrona, czy zbędny wydatek? Odpowiedź zależy od wartości sprzętu, częstotliwości jazdy i miejsca, w którym najczęściej go zostawiamy.

Dobre ubezpieczenie dla rowerzysty, czyli jakie?

Polisa dla rowerzysty opiera się na trzech filarach. Pierwszy to OC w życiu prywatnym, które chroni w sytuacji, gdy podczas jazdy przypadkowo uszkodzimy czyjeś auto lub potrącimy przechodnia. Drugi to NNW, czyli ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków – wypłata przysługuje w razie uszczerbku na zdrowiu po kolizji lub upadku. Trzeci filar to właśnie ochrona roweru od kradzieży lub uszkodzeń, która pozwala odzyskać pieniądze, jeśli nasz jednoślad zostanie skradziony albo zniszczony.

Pełny pakiet polis wraz z ubezpieczeniem roweru od kradzieży sprawdzi się dla osób, które często uczestniczą w ruchu miejskim, biorą udział w zawodach czy posiadają drogi sprzęt. Natomiast rowerzysta rekreacyjny powinien zastanowić się, czego oczekuje od swojego ubezpieczenia.

Kradzież roweru w praktyce – warunki, limity, zabezpieczenia

Zanim ubezpieczymy rower, warto poznać kilka szczegółów. Firmy ubezpieczeniowe rozróżniają włamanie od kradzieży zwykłej. Jeśli ktoś wyniesie rower z zamkniętej piwnicy po sforsowaniu zamka, to mamy do czynienia z włamaniem. Ale jeśli rower stoi bez zabezpieczenia na balkonie, tarasie czy posesji i zniknie, to często nie otrzymamy odszkodowania.

A co z rowerem w garażu lub piwnicy? Tutaj także liczy się poziom zabezpieczeń. Drzwi muszą być zamykane na klucz, a czasem wymagany jest dodatkowy zamek lub monitoring. Bez tego towarzystwo ubezpieczeniowe może odmówić wypłaty lub znacznie ją obniżyć.

Ubezpieczyciel określa również limity kwotowe, np. maksymalną wartość roweru, jaka podlega ochronie. Często w OWU znajdziemy też wymagania dotyczące zapięć rowerowych. Jeśli używamy zwykłego cienkiego łańcucha, a nie atestowanego U-locka, możemy mieć problem z uzyskaniem pełnej wypłaty.

Poprzedni artykułMisja Kigali #5: Kolarstwo ma wielką moc
Następny artykułJakob Omrzel zostanie w Bahrain Victorious
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze