Tadej Pogačar zwycięzcą 7. etapu Critérium du Dauphiné. Słoweniec z UAE Team Emirates – XRG po raz trzeci podczas tegorocznej, 77. edycji „Delfinatu” okazał się być najlepszym i tym samym 26-latek powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej. Jutro ostatni etap wyścigu.
Po piątkowych podjazdach, które przyniosły nam powstanie niemałych różnic w klasyfikacji generalnej, w sobotę peleton wjechał w wysokie góry. Od samego startu 131-kilometrowego etapu zawodnicy wspinali się na Col de la Madeleine (24,6 km; 6,2%), a następnie czekało na nich Col de la Croix de Fer (22,4 km; 6,9%) i finałowe Valmeinier 1800 (16,5 km; 6,7%). To miała być prawdziwa próba dla formy zarówno liderów, jak i ich pomocników.
Wyścig od razu otwierała wspinaczka pod Col de la Madeleine (24,6 km; 6,2%), a to oznaczało, że w odjazd dnia próbowali się zabrać przede wszystkim dobrzy górale. Finalnie oderwało się aż 15 z nich, w tym m.in. Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Romain Bardet (Team Picnic PostNL), Sergio Higuita (XDS Astana Team) czy Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike). Na górskiej premii jako pierwszy zameldował się Sergio Higuita, ale nowym wirtualnym liderem tego zestawienia został 3. na szczycie Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale Team).
U podnóża Col de la Croix de Fer (22,4 km; 6,9%) odjazd osiągnął niemal 2 minuty przewagi nad niewielkim peletonem, ale jak czas pokazał na więcej grupa faworytów harcownikom już nie pozwoliła. Z tyłu mocno pracowali dziś kolarze Team Visma | Lease a Bike, którzy próbowali w ten sposób wywrzeć presję na Tadeja Pogačara i jego kolegów z UAE Team Emirates – XRG.
Na górskiej premii jako pierwszy zameldował się Santiago Buitrago, ale niedługo później na zjazdach do przodu ruszył Romain Bardet (Team Picnic PostNL), który jako jedyny utrzymał się przed peletonem aż do podnóża Valmeinier 1800 (16,5 km; 6,7%). W grupie faworytów, dość niespodziewanie, pracować podczas finałowej wspinaczki zaczęli kolarze Decathlon AG2R La Mondiale Team, a gdy dogoniono samotnie uciekającego Francuza na atak zdecydował się Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike). Ruch Amerykanina został w pierwszej chwili zignorowany przez grupę, ale 12 kilometrów przed metą swoje show rozpoczął Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG), który tak jak wczoraj zgubił wszystkich rywali i rozpoczął samotną szarżę w stronę mety.
Za plecami Słoweńca ponownie kręcił Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), z którym przez dłuższy czas jechać próbował Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe). Niemiec, odwrotnie niż wczoraj, z czasem zaczął jednak słabnąć i finalnie Duńczyk zostawił go za swoimi plecami. Tym samym najlepsza trójka klasyfikacji generalnej pokonywała kolejne kilometry samotnie, a każdy z nich jechał w swoim rytmie.
Aż do mety nie zmieniło się już nic – swój 3. triumf w tegorocznym Critérium du Dauphiné odniósł tym samym Tadej Pogačar, drugi był Jonas Vingegaard, a trzeci Florian Lipowitz. Jutro ostatni etap wyścigu, ale wydaje się, że jeśli nie dojdzie do jakichś kraks bądź wielkich kryzysów to losy podium klasyfikacji generalnej są już rozstrzygnięte.
Wyniki 7. etapu 77. Critérium du Dauphiné:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com










Po co to oglądać, jeśli można wyjść na rower? Tak czy siak, gratulacje dla Tadka. Mimo wszystko jest najlepszy, muszę to przyznać, mimo braku mojej wielkiej sympatii do niego.
Trzeba oddać, że Duńczyk próbował walczyć z gościem -„freak of the nature” 🙂 trzeba mu oddać na metę przyjechał człowiek całkowicie upodlony, dał tyle z siebie ile miał. oczywiście za mało. Jak to dobrze, że w tych klasykach jest van der poel, i coś wyszarpię Pogacarowi, bo na dłuższą metę takich dominacji się nie da oglądać. i jak się one kończą w sportach wytrzymałościowych, też wiadomo, najcześciej po latach.
Fani teorii „Tadej się skończył” dziwnie ucichli hehe