A.S.O. / Jered & Ashley Gruber

Po dwóch tygodniach rywalizacji w 112. edycji Tour de France Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) ma 4 minuty i 13 sekund przewagi nad drugim w klasyfikacji generalnej Jonasem Vingegaardem. Dwaj najwięksi gwiazdorzy Wielkiej Pętli, w dniu przerwy od rywalizacji znaleźli oczywiście czas by porozmawiać z mediami. 

Mistrz świata wygrał do tej pory już cztery etapy w tegorocznym wyścigu i zbudował sobie bezpieczną przewagę nad rywalami. Nad zajmującym trzecie miejsce na podium Florianem Lipowitzem ma prawie 8 minut przewagi, a nad zamykającym pierwszą dziesiątkę Benem Healym – 18:41. W związku z tym Słoweniec jest u progu trzeciego tygodnia wyścigu spokojny.

Mam do siebie zaufanie, muszę je mieć. Ale znam go i jestem pewien, że Jonas też ma powody do optymizmu, bo jest w doskonałej formie, co pokazał na czasówce i w Superbagnères, gdzie naprawdę latał. Muszę pozostać skoncentrowany, dobrze jeść i spać, nadal utrzymywać koncentrację i być pewnym siebie, ponieważ wszystko idzie dobrze. Ale jesteśmy gotowi do walki

– zapowiada Pogačar.

W tym tygodniu na kolarzy czekają trudne alpejskie podjazdy. Podjazdy, na których dwaj zawodnicy mają już wspólną historię i gdzie Słoweniec musiał w przeszłości uznawać wyższość swojego rywala. Mistrz świata nie skupia się jednak na poszukiwaniu zemsty.

Wydaje mi się, że w tym roku trasa została stworzona, żeby mnie trochę przestraszyć. Byliśmy na Hautacam. Przed nami Mont Ventoux i Col de la Loze, gdzie Vingegaard zgubił mnie trzy razy… Ale to były sytuacje wyścigowe, to nie podjazd był bardziej lub mniej odpowiedni dla niego. Zależało to od wielu czynników. Lubię te podjazdy. Ventoux jest ikoniczny, a Col de la Loze to jeden z najtrudniejszych podjazdów, jakie pokonałem w karierze, nie mogę się doczekać. Nie szukam zemsty w tych dniach, mam jednak nadzieję, że będę miał lepsze nogi niż poprzednio

Mistrz świata odniósł się również do pogłosek jakoby miał wystartować w zbliżającym się wyścigu dookoła Hiszpani. Pogačar przyznał, że decyzja nie została jeszcze podjęta.

Jeszcze nie wiem. W tej chwili myślę tylko o Tourze i sześciu pozostałych etapach. Nie myślę o tym, co będzie później. Niektórzy już planują swoje wakacje, ale ja nawet tego nie robię. Decyzja zapadnie po Tourze, prawdopodobnie ode mnie. Zobaczymy, nie chcę się stresować myślami o reszcie sezonu. Teraz jestem skoncentrowany na Tourze, a potem, w spokojniejszych chwilach, będę mógł zdecydować, co czuję, że mogę zrobić w pozostałej części kalendarza

– odpowiedział Słoweniec na pytania o udział we Vuelta a España.

Mimo trudnego tygodnia broni nie składa lider drużyny Visma | Lease a Bike. Jeszcze tydzień temu Vingegaard tracił do mistrza świata minutę i siedemnaście sekund i wydawało się, że kolejne tygodnie i długie podjazdy będą działały na korzyść Duńczyka. Jednak już we wtorek, na 12 etapie Tadej Pogačar pokazał swoją siłę i dzięki swojemu atakowi powiększył przewagę o ponad dwie minuty. Później mimo doskonałej jazdy Vingegaard znów musiał uznać wyższość swojego największego rywala w trakcie jazdy indywidualnej na czas, przegrał finisz Superbagnères, a także został za kraksą w peletonie i pozbawiony pomocy większości swoich kolegów z zespołu musiał gonić grupę lidera wyścigu. Niepowodzenia nie wpłynęły jednak na wolę walki dwukrotnego zwycięzcy Wielkiej Pętli.

Zły dzień może mieć każdy, ja miałem takie dwa na tym Tourze, i to wyjaśnia większość straconego przeze mnie czasu. Ale Tadej też może mieć taki w trzecim tygodniu. Do tej pory pokazał się z solidnej strony. Nie wiem, czy ma słabe punkty; jest jednym z najbardziej wszechstronnych kolarzy w peletonie, jeśli nie najbardziej. Ale jeśli je ma, to teraz o nich nie powiem. Wierzę, że nadal mogę wygrać Tour. Różnica jest duża, ale mogę to osiągnąć. Zazwyczaj moją najlepszą formę osiągam w trzecim tygodniu

Duńczyk nie chciał zdradzać taktyki swojej drużyny na ostatni tydzień rywalizacji, jednak zapowiedział, że będzie próbował swoich szans, nawet jeśli będzie go to kosztowało utratę drugiego miejsca. Aktualnie, przewaga Vingegaarda nad trzecim w klasyfikacji Florianem Lipowitzem (Red Bull – BORA – hansgrohe) wynosi 3 minuty i 40 sekund przewagi.

Gdy masz cztery minuty straty, musisz spróbować czegoś. Miałem dwa złe dni i nadal analizujemy ich przyczyny. Szkoda, ale muszę myśleć o przyszłości. Jeśli odejmiemy te dwa dni, różnice są mniejsze niż w zeszłym roku. Kiedy o tym pomyślisz, nie tracisz pewności siebie. Czuję, że mój poziom się poprawia, a jeśli przestajesz w to wierzyć, to się nie dzieje. Lipowitz w takiej formie stanowi zagrożenie, ale jestem gotów poświęcić drugie miejsce, aby walczyć o pierwsze

– zapowiedział wicelider 112. edycji Tour de France.

 

 

Poprzedni artykułTour de France 2025: Tadej Pogačar na czele tabeli zarobków z nagród
Następny artykułNorbert Banaszek: „W Polsce zawsze ściga mi się lepiej”
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Kokospoko
Kokospoko

Mam nadzieję że Jonas pokażę jaja oraz kapitalną formę i zrobi się prawdziwą walka do samego końca touru. Poza wszystkim Duńczyk jest mega sympatycznym człowiekiem i niech się chłopu układa jak najlepiej. Z Tadejem nie miałem okazji rozmawiać niestety, więc sercem za Duńczykiem.

Adam
Adam

Ciężko się oszukiwać, że raczej jest już po wyścigu, chociaż oczywiście to sport, pitu pitu. Miałem nadzieję, na powtórkę z poprzednich lat, gdzie mieliśmy jedne z ciekawszych edycji TdF przynajmniej w ostatnich latach, ale raczej tak nie będzie, co nie znaczy, że ta edycja jest jakoś bardzo słaba czy nudna (ale na pewno nie jest to ten poziom emocji, co w latach poprzednich).