fot. Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych "Start" / Paracyling Team Poland

Rita Malinkiewicz to zawodniczka, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Polska kolarka ma za sobą bardzo ciężkie przeżycia, ale nie poddała się i w wielkim stylu sięgnęła po srebrny medal mistrzostw świata w parakolarstwie. Postanowiliśmy zapytać Ritę o to, jakie uczucia towarzyszą jej po tym sukcesie.

Najpierw bardzo poważny wypadek i całkowita zmiana dotychczasowego życia, a potem srebrny medal na mistrzostwach świata w parakolarstwie. Brzmi, jak filmowy scenariusz, ale absolutnie nie jest to film… Polska zawodniczka walczyła w pewnym momencie o życie i cały kolarski świat trzymał za nią kciuki, a teraz możemy się cieszyć z jej niesamowitego wyczynu. Rita na temat swojego sukcesu wypowiedziała się dla naszosie.pl, wskazując na to, że jest niesamowicie dumna z tego osiągnięcia.

V-ce mistrzostwo świata w debiucie to ogromne osiągnięcie! Szczerze, to odkąd współpracujemy z trenerem Jakubem Pieniążkiem, byłam świadoma, że takie osiągnięcia to zapewne kwestia czasu. Nie przypuszczałam, że aż tak krótkiego czasu

– przyznała Rita Malinkiewicz.

Przed zdobyciem srebrnego medalu Rita wzięła udział w jeździe indywidualnej na czas. W trakcie tych zawodów wywalczyła doskonałe 4. miejsce, ale pobudziło to jedynie apetyt na medal w wyścigu ze startu wspólnego, o czym zawodniczka opowiedziała naszosie.pl

Pierwszy mój start, czyli jazdę indywidualną na czas zakończyłam na nieszczęsnym dla sportowców 4. miejscu, jednak wiedzieliśmy z Kubą, że póki co kluczową rywalizacją dla mnie jest start wspólny – to właśnie tam potrafię się odnaleźć i też bardzo ją lubię

– skomentowała polska zawodniczka.

Srebrny medal w mistrzostwach świata w parakolarstwie to jedno, ale spytaliśmy Ritę również o jej plany i cele na przyszłość. Te są niezwykle ambitne.

Cele na przyszłość to bardzo ogromne pojęcie. Dla mnie jeden z tych najważniejszych celów to medale igrzysk olimpijskich. W sumie to dla każdego sportowca jest to zazwyczaj najważniejszy cel. Myślę, że póki co sam start podczas igrzysk olimpijskich w Los Angeles byłby już ogromnym osiągnięciem, jednak nie chciałbym skupić się „tylko” na starcie. Jak już się tam pojawić, to z dużym celem

– zapowiada Rita Malinkiewicz.

Na sam koniec dopytaliśmy jeszcze Ritę o to, ile znaczy dla niej ten medal, mając na uwadze jej trudne przeżycia i niesamowitą walkę o powrót do sportu.

To bardzo dobre pytanie, ale odpowiedź na nie wcale nie jest prosta. Dla mnie sam powrót do sportu był od początku ogromnym wyzwaniem i nadal jest, bo jednak ja cały czas spędzam po około 3 godziny dziennie na rehabilitacji. Dochodzą do tego treningi, więc reasumując nie nudzę się i chciałabym, aby doba była trochę dłuższa i żebym miała jeszcze więcej siły na codzienne rytuały. Ten medal pokazał mi, że nie ma rzeczy niemożliwych i to, co my sami robimy, siedzi w naszej głowie. Gdy otworzyłam oczy, od samego początku bardzo chciałam wrócić do sportu. Paracycling na pewno pomoże mi w dojściu do sprawności, a kiedyś samodzielności i małego powrotu do „życia” sprzed wypadku

– zakończyła polska kolarka.

Życzymy oczywiście spełnienia wszystkich marzeń, celów i planów, doceniając to, jak wiele zdrowia i zaangażowania Rita musiała włożyć w powrót do sportu. Takie historie pokazują, że wszystko jest możliwe, a Rita zasługuje na ogromny szacunek!

Poprzedni artykułZagadkowe Plouay – zapowiedź Bretagne Classic 2025
Następny artykułNa zachodzie bez zmian – zapowiedź 9. etapu Vuelta a España 2025
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Darek
Darek

Gratuluję hartu ducha i wpaniałego rezultatu!👊💥