fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Choć Kamil Małecki sam nie zakładał aż takiego wyniku to jednak srebrny medal zawisł właśnie na jego szyi – to 29-letni kolarz Q36.5 Pro Cycling Team został wicemistrzem Polski w jeździe indywidualnej na czas. Dla doświadczonego zawodnika to dopiero drugi krążek krajowego czempionatu na szosie w karierze – wcześniej w jego dorobku było tylko srebro z juniorskiej rywalizacji w Sobótce w 2014 roku.

Zapewne nie znajdzie się głos sprzeciwu gdy napiszę, że nie ma w polskim peletonie wielu osób, które tak jak Kamil Małecki wzbudzają sympatię i mogą liczyć na ogromne wsparcie ze strony całej społeczności kibiców. 29-latek miał bowiem w swojej karierze nie tylko wzloty, ale i ciężkie upadki, ale jednak po każdym z nich wracał i dalej walczył, a jego aktywna jazda czy zeszłoroczne lokaty w top20 takich monumentów jak Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix powodowały sporo uśmiechu na twarzach całej Polski. W obliczu tego wieści o kolejnych kłopotach, tym razem z sercem, z pewnością zmartwiły wiele osób, ale mimo to wielki walczak, jakim jest Kamil Małecki, kolejny raz pokonał trudności i zdobył srebrny medal Mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas elity mężczyzn. Jakie to uczucie dla zdobywcy tego krążka?

Jestem mega szczęśliwy, nie spodziewałem się, bo wiem, że nie mam formy. Przyjechałem, bo mam sentyment do Mistrzostw Polski i są tu ze mną mój trener oraz dietetyk, także miałem to w głowie, wspierała mnie też moja dziewczyna, także zrobiłem to dla nich. Stając na starcie nie myślałem o medalu, bo myślałem, że jest poza moim zasięgiem, ale chciałem pojechać jak najlepiej i to jest bardzo miła niespodzianka

— powiedział na początku rozmowy Kamil Małecki.

Wiemy zatem, że 29-latek nie spodziewał się tego medalu, ale czy w walce o niego wszystko poszło jak należy? Choć oczywiście Filip Maciejuk, który był lepszy o ponad 2 minuty był poza zasięgiem to mimo wszystko postanowiłem zapytać czy kolarz Q36.5 Pro Cycling Team jest w pełni zadowolony także z tego jak pojechał tę trasę.

Nic więcej bym już dzisiaj nie ukręcił, także jestem mega zadowolony. Rok temu byłem silniejszy, na pewno pojechałem wtedy większe waty, bo moja forma rok temu była taka, że o niedzielę bym się nie martwił tak jak w tym roku… Teraz jest trochę inaczej, ale na to co mogłem zrobić to pojechałem naprawdę dobrze i jestem niesamowicie zadowolony. Nie ma co więcej dodawać, bo trzeba się cieszyć z tego co jest – wiadomo, że to jest przepaść. Filip ma tę właściwą pozycję, ja nie. Ja po prostu wskakuję na ten rower czasowy i jadę, on się na tym skupia. To co pojechał to jest klasa sama w sobie, także wielkie gratulacje dla niego, a ja się cieszę ze srebra

— kontynuował kolarz Q36.5 Pro Cycling Team.

Patrząc na radość Kamila Małeckiego i mając świadomość na temat tego jak ciężkie lata za nim, a także jak pechowy jest ten sezon nie mogłem nie zapytać wprost – co sprawia, że 29-latek wciąż ma motywację by raz po raz wracać na ten rower, przełamywać problemy i wciąż walczyć?

Nie wiem. Chyba po prostu działają tak na mnie ci wszyscy ludzie, którzy są wokół mnie. Oni tak mnie motywują. Nie ukrywam – moje życie nie jest lekkie. W tym roku jeździłem klasyki i niestety musiałem przerwać, bo bardzo źle się czułem, nie byłem w stanie ich kończyć, a jeszcze rok temu byłem bardzo silny. Zrobiliśmy badania, lekarze weszli do serca przez tętnicę udową i testowali moje serce czy wytrzyma jazdę na rowerze i wiem, że wytrzyma, ale cały czas mam palpitacje serca, które mi towarzyszą non stop i tego lekarze nie są w stanie wyeliminować, to będzie ze mną do końca życia. To mnie ogranicza, nie jestem już w stanie jeździć tak jak wcześniej, ale robię to bo sprawia mi to nadal przyjemność – tak jak dzisiaj. Dla mnie to jest piękny dzień, mam srebrny medal i to kolarstwo cały czas dużo mi daje. Szkoda, że tak się potoczyło, że serducho nie wytrzymało, ale takie jest życie. Trzeba się cieszyć, że żyję, mogę dalej jeździć i funkcjonować

— bardzo obszernie tłumaczył to, co mu nomen omen leży na sercu, Kamil Małecki.

Czy w obliczu takich problemów 29-latek myśli o dalszym kontynuowaniu kariery, czy też jednak obecny stan zdrowia nie będzie mu pozwalał na walkę na najwyższym światowym poziomie? Zapytałem o to mając świadomość, że Kamil Małecki związany jest kontraktem z Q36.5 Pro Cycling Team ważnym do końca 2026 roku.

Na pewno będę jeździł jeszcze przez 1,5 roku, a potem zobaczę. Jeśli zdrowie będzie takie samo to zastanowię się na tym czy będę jeździł dalej na rowerze, bo nie ukrywam, że kosztuje mnie to bardzo dużo, także zobaczę. Na razie jednak przez 1,5 roku mogę powiedzieć, że będziecie mnie oglądali, będę walczył i spróbuję wrócić na najwyższy poziom, choć to nie jest łatwe. Mimo przeciwności losu wiem, że życie jest krótkie, wszystko się może wydarzyć, a ja nadal jeżdżę na rowerze i doceniam po prostu każdą chwilę

— poinformował Kamil Małecki.

Na koniec poprosiłem świeżo upieczonego wicemistrza Polski w jeździe indywidualnej na czas o krótką predykcję na temat tego czego możemy spodziewać się po niedzielnym wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn.

Wyścig będzie selektywny, na wymęczenie, runda jest naprawdę ciężka i myślę, że suma summarum ukończy go dziesiątka, może dwudziestka zawodników, nie więcej. Myślę, że selekcja będzie po każdej rundzie i ja po prostu dam z siebie wszystko, choć ciężko będzie powalczyć o medal to zrobię ile mogę. Dzisiaj się udało to czemu w niedzielę miałoby być inaczej? Może akurat będę miał super dzień? Zobaczymy

— zakończył Kamil Małecki.

Prosto ze Szczyrzyca Jakub Jarosz.


Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!

Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:

Poprzedni artykułKatarzyna Niewiadoma: „Do tej pory nie skupiałam się na czasówkach”
Następny artykułZapoznanie z górami – zapowiedź 3. dnia Mistrzostw Polski 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze