Pewne poruszenie, szczególnie w zachodnich mediach, wywołał nowy dokument wypuszczony przez zespół śledczych z niemieckiego ARD. Najnowszy odcinek serii „Geheimsache Doping” mówi o kolarstwie, a w mocno kontrowersyjnym materiale padają poważne oskarżenia czy sugestie, że za mówienie o tym głośno można otrzymać groźby śmierci.
Dziennikarze niemieckiego ARD co jakiś czas lubią szokować świat swoimi nowymi materiałami dotyczącymi mniej lub bardziej rzekomych afer dopingowych w świecie sportu. W przeszłości przygotowywali oni materiały m.in. na temat chińskiego przemysłu dopingowego czy skali nielegalnych praktyk stosowanych przez sportowców szykujących się oraz biorących udział w igrzyskach olimpijskich. Tym razem dziennikarze ci wzięli na tapet kolarstwo, a w 44-miutowym materiale pojawia się wielu anonimowych informatorów, którzy „pod przysięgą” opowiadają często bardzo kontrowersyjne historie.
Wiele osób w kolarstwie boi się rozmawiać. Znam takich, którzy chcieli zeznawać, grożono im wówczas śmiercią, gdy tylko odpowiedzialni za rozprowadzanie dopingu dowiedzieli się, że ktoś chce wyjawić ich tajemnice. Uwierzyć, że nic nielegalnego nie zostało wzięte przed uczestników Tour de France od 2015 roku — to żart. Sam byłem w tym środowisku i zauważyłem, że doping nadal jest na porządku dziennym
— mówi anonimowy informator, który jest przedstawiany jako zawodnik ścigający się przez wiele lat na poziomie World Touru.
Drugi anonimowy sygnalista w tym materiale to mężczyzna, który przedstawiony jest jako znawca praktyk dopingowych w kolarstwie. Według autorów materiału posiada on dogłębną wiedzę na temat profesjonalnego kolarstwa i jest dobrze znany w środowisku. Ten zwraca bezpośrednio uwagę na konkretną substancję – AICAR. To endogenny aktywator metaboliczny, który jest stosowany w swojej syntetycznej formie jako środek dopingujący i bardzo pozytywnie wpływa na pracę mięśni – dlatego znajduje się na liście substancji zakazanych.
Osoby, które są obecnie aktywne w profesjonalnym kolarstwie doskonale wiedzą, że AICAR był i jest środkiem pierwszego wyboru w peletonie
— poświadcza ten anonimowy informator podpisując się pod deklaracją, że może to zeznać pod przysięgą.
Gdybym był sportowcem, czy wziąłbym AICAR wiedząc, że znajduje się na liście zakazanych środków? A może skierowałbym się w stronę masy pokrewnych substancji, które już nie znajdują się na liście zakazanych środków?
— dodaje już pod swoim nazwiskiem Oliver Catlin, ekspert ds. żywienia i dopingu z Los Angeles. W dokumencie pokazane jest jak prostym wyszukiwaniu w Google znalazł 166 preparatów podobnych do AICAR, z których tylko 4 pojawiają się z nazwy na liście zakazanych środków WADA.
W dokumencie mocno sensacyjne i bardzo mocne słowa anonimowych informatorów zestawione są z wypowiedziami osób, które pod swoim nazwiskiem tłumaczą przyczyny przyspieszania światowego peletonu w ostatnich latach innymi zjawiskami.
Myślę, że ogromne zmiany, jakie miały miejsce w kolarstwie w ostatnich latach znacząco przewyższają korzyści z nielegalnych substancji, które mieli kolarze biorący doping, ale korzystający z ówczesnego sprzętu w przeszłości. Mówimy o wielu ulepszeniach – te widzimy w stosowanych materiałach, aerodynamice, wadze, prowadzeniu roweru, przyczepności i komforcie
— mówi Filippo Galli z firmy Colnago.
Koledze z branży sprzętowej wtóruje w dokumencie Kristof de Kegel – dietetyk z Alpecin-Deceuninck. Ten zwraca uwagę na to jak mocno zmieniło się podejście do żywienia na przestrzeni ostatnich dekad – w miejsce często bardzo prostych rozwiązań dziś wprowadzana jest bardzo szczegółowo analizowana suplementacja, a i pokarm nie ma już za wiele wspólnego z tym co możemy znaleźć na codziennych talerzach. To powoduje m.in. wzrost ilości węglowodanów, które zawodnicy mogą przyjąć podczas rywalizacji, a to ma potem naturalne przełożenie na ich możliwości fizyczne.
W materialne cytowany jest też Pierre Sallet – przedstawiony tu jako ekspert i naukowiec sportowy, choć faktycznie od dekad znany z wygłaszania swoich tez na temat wszechobecnego dopingu w sporcie.
Znamy granice ludzkich możliwości. Wiemy, co jest wykonalne dla człowieka, a co nie. Oczywiście istnieją strefy, nazwijmy je szarymi, które są dostępne wyłącznie dla wybitnych jednostek, ale w pewnym momencie strefa staje się czarna, a wtedy jest to stuprocentowy doping. Nie potrafię wyjaśnić, co dzieje się w kolarstwie. Normalny dorosły mężczyzna ma od 1,60 m do 2,20 m wzrostu. Wyniki, które czasami dostajemy są tymczasem takie, że by je osiągnąć trzeba by mieć z 3 metry wzrostu
— powiedział Pierre Sallet w niemieckim dokumencie.
Autorzy materiału przedstawiają też informację, że w aż 14 z 18 drużyn UCI World Tour wśród pracowników można znaleźć osoby, które w przeszłości były zamieszane w dopingowy proceder czy to jeszcze za czasów bycia czynnymi zawodnikami, czy też już będąc wyłącznie częścią sztabu drużyn.
Póki co materiał jest „jedynie” szeroko komentowany czy to w skupionych na kolarstwie mediach, czy też przez internautów. Dominują jednak dość nieufne nastroje – dopóki anonimowi informatorzy będą składali przysięgi jedynie przed dziennikarzami ciężko bowiem im w pełni zaufać, szczególnie, że oskarżenia, jakie padają, dotyczą tak mocnych spraw jak groźby śmierci. Tworzy to bowiem obraz kilku tysięcy osób – tak kolarzy i kolarek, jak i członków ich sztabów, żyjących w permanentnej zmowie milczenia, którą tajemnicze siły utrzymują od ponad dekady w idealnym ukryciu.









Nie ma dowodów, więc trudno osądzić.
Najsmutniejsze jest to, że po przeczytaniu nie odczułem żadnego zaskoczenia ani nie miałem poczucia, że to jakieś brednie.
Ciekawe… prędkość (VAM) z jaką aktualnie najlepsi pokonują podjazdy jest zastanawiająca
Wystarczy popatrzeć na to co robi Pogacar, na Dauphine po etapach wyglądał jakby mógł zawrócić i przejechać jeszcze tą samą trasę tym razem od mety do startu jednocześnie dokładając wszystkim po 30+ sekund. Kolarstwo to ciągły wyścig na trasie i poza nią. Wszyscy biorą bo mają z tego korzyści, jedni po prostu mają więcej pieniędzy i lepszych specjalistów.
Tylko tak jak wspomniane jest w materiale biorą zamienniki które nie są zakazane… mogliby publikować takie wyniki kontroli z pełną zawartością substancji w organizmie(nie tylko jeśli są zakazane).
Tak, bo od ostatnich kilkunastu lat nic się nie zmieniło w kolarstwie- wcale nie jeżdżą na lepszym aerodynamicznych rowerach, nie noszą nowoczesnej odzieży, nie odżywiają się inaczej no i same treningi wcale się nie zmieniły. Nikt nie bierze też pod uwagę ogromnego podstępu w żywieniu, konstrukcji rowerów, treningach, które co udowodniono naukowo wpływają ogromnie na liczbę generowanych watów. Nie – Pogacar jest najlepszy – to musi być na dopingu. Co ciekawe, gdy Armand Duplantis skacze o tyczce jak robot, pobija rekord za rekordem to wszyscy tylko na to czekają i nikt nie mówi o dopingu, choć jest bezkonkurencyjny.
Zgadzam się z Olą. Sam widzę po sobie jak postęp technologiczny przyspieszył moje jazdy. Na szosie jeżdzę od 10 lat, wcześniej było to MTB. I to co dzisiaj przychodzi mi bez większego problemu (jak choćby jazda ponad 100km ze średnią prędkością pod 40km/h, czy choćby przewyższenia jakie robię bez większego wysiłku) pokazują jak dużo daje technologia. Trening z pomiarem mocy, zestał kół na świetnych łożyskach z karbonową obręczą 50mm których waga to 1400g, elektryczne przerzutki i lekkie super sztywne rowery aero. Coś co jeszcze 7-8 lat temu było dla mnie wyzwaniem teraz jest normalną jazdą w 2giej strefie. A nie biorę dopingu i się nie ścigam.
Ech wszędzie szukają tego dopingu jak ktoś bierze to kiedyś to wyjdzie za dużo ludzi przy tym pracuje by nikt nie sypnoł . Nie możemy się cieszyć piękną jazdą. Jak kiedyś będą sensowne oskarżenia do konkretnych zawodników to wtedy będziemy oskarżać.
Lance Armstrong też przez całe lata był podziwiany, porównywany do Mercxa, a zarazem podejrzewany. Przez całe lata zaprzeczał. Przez całe lata nie było dowodów. Aż w końcu czar prysł, wybuchła afera podobna do tej Bena Johnsona. Dopóki pracownicy laboratoriów będą opłacani słabiej, niż zawodowi sportowcy, szczególnie ci, z górnej półki, dopóty dobing w sporcie będzie istniał i wyprzedzał WADA o kilka kroków. Doping w kontekście polepszenia wyników sportowych jest zbyt kuszący, wystarczy spojrzeć na sportowców amatorów którzy szprycują się ile wlezie…